Wywiad #4. Mateusz – ZmieniamZycieNaLepsze.pl

8
1722
wyświetleń

O tym, że warto poszerzać swoje horyzonty wiemy chyba wszyscy. Według mnie, poznawanie punktu widzenia ludzi, którzy również starają się patrzeć na życie refleksyjnie i mądrze jest jednym z lepszych sposobów na wyciąganie własnych wniosków. Dlatego właśnie nieśmiało wracam do mini-serii wywiadów z czytelnikami, w ramach której zadaję każdorazowo te same pytania z różnych dziedzin życia. Do tej pory ukazały się:

Tym razem gości u mnie Mateusz, który prowadzi bloga zmieniamzycienalepsze.pl. Zapraszam!

Codzienność, czyli kim jesteś i jak żyjesz?

Imię, wiek, rodzina.

Mateusz Kiszło, 32 lata, rodziny brak (w chwili kiedy to piszę nie planuję, ale jest takie powiedzenie „nigdy nie mów nigdy”)

Mieszkanie: własne czy wynajęte? Duże miasto? Obrzeża? Mała miejscowość?

Wynajęte w centrum Olsztyna. Mieszkam wspólnie ze swoją bardzo dobrą koleżanką (przyjaciółką?), aby mieć wspaniałego towarzysza do rozmów przy porannej kawie, a także wspólnie móc mieszkać w czymś o wyższym standardzie dzieląc między sobą koszta. Wiem, że hipoteka mogłaby się sama spłacać – rozumiem zalety, ale mój wybór jest przemyślany i odpowiada mi. Co absolutnie nie oznacza, że sprawdzi się u każdego. Kredytów hipotecznych jak i własnych 4 kątów unikam jeszcze świadomie. Środki, które poświęciłbym na wkład własny, koszty notarialne / organizacyjne (typu wpisy), ewentualne remonty, czy zakup wyposażenia, zapewniają mi spokój ducha, czyli kilka lat życia na aktualnym poziomie bez wpływów. Nie przejadam tychże oszczędności, ale od stycznia 2020 planuję eksperymenty z podnajmem.

Jak wygląda twój typowy dzień?

Na ogół staram się, aby ranek wyglądał następująco, co nie oznacza, że zawsze się udaje:

– Rozciąganie. Zaczynam od serii po 10 brzuszków, przysiadów i pompek, a także trochę ogólnych wygibasów. Działa jak złoto, a także przygotowuje mnie przed siłownią.

– Poranna afirmacja, bo staram się (co nie jest proste) doceniać codzienność. Czasem zaglądam też do swoich długofalowych planów, aby przypominać sobie dokąd zmierzam.

– Siłownia. Buduję pewność siebie, a to klucz to naprawdę wielu drzwi.

Potem ruszam do pracy niezależnie, czy to dzień roboczy, czy weekend. W przypadku tego pierwszego są to mieszanki spotkań z klientami, telefonów, pracy biurowej i pracy w terenie przy pozyskiwaniu nowych kontaktów. Weekendami zabieram się za projekty poboczne na które nie starcza mi czasu lub sił w tygodniu. To mój sposób na to, by stale pchać życie naprzód. Poniedziałek do piątku jest, by zarabiać na chleb, a to weekendami kształtuję przyszłą rzeczywistość.

Rozrywka / hobby?

Zdecydowanie gry planszowe są czymś co bez wahania mógłbym nazwać moim hobby. Polecam wprowadzający w temat materiał na YT, by nikt nie pomyślał, że dorosły facet spotyka z paczką znajomych na „Monopoly”. Są wspaniałym pretekstem do spotykania się ze znajomymi i świetną zabawą samą w sobie. W chwili kiedy piszę te słowa, jestem w rodzinnym domu i cały dniami gram z rodziną. Bawię się także w projektowanie planszówek i zajmuje mi to niekiedy całkiem sporo czasu. Mógłbym też powiedzieć, że moim hobby jest bieganie (udało się przebiec dwa półmaratony w szczycie i był plan maratonu w Warszawie), ale zawiesiłem je na kołku do przyszłego roku. Pozostałe rozrywki są raczej oklepane i nie warte wzmianki.

Praca zawodowa, przychody, wydatki

Gdzie pracujesz? Jak wyglądała Twoja ścieżka kariery?

Mam dwóch pracodawców jednocześnie. Od 4 lat pracuję dla towarzystwa ubezpieczeniowego „Generali” (jestem agentem, pozyskuję klientów do ubezpieczeń życiowych), a zaraz stuknie mi także pół roku współpracy z portalem „Znany Lekarz” dla którego pozyskuję lekarzy. Początkowa ścieżka kariery była absolutnie chaotyczna i w moim przypadku prawdą jest stwierdzenie, że do sprzedaży trafiają nieco osoby z przypadku. Dziś mogę powiedzieć, że udaje mi się kontrolować moją ścieżkę kariery w sposób przemyślany.

Ile procentowo oszczędzasz z twoich dochodów?

Bardzo rzadko zdarzają mi się miesiące, gdy nie udaje mi się oszczędzić cokolwiek – w tym roku miałem jeden taki miesiąc, ale było to związane z wyjątkowo niskim przychodem i faktem, że przy przeprowadzce poniosłem sporo kosztów (wysoka kaucja, zakup pralki i kuchenki, pokrycie za mnie i psiapsiółę kaucji w poprzednim mieszkaniu za wyprowadzenie się przed miesięcznym okresem wypowiedzenia itd.). Na ogół jednak udaje się oszczędzać pomiędzy 20 a 50% zarobków. Staram się utrzymywać inflację stylu życia na niskim pułapie, czyli możliwie jak najdłuższe utrzymywanie kosztów życia na podobnym poziomie. Na tym etapie życia NIE chcę pracować, by zmieniać auta co kilka lat (zresztą nawet go nie mam), albo jadać w droższych restauracjach. Pasa popuszczam powoli, by oszczędności stopniowo, trochę metodą prób i błędów, przekuwać w inwestycje.

Oszczędzanie czy zarabianie?

Jedno może iść w parze z drugim, ale jestem zdecydowanie gorącym zwolennikiem zarabiania. Po prostu apetyt rośnie w miarę jedzenia, a ciągłe zaciskanie pasa powodowałoby frustrację. Praca w sprzedaży ma tę ogromną zaletę (oprócz mnóstwa wad), że mam realny wpływ na wysokość zarobków i mogę pochwalić się regularnym dwucyfrowym w % wzrostem zarobków co kilka miesięcy.

Twoje najważniejsze przykazania finansowe.

Nigdy, ale to nigdy, nie żyć od pierwszego do pierwszego. Równolegle powtarzam sobie, że jeśli kiedyś będę zmuszony żyć z państowej emerytury to znaczy, że coś poszło nie tak.

Czy budżetujesz? Od kiedy?

Tak, zacząłem kilka lat temu wzraz z wzrostem przychodów. Zapewnia mi poczucie kontroli i nie mam kaca moralnego w postaci tego, że nie wiem gdzie podziało się kilka tysięcy w przeciągu miesiąca. Ponadto pozwala mi podejmować pewne decyzje. Kiedy widzę, że np. zbyt dużo wydaję w miesiącu na słodycze to dużo łatwiej jest mi się przekonać do ich ograniczania. Jeszcze większy powoduje szok, gdy widzi się ile wydało na daną kategorię w skali roku – budżetowanie po prostu uświadamia.

Ulubione narzędzie do budżetowania i spisywania wydatków.

„Szybki budżet na komórce”. Nie jest ulubiony i nie potrafię go polecić z czystym sumieniem, ale informuję, że na razie z takiego korzystam. Jestem otwarty na wasze alternatywy w komentarzach.

Jak wygląda twój balans pomiędzy pracą a życiem osobistym?

Jestem wielkim fanem korzystania z życia skoro mamy tylko jedno do dyspozycji. Staram się więc, by każdy dzień miał w sobie choć jeden moment nieskrępowanej radości. Mogą to być spotkania ze znajomymi przy planszówkach, albo wypad do kina na długo oczekiwany film. Pracuję przeciętnie między 6-7 godzin dziennie, ale po prostu efektywniej (choć wciąż mam jeszcze problem z multitaskingiem i rozgrzebywaniem zbyt wielu projektów naraz). Hołduję zasadzie, by pracować tak, by nie padać na twarz po wszystkim i unikać poczucia wypalenia. Mam zresztą osobę do pomocy na codzień i gdyby sumować nasz łączny czas pracy wychodziłoby jakieś 10-12h na dobę, czyli można powiedzieć, że dosłownie kupuję sobie czas. Nie odbieram żadnych telefonów z pracy po pewnej godzinie. Unikam odpowiadania na zapytania klientów na moim prywatnym profilu na facebooku. Wieczorami staram się nie pracować (są wyjątki, gdy muszę, ale te „muszę” to bardziej „chcę”; np. jutro jest bardzo ważny dzień i chcę się do niego przygotować)

Co było najlepszą rzeczą, którą kiedykolwiek kupiłeś? A najgorszą?

Najlepsza: Lenovo Yoga. Laptop z dotykowym ekranem, który potrafi układać się w różne pozycje, a także transformować w tablet. Najlepiej o tym zadowoloniu świadczy o tym, że chwaliłem się tym każdemu w swoim najbliższym otoczeniu.

Najgorsza: nie kojarze takiej, bo jeśli coś chce kupić, nie robię tego od razu. Trafia to do listy „do kupienia”. Jeśli po jakimś czasie wciąż coś z tej listy chcę to oznacza, że zakup nie będzie zachcianką i sprawi mi dużo radości.

 Na co wydajesz pieniądze sercem, bez patrzenia na budżet?

Kawa – jedyna rzecz, którą zamawiam nie kierując się cennikiem. Równolegle z nią również gry planszowe, które mają to do siebie, iż niemal nie tracą na wartości, a czasem wręcz ją nabierają (kiedy nakład się wyczerpie, potrafią osiągać zawrotne ceny).

Jakie błędy finansowe popełniłaś w przeszłości?

Kredyt, który wziąłem po odejściu z pracy, aby dać sobie czas na znalezienie nowej bez presji czasu. Nie przewidziałem, że stracę kontrolę nad konsumpcją i w efekcie wystarczy na dużo krócej niż zakładałem. Do błędów zaliczam także wzięcie dawno temu tabletu i telefonu na raty, które były moją zachcianką. Dziś hołduję zasadzie, że jeśli nie mogę czegoś kupić na gotówkę, to mnie na to nie stać i zwyczajnie odpuszczam. Może ok są jeszcze kredyty inwestycyjne, które nabywa się na cel, którego sama nazwa wskazuje. Każde inne, zwłaszcza te konsumpcyjne, są absolutnie nie ok.

Inwestowanie

Jak zdobywałeś wiedzę o finansach i inwestowaniu?

W dużej mierze na własnych błędach i tych popełnionych przez osoby z mojego otoczenia (preferuję uczenie się na cudzych niż własnych). Zamiast przerabiać po raz n-ty starożytność w liceum, z perspektywy czasu przydatniejsze byłyby zajęcia z podstaw zarządzania finansami osobistymi. Wraz z rozwojem internetu, można oczywiście czytać mnóstwo materiałów na ten temat. Problem w tym, że najpierw zdać sobie sprawę z tego, że warto.

Jak wygląda Twój portfel inwestycyjny?

(Odpowiedź nie byłaby interesująca, bo nie inwestuję jakoś szczególnie)

Najlepsza inwestycja?

(jak wyżej)

W co zamierzasz inwestować w najbliższych latach? Z jakich posiadanych inwestycji planujesz wyjść i dlaczego?

(jak wyżej)

Niezależność finansowa i finanse osobiste

Co dla Ciebie znaczy wolność finansowa?

Wstaję o której chcę. Jeśli mam zachciankę ruszam sobie jeszcze tego samego dnia w góry nikogo nie prosząc o zgodę, ani żadne wnioski urlopowe. Nie istnieje w mojej świadomości coś takiego jak obawa o utratę pracy, bo jej nie mam. Nie martwi mnie to, bo mam środki, które stale pojawiają się na moim koncie bez jej udziału.

Czy wolność finansowa jest Twoim celem? Jeśli tak, jak daleko jesteś na tej drodze?

Myślę, że z moim typem osobowości (jestem działaczem) nie mógłbym tak po prostu nic nie robić. Myślę, że rozumiem ludzi, którzy mimo np. bardzo zyskownej sprzedaży udziałów we własnej firmie, zaczynają robić kolejne rzeczy. Celuję zatem w osiągnięcie stanu w którym mógłbym pracować nie dla pieniędzy. W tej chwili dysponuję środkami na kilka lat życia na tym dotychczasowym poziomie, więc można powiedzieć, że dopiero jestem na początku tej drogi.

Czy masz plan na Twoje życie po osiągnięciu wolności finansowej?

Szczerze mówiąc – nie. Bardziej od tego co będę robił, kręci mnie myśl o tym, że będę mógł robić wszystko kiedy chcę, mając nadwyżki energii, którą nie przeznaczyłem na pracę. Będę częściej eksperymentował i szukał dla siebie nowych form spędzania czasu wolnego.

Przekonania

Jakie są Twoje życiowe priorytety?

Kiedyś była to dobra praca i to, żeby starczyło do końca miesiąca. Dziś jest to budowa niezależności, która pozwoli mi na pozbawienie się tej pracy. W przyszłości robienie czegoś dobrego dla społeczeństwa poprzez poświęcanie swego czasu (branie udziałów w akcjach charytatywnych, wyprowadzanie piesełów w schroniskach, odwiedzanie sierocińców itd).

Czy macie podobne priorytety z partnerem / dziećmi i wspólnie kroczycie tą samą drogą?

(Nie dotyczy mnie, bo nie mam ani jednego, ani drugiego)

W jakiej kwestii najbardziej twoje przekonania rozjeżdżają się z powszechną opinią?

Powinienem mieć własne auto, bo pracuję na całym województwie. Jestem żywym dowodem na to, że bez auta, może obejść się znakomita część społeczeństwa, bo większość czasu radziłem sobie doskonale z pomocą dostępnej komunikacji publicznej. Obecnie zaś jestem wożony na spotkania, choć wciąż nie mam własnego auta. Jest też takie społeczne przekonanie o wyższości mieszkania na kredyt hipoteczny vs wynajmie. Uważam, że obie strony mają dużo racji i w dużej mierze zależy kto czego oczekuje. Nie uważam, że jednoznacznie hipoteka > wynajem. Pasuje tu słynne stwierdzenie „to zależy”.

Czy jest coś, w co od zawsze mocno wierzyłeś, a to się zmieniło?

Chyba to, że kiedyś sądziłem, że ludzie się nie zmieniają. Robią to cały czas, mniej lub bardziej świadomie. Ponadto poglądy stale się zmieniają, więc przestaję w coś wierzyć „na zawsze”. Nie mam problemu z przyznawaniem komuś racji i zmianą zdania.

Co robisz, żeby przekazać dzieciom wartości, według których żyjesz?

(nie dotyczy mnie)

Co ze spadkiem? Dasz rybę czy wędkę? A może to i to?

Co prawda jeszcze tego nie doświadczyłem, ale sądzę, że otrzymując duży spadek, czułbym się dziwnie. Miałbym wręcz mieszane uczucia odnośnie tego, czy w ogóle powinienem przyjmować coś bez jakiejkolwiek pracy. Dlatego bardzo podoba mi się to co powiedział niegdyś Bill Gates, a mianowicie to, że przekazanie swoim dzieciom dużej sumy pieniędzy nie wyświadcza im żadnej przysługi. Niczego to ich nie uczy, a może spowodować (w przypadku dużych sum), że każda praca będzie „bez sensu”, bo przynosi grosze w porównaniu z tym co otrzymaliśmy za darmo.

Transport

Jak się przemieszczasz na co dzień-jakie odległości i czym?

Nogami, bo mieszkam w centrum miasta i w zasadzie odległości są na tyle rozsądne, że nie uzasadniają konieczności posiadania auta. Często rowerem, a zdarzało się, że do klientów jechałem nim elegancko ubrany do klientów. Komunikacją publiczną / miejską – korona mi z głowy od tego nie spada, a kruche poczucie statusu społecznego nadrabiam gdzie indziej. Wreszcie jest też auto osoby, która wozi mnie na spotkania z klientami do miejsc poza Olsztynem. Gdybym naprawdę miał dzień, że  potrzebuje tych czterech kółek to bym je wypożyczył. Nie oznacza to rzecz jasna, że mój światopogląd / sytuację życiową, każdy powinien stosować u siebie. Niektórzy po prostu uwielbiają fakt posiadania auta i rzecz jasna nic mi do tego.

Podejście do motoryzacji.

Wiem tylko, że samochody mają kierownicę i 4 koła. Pokutuje chyba jeszcze takie przekonanie, że facet powinien znać się na motoryzacji. Miałem swego czasu nawet jakieś drobne, nienanazwane kompleksy z tego tytułu, ale zupełnie już mi przeszło jak tylko zbudowałem większą pewność siebie wynikającą z dobrej sytuacji zawodowej / finansowej / życiowej. Przestało mi zależeć na udowadnianiu komuś czegokolwiek i poczuciu wstydu, że coś może mnie nie interesować (tak samo mam w nosie piłkę nożną).

Podróże

Jak często podróżujesz?

2-3 razy do roku jestem za granicą (poluję na tanie bilety). Jeżdżąc po całym województwie też sporo zwiedzam w trakcie pracy i podejrzewam, że istnieje pewnie nawet jakieś określenie tego zjawiska. Próbuję otwierać się bardziej na samą Polskę i np. w tym roku podczas jednego wypadu zwiedziłem 8 miast. Podróż z plecakiem, kiedy nie wie, gdzie się będzie danego dnia spało z możliwością dokonania zmiany w każdej chwili – to było naprawdę fenomenalne doświadczenie. To samo planuję zrobic ze scianą zachodnią w 2020.

Idealne miejsce na urlop?

Wciąż szukam. Na pewno nie lubię w podróży tego, że mnóstwo czasu „przepala się” na dojazdy (choć czasem to element przygody sam w sobie), więc jeśli chcę fizycznie odpocząć to wyjeżdżam niedaleko. Co innego, gdy szukam wrażeń – wtedy odległość ma mniejsze znaczenie.

Inspiracje

Co polecasz czytać / oglądać / śledzić, żeby zwiększać wiedzę w zakresie finansów osobistych i nie tylko?

Marcin Iwuć – Finanse Bardzo Osobiste / Michał Szafrański – Jak oszczędzać pieniądze? / Ramith Sethi – niech nie zniechęca cię tytuł bloga, czyli „I will teach you to be rich”. Ma wiele bardzo fajnych spostrzeżeń „out of box” na temat finansów.

Jaka książka najbardziej na Ciebie wpłynęła?

Mógłbym wymienić te najbardziej oklepane z „4 godzinnym tygodniem pracy” na czele, ale chcę polecić dużo mniej znane pozycje. „Efekt tygrysa” Macieja Dutko o budowie marki osobistej. Bardzo praktyczne przykłady prosto z życia bez zbędnego lania wody jak to mają amerykanie w swoich książkach.

„Kiedy ryby latają” – całość poświęcono najsłynniejszemu stanowisku rybnego na świecie. Jego właściciel z despoty zmienił swoje nastawienie do pracowników traktując ich jak partnerów, a także dbając o stale dążenie do perfekcji w obsłudze klienta. Książka daje natchnienie, jest żywym dowodem na to jak proste pomysły potrafią zdziałać cuda i lekturę polecam osobom, które uważają, że pracowników trzeba trzymać krótko, by pokazać obszar do zmian.

Jak przetrwać i odnieść sukces – Prawdopodobnie najsłynniejszy sprzedawca na świecie. Człowiek, który bał się akwizycji jak ognia, a stał się bijącym wszelkie rekordy sprzedawcą. Udowadnia, że roli handlowca każdy może się nauczyć i jego to tylko kwestia odpowiedniego podejścia. Ponadto daje mnóstwo znakomitych rad, które mimo upływu wielu lat nie straciły na aktualności.

A jaką radę dałbyś każdemu, kto dzisiaj dopiero zaczyna swoją podróż do niezależności finansowej?

Od początku ucz się tego jak pomnażać pieniądze i opóźniaj konsumpcję tak długo jak to możliwe. Zamiast 100 calowego, mam bardzo tani 30 calowy telewizor. Moje podróże są tak budżetowe jak tylko możliwe. Jadam na stołówkach, gdzie za 13 zł otrzymuję zupę oraz drugie danie. Nie oznacza to, że cierpię – korzystam z życia, ale jednocześnie robię na tyle tanio, że udaje mi się w błyskawicznym tempie gromadzić oszczędności.

Kto jest twoim mentorem / idolem?

To duże słowo, ale w tej chwili taką osobą wydaje mi się być Rahim Blak. Polski przedsiębiorca, który urzeka mnie swoją osobowością i podejściem do biznesu. Jest artystą – przedsiębiorcą dla którego pieniądze są tylko pewnym środkiem do celu, a nie celem samym w sobie. Posiada kilka firm, ale aktualnie zaangażował się w 100% w projekt tokenów personalnych, w który sam zresztą wierzę i nawet zainwestowałem tam nieco pieniędzy bazując głównie na zaufaniu do Rahima.

Ulubione life-hacki?

1] Samodzielnie gotowanie ma dużo sensu kiedy przygotowuje się posiłek na więcej niż jednej osoby. Sam jednak jadam na stołówkach za bardzo rozsądne kwoty Odzyskuję czas potrzebny na stanie w kolejkach, bieganiem za składnikami, przygotowywaniem posiłku, myciem naczyń i zastanawianiem się co następnego dnia chcę zjeść. W 2020 będę musiał to jednak zmodyfikować, bo będę stawiał mocniej na zdrowe odżywianie.

2] Codziennie przesuwam o jedną minutę wstecz budzik, aby stopniowo przyzwyczajać się do wcześniejszego wstawania.

3] Nie jest to może w 100% lifehack, ale raczej metoda. Skupiam się na tym, by wykonywaniu 20% tych działań, które przynoszą mi 80% efektów (tak, kłania się słynna zasada Pareto). Całą resztę nazywam zbedną tkanką tłuszczową i staram się ją wycinać / delegować.

Pytania tylko dla blogerów

Jak wystartowałeś z blogiem?

Zaczęło się od bloga jakzarabiacpieniadze.com.pl, który później zresztą sprzedałem zaprzyjaźnionemu blogerowi (temat przestał mnie pociągać, a staram się raczej robić rzeczy, które lubię). Zająłem się nowym, trwającym już któryś rok, projektem zmieniamzycienalepsze.pl. W przeciwieństwie do pierwszego bloga nie czerpię z niego żadnych korzyści materialnych, a wręcz dopłacam z racji wykupionej domeny. Służy mi jako forma autoterapii, dawania społeczeństwu czegoś od siebie, budowania marki osobistej i swoistego hobby w jednym.

Czy rodzina i znajomi o nim wiedzą? Jak reagują?

Neutralnie, choć kiedy zauważyli, że zacząłem publikować przychody, trochę się zaniepokoili. Z drugiej strony wiedzą też o rzeczach o których na codzień nie wspominam właśnie z bloga.

Czemu czytelnicy powinni czytać Twojego bloga?

Słowo „powinni” to moze nadużycie. Mogą zajrzeć, by stwierdzić, czy ta forma im odpowiada. Staram się dzielić tam w miarę wszystkim tym czego się nauczyłem i mogą wtedy wybrać z tego coś dla siebie. Można także, dla czystej rozrywki, poprzestać na śledzeniu tego jak zmienia się moje życie.

Najlepszy wpis u Ciebie?

Na blogu bardzo trudno znaleźć krytykę kogoś innego niż mnie samego. Tylko jeden tekst stanowi wyjątek od tego reguły – traktuje o ludziach mających na sobie klapki na oczach i powtarzających powszechne błędy. O tym, że jesteśmy hipokrytami, którzy uważają, że źródłem ich problemów nie są oni sami. Opublikowałem go z pełną świadomością, że zniechęcę wielu czytelników. Zgodnie z oczekiwaniami z moich kanałów wypisało się sporo osób. Przed państwem „Życie to nie je bajka”:

Miejsce dla Ciebie

Czym mógłbyś i chciałbyś się przysłużyć blogowej społeczności w ramach swoich umiejętności? To też miejsce na reklamę swoich usług i produktów.

(Szczerze mówiąc nic takiego nie przychodzi mi do głowy)

Jeśli jest coś, co chcesz dodać na koniec, teraz jest ten czas.

Sam nie wiem co myśleć o dawaniu rad, ale powiedzmy, że wypiszę tylko kilka rzeczy, którymi można (nie trzeba) się inspirować.

1] Polecam od czasu do czasu pozwolić sobie na autokrytykę. Spojrzeć na swoje życie z lotku ptaka, włączyć obiektywne myślenie i na chwilę wypisywać wszystko co w nas samych nie pasuje. Tak szczerze jak to tylko możliwe, bo nie musimy dzielić się tym z innymi. Jesteś hipokrytą? Wypisz to! Jesteś notorycznym kłamcą? Wypisz to! Przyzwoicie zarabiasz, a mimo to nie masz złotówki oszczędności? Wypisz to! Wkurz się na siebie! Jest to wspaniałe koło zamachowe do zmian w moim przypadku. Zmiany nie nadchodzą od razu, ale jeśli istnieją w mojej świadomości, prędzej czy później zaczynam małymi krokami się naprawiać.

2] Wszelkie problemy / niedogodności / bolączki zmieniam natychmiast w zadania w moim programie do zarządzania zadaniami (korzystam z trello). Nie zawsze dysponuję gotowymi rozwiązaniami. Wisi to na liście zadań tak długo, aż na nie wpadnę lub uznam, że jednak nie stanowi to dla mnie żadnego priorytetu. Uwielbiam pytać osoby, które narzekają wciąż na to samo „i co z tym zamierzasz zrobić?”. Często okazuje się, że nic. Jak to mawiał A. Einsten: „Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwań innych rezultatów”.

3] Co jest sensem życia? To całkiem proste. Sam go sobie nadajesz. Miłego dnia.

*************

To kolejny wyjątkowo obszerny wpis na moim blogu, ale jak może być inaczej, skoro przekrój pytań, które zadaje jest tak szeroki? Ze swojej strony serdecznie dziękuję Mateuszowi i zapraszam Ciebie czytelniku do próby odpowiedzi na powyższe pytania. To bardzo wartościowe ćwiczenie, którego efekty mogą być zaskakujące. A ponieważ ten cykl wywiadów to miejsce dla każdego, zachęciam Cię do zgłoszenia się jako kolejny gość.

Serdecznie pozdrawiam ze słonecznej Hiszpanii, w której to właśnie spędzamy rodzinne ferie zimowe i ładujemy baterie do stawienia czoła kolejnym życiowym wyzwaniom!

8 KOMENTARZE

  1. Dla mnie ciekawe podejście do samochodu, ponieważ bardzo zbliżone do mojego. Do maja zeszłego roku (a jestem w podobnym wieku) nie mieliśmy z mężem samochodu, tylko pożyczaliśmy od rodzicow, a na co dzień jeździliśmy komunikacja miejska. W sierpniu pojawiło nam się dziecko, dlatego zdecydowaliśmy się na zakup auta, które jest rzadko używane. Jednak mimo wszystko odkąd jesteśmy we trójkę, są dni gdzie ciężko byłoby mi wyobrazić chwilę bez samochodu, pomimo że uważam że na codzien nawet z dzieckiem można sobie poradzić bez auta. Jestem ciekawa czy Mateusz jak już założy rodzine, nie zmieni swojego pogladu na samochód.

    • Z jednej strony słyszymy o niezależności i wolności a z drugiej: ” jest też auto osoby, która wozi mnie na spotkania z klientami do miejsc poza Olsztynem”. Przepraszam kto wozi? Kolega? Mama? Tata? Ja rozumiem, że w niektórych przypadkach samochód nie jest potrzebny, ale twierdzenie, że jestem ponad to (używanie samochodu) i korona mi z głowy nie spada jak jeżdżę komunikacja miejską po czym dodawanie, że w sytuacjach gdy jest mi jednak potrzebny mam osobę, która mnie wozi jest wg mnie sprzeczne.

      • Dokladnie, tez mam bardzo sprzeczne mysli apropo osoby z tego wywiadu.
        Mowi o niezaleznosci finansowej, a poki co nie ma i nie planuje miec wlasnego mieszkania, jednoczesnie oszczedzajac 20% dochodu. Raczej bedzie bardzo ciezko 🙂
        Chyba, ze zarabia dziesiatki tysiecy zlotych i 20 czy 50% z tego to masa pieniedzy

  2. Hej.

    “Jestem ciekawa czy Mateusz jak już założy rodzine, nie zmieni swojego pogladu na samochód.”
    “Z jednej strony słyszymy o niezależności i wolności a z drugiej: ” jest też auto osoby, która wozi mnie na spotkania z klientami do miejsc poza Olsztynem”. Przepraszam kto wozi? Kolega? Mama? Tata? Ja rozumiem, że w niektórych przypadkach samochód nie jest potrzebny, ale twierdzenie, że jestem ponad to (używanie samochodu) i korona mi z głowy nie spada jak jeżdżę komunikacja miejską po czym dodawanie, że w sytuacjach gdy jest mi jednak potrzebny mam osobę, która mnie wozi jest wg mnie sprzeczne.”

    Samochód jest mojej asystentki, bo tak najłatwiej zrozumieć jej rolę i w sumie mamy tak od niedawna. Bardziej jako wygoda, bo wcześniej też jeździłem po całym województwie na spotkania bez auta, wiec można i czasem sie zdarzy, że dalej tak gdzies musze ruszyć.

    “Dokladnie, tez mam bardzo sprzeczne mysli apropo osoby z tego wywiadu.
    Mowi o niezaleznosci finansowej, a poki co nie ma i nie planuje miec wlasnego mieszkania, jednoczesnie oszczedzajac 20% dochodu. Raczej bedzie bardzo ciezko 🙂
    Chyba, ze zarabia dziesiatki tysiecy zlotych i 20 czy 50% z tego to masa pieniedzy”

    Do podnajmu nie trzeba wiele pieniędzy, a oszczędzam mniej więcej tyle, by raz na 3-4 miesiące móc zacząć z kolejnym mieszkaniem. Gdyby mowa byla o kupnie mieszkan na wynajem – no fakt, byloby slabo.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Podaj swoje imię