Podsumowanie 2018. Budżet, osiągnięcia, firma, sport… plany na 2019!

80
12752
wyświetleń

Przede wszystkim, serdecznie witam Cię w nowym roku i już na wstępie życzę Ci, żeby był on jeszcze lepszy, niż poprzedni. Nie wiem jak Ty, ale ja już podsumowałem 2018 pod kilkoma względami, a zmobilizował mnie do tego właśnie ten blog. To chyba kolejna jego zaleta, bo skoro chcę się z Tobą podzielić tym, co wyniosłem z ostatnich 12 miesięcy, to najpierw muszę sam je podsumować 🙂 Mam nadzieję, że niniejszy wpis, w którym znajdziesz ogrom wniosków i planów skłoni Cię do wykonania podobnego ćwiczenia na własnym przykładzie. A więc, co takiego wydarzyło się w poprzednim roku? I co planuję na 2019?

Budżet

Ostatnio zdałem sobie sprawę, że prowadzimy budżet domowy już ponad 10 lat! To chyba zasługuje na osobny wpis, a na razie ograniczę się do wyrażenia dumy z tego powodu 😉 Ogrom informacji, jakie daje to zestawienie jest niesamowity. Z każdym rokiem nieco modyfikuję nasz excelowy szablon (nie używamy żadnych zewnętrznych aplikacji, zarówno ze względu na bezpieczeństwo danych, jak i na małą elastyczność), dzięki czemu wyciągam jeszcze więcej wniosków z tego, jak żyjemy, co możemy i gdzie idziemy, jeśli chodzi o finanse.

W 2018 roku wydaliśmy… 66 235 zł, czyli 5 520 zł miesięcznie. Gdyby uwzględnić absolutnie wszystko, łącznie ze wsparciem programu Pajacyk oraz opłatami za mieszkania na wynajem, wylądowalibyśmy na 92 000 zł. Dobroczynności raczej nie zaliczam do zwykłych wydatków (analogicznie, nie zaliczam do nich inwestycji), a opłaty za mieszkania ponosili najemcy, dlatego zostałbym przy pierwszej z podanych kwot jako tej, za którą utrzymujemy naszą rodzinę na aktualnie przyjętym standardzie życia. Dzięki temu możemy też dość obiektywnie porównać obecne wydatki z tymi sprzed lat:

Szczegółowy raport wydatków za 2013 znajdziesz tutaj, za 2014: tutaj, a za lata 2015-2017: tutaj.

Wydaliśmy ponad 12% więcej, niż rok temu i ponad 2 razy więcej, niż w ciągu pierwszych 2 lat istnienia tego bloga, kiedy to żyliśmy tylko we dwójkę i oszczędzanie bardzo mocno nas kręciło. Co najważniejsze, mimo regularnego wzrostu wydatków czujemy się bardzo komfortowo z ich obecnym poziomem, bo – właśnie dzięki prowadzeniu budżetu – wiemy na co je przeznaczamy i widzimy, że mają one pokrycie po stronie zarobków. Na poniższej tabelce dobitnie widać, jakie zmiany nastąpiły w strukturze naszych wydatków w porównaniu z początkami blogowania.

Wartości w kolumnach “vs 2017” i “vs 2013” to procentowy wzrost/obniżka wydatków na poszczególne kategorie w 2018 względem lat 2017 i 2013.

Przez ostatnie lata zdecydowanie wzrosły wydatki na dzieci – w końcu dorobiliśmy się dwójki przedszkolaków i wydajemy co miesiąc prawie 1 300 zł za ich przedszkole. To nieporównywalnie więcej, niż nasze szkraby kosztowały w pierwszych latach ich życia. Traktujemy to jako inwestycję w ich rozwój, ale zobaczenie tej olbrzymiej kwoty na własne oczy zaskoczyło nawet nas, dlatego już myślimy o optymalizacji tej pozycji w kolejnych latach 🙂

Co jeszcze wpłynęło na wzrost wydatków? Wróciliśmy do podróżowania, nie oszczędzamy na tym, co spożywamy na co dzień, a cena aktywności sportowych utrzymuje się na dość wysokim poziomie (zwłaszcza w porównaniu z pierwszymi latami budżetowania, kiedy wynosiły one 0 zł!). Jak widzisz, to wszystko współgra z naszymi priorytetami, dzięki czemu puchnący z każdym rokiem budżet nie przeraża nas. Zwłaszcza, że wykonaliśmy całą masę pracy, żeby móc sobie pozwolić na takie rozporządzanie zasobami. Powtórzę zatem po raz kolejny: pieniądze są po to, żeby je wydawać w tych obszarach, które uważasz za ważne i wartościowe. A prowadzenie budżetu świetnie pokazuje, czy jesteś spójny ze swoimi priorytetami i wartościami, które wyznajesz.

Plany na 2019:

  • wprowadzenie do zestawienia wydatków na firmę, które do tej pory nie istniały.
  • zwiększenie górnej granicy naszych wydatków do… 90 000 zł. Nigdy nie planowaliśmy budżetu na kolejny rok (można wręcz powiedzieć: nie budżetowaliśmy w klasycznym tego słowa znaczeniu), a zamiast tego kierowaliśmy się zdrowym rozsądkiem i przyzwyczajeniami. Tym razem pokusiłem się o szybką kalkulację, w wyniku której otrzymałem powyższą kwota. Jak ją obliczyłem? Od budżetu na 2018 odjąłem kilka tysięcy na sport (mam już komplet potrzebnego mi sprzętu, wydatki powinny być znacznie mniejsze), za to dodałem co nieco do podróżowania (zobaczymy, czy rzeczywiście się tak rozkręcimy) oraz zarezerwowałem 25 000 zł na… zmianę auta. Mimo, że uwielbiamy naszą niskobudżetową Toykę, mój ojciec jest o krok od skuszenia się na nowy samochód – będzie więc świetna okazja, żeby zmienić pewnego 14-latka na jeszcze-bardziej-pewnego 7-latka. Pewnie się na to zdecydujemy ze względów bezpieczeństwa, mimo że to będzie kolejne auto kupione wyłącznie z rozsądku i po raz kolejny nie wybierzemy nie tylko koloru, ale również silnika, modelu, czy marki 🙂 Jeśli transakcja dojdzie do skutku, na pewno ją opiszę – również przez pryzmat racjonalnego ograniczania kosztów, czyli czegoś, od czego stronią miłośnicy motoryzacji ;).
  • jednocześnie, widzimy możliwość obcięcia wydatków do poziomu 55 000 – 60 000 zł rocznie bez większych zmian standardu życia. Ta informacja może się przydać, jeśli z jakichś powodów musielibyśmy mocno ograniczać nasz budżet. Miejmy nadzieję, że takiej potrzeby nie będzie, ale zawsze warto mieć plan B, prawda?
  • nadal odkładamy sporą część dochodów na fundusze celowe, na których zebrało się już ponad 40 000 zł. To przede wszystkim bufor na planowaną zmianę auta i podróże, ale zbieramy również na takie kategorie, jak ubrania, zdrowie, sport czy dobroczynność. Jeśli chcesz wiedzieć o tym więcej, zapraszam tutaj.

Aktualny stan funduszy celowych. Powoli odbudowujemy kategorię “sport” (po kupnie roweru szosowego) oraz “charytatywne” (po przekazaniu darowizny na Pajacyka). Fundusz na remonty mieszkań na wynajem wygląda coraz solidniej, a od jego wprowadzenia nie wydaliśmy z niego ani złotówki. Budżet na podróże wygląda bardziej niż solidnie, a kwota zebrana na zmianę auta pozwala już myśleć o realizacji tego planu w razie potrzeby lub chęci.

Rodzina

Krótko i na temat. Tutaj bez zmian, dziękuję 😉 To jedna z niewielu kategorii, gdzie naprawdę doceniam stabilność i pewność tego, co ma nastąpić. To daje mi siłę do parcia naprzód w pozostałych obszarach.

I oby tak wspaniale było nadal…

Sport

W 2018 uwierzyłem, że mam predyspozycje do sportów wytrzymałościowych. Już wcześniej moja budowa ciała dobitnie pokazywała, że sporty siłowe raczej nie są dla mnie ;), ale zawody, w których wziąłem udział w poprzednim roku utwierdziły mnie w przekonaniu, że stosunkowo łatwo osiągać mi dobre wyniki w triathlonie czy poszczególnych jego konkurencjach. Triathlon na dystansie 1/2 IM (mój debiut!) zrobiony w 5h 15 min, maraton przebiegnięty w 3h 33 min, wreszcie: 2 biegi trailowe na dystansie powyżej maratonu (47km + 52 km) zrobione w bardzo przyjemnym tempie: to najważniejsze sukcesy w kategorii sport.

Widzę, że nie muszę biegać całymi godzinami, żeby być w stanie okazjonalnie przebiec ogromne odległości. “Wystarczy” codzienna godzina-półtorej wysiłku fizycznego na umiarkowanym poziomie. Wymiennie biegam, jeżdżę na rowerze (w zimie: trenażer), wzmacniam się ćwiczeniami siłowymi i pływam: wszystko pomieszane tak, żeby to się nie nudziło. Żadnych planów treningowych, żadnych trenerów osobistych, a zamiast tego: regularność, konsekwencja, mnóstwo frajdy i endorfin. A to wszystko wsparte zdrowym, w miarę zbilansowanym jedzeniem, odpowiednią dawką odpoczynku i wiarą w swój organizm. Tylko tyle i aż tyle.

Zimą nie odpuszczam też poruszania się rowerem w sprawach rozmaitych, a jeśli mam trochę czasu, to nadrobię nieco drogi, żeby napatrzeć się na okoliczne cuda przyrody.

Plany na 2019:

  • dwukrotne pokonanie dystansu 1/2 IM (dla ciekawych: Malbork + Gniewino :)). Mój plan to ukończenie zawodów w czasie poniżej 5 godzin, co utwierdzi mnie w przekonaniu, że 2020 będzie rokiem, kiedy podejdę do pełnego dystansu Iron Man. Ot tak, żeby udowodnić sobie, że człowiek jest zdolny do wielkich rzeczy.
  • Stopniowe zwiększanie dystansów biegowych: nie na co dzień, ale na zawodach. W planach na razie 40km (TUT 2019) i 68 km (Wielki Bieg na Kaszubach) – wszystko w pierwszej połowie roku. Co dalej, zobaczymy 🙂
  • Dalsze, regularne treningi przynoszące mnóstwo frajdy i pozwalające zrównoważyć codzienną pracę zdalną.

Dla takich widoków naprawdę warto wyjść z domu i potruchtać do pobliskiego lasu!

Inwestowanie

Choć wydaje się to już zamierzchłą przeszłością, odebraliśmy, zaprojektowaliśmy (to akurat zasługa Wolnej!) i wykończyliśmy dwa mieszkania na wynajem. To zakończyło nasz wieloletni plan inwestycyjny w nieruchomości i tymczasowo nie planujemy kolejnych ruchów. Nasze działania zaprowadziły nas tam, gdzie chcieliśmy dotrzeć całe lata temu i dzisiaj cieszymy się wolnością finansową. Dużo powiedziane, bo mimo możliwości rzucenia wszystkiego i wyjechania w przysłowiowe Bieszczady, nie zmieniliśmy wiele w naszym życiu, a wręcz przeciwnie: pracujemy nawet bardziej intensywnie w obszarach, które mają dla nas znaczenie. Ja rozwijam ten blog, a wspólnie z Wolną pracujemy nad naszym nowym dzieckiem, którym jest Pracownia Dobrych Wnętrz.

Plany na 2019:

  • niejasne jeszcze plany inwestycyjne. Będziemy reagowali na sytuację na rynku, zarówno jeśli chodzi o nieruchomości, jak i rynki pieniężne. W 2018 zakończyliśmy lwią część zaplanowanych od lat inwestycji, teraz dajemy sobie czas i zbieramy kapitał na to, co ma nadejść.

Praca zawodowa

W 2018 zrealizowaliśmy plan stworzenia własnej pracowni projektowania wnętrz, co było pierwszym etapem dalszego angażowania Wolnej na rynku pracy. Zdefiniowaliśmy tą ścieżkę ponad rok temu i konsekwentnie, cierpliwie nią podążamy. Na tą chwilę Wolna nadal jest zatrudniona na pół etatu, ale kiedy nasza działalność nieco rozwinie skrzydła, planujemy skoncentrować siły Wolnej wyłącznie na niej. Chcielibyśmy, żeby chociaż część projektów była wykonywana zdalnie, co pozwoliłoby w przyszłości uniezależnić się od lokalizacji zarówno mi, jak i mojej lepszej połówce.

Jeśli chodzi o mnie, planuję kontynuację dotychczasowej kariery zawodowej. Dopóki jest tak cukierkowo, jak do tej pory, korzystam – tyle w temacie. Jednocześnie, coraz bardziej myślę o monetyzacji tego bloga lub umiejętności, które dzięki niemu zyskałem. Inwestuję w niego całe mnóstwo czasu (ostatnio: co najmniej 3 godziny dziennie) i wierzę, że dostarczam wartościowe treści, dlatego czerpanie z tego korzyści nie byłoby niczym zdrożnym. Z drugiej strony, blog jest dla mnie misją, której celem jest dawanie od siebie i zwracanie części tej pozytywnej energii, którą sam otrzymuję na co dzień od mojej rodziny czy pracodawcy 😉 Wierzę, że dobroć powraca, a jej część należy oddać, żeby zarażała innych. Właśnie dlatego momentami ciężko mi przetłumaczyć sobie samemu, że czerpanie korzyści majątkowych z tego, co wykonuję jako “hobby z misją” jest w porządku. Jestem jednak coraz bliżej tego etapu, odkąd zaczęliśmy udzielać się charytatywnie. W końcu to, że zarobię co nieco przy pomocy bloga nie musi oznaczać, że dorzucę całość do naszego finansowego worka, w którym przecież nie widzimy braków.

Plany na 2019:

  • etat Wolnej najdłużej do końca czerwca, później tylko Pracownia Dobrych Wnętrz. O ile temat się rozbuja – na razie wszystko wskazuje na to, że tak będzie.
  • u mnie bez zmian, jeśli chodzi o pracę zawodową. Teoria jest taka, że dopóki moja praca nadal będzie cukierkową wizją korpo-rzeczywistości, decyzja o odpięciu się od niej byłaby mało racjonalna. Z drugiej strony, wyznaczyłem sobie cel, że do 40tki skończę z pracą w IT 🙂 i skupię się na własnych projektach. Zostało mi więc 5 lat, w czasie których jeszcze sporo może się zmienić… 
  • Możliwe zmiany w zakresie działań prowadzonych na blogu / okołoblogowych.

Dochody

Tutaj bez większych zmian. Ja zarobiłem nieco mniej ze względu na dużo mniejszą liczbę nadgodzin / dyżurów telefonicznych, za to Wolna wniosła swoją część po stronie przychodów pracując na pół etatu, a także – pod sam koniec roku – wykonując kilka projektów wnętrz. To wszystko się ładnie skompensowało i – koniec końców – wylądowaliśmy na niemal identycznym poziomie, jak rok wcześniej. Nie, nie zdradzę konkretnej wartości 🙂

Rok 2018 to zdecydowana dywersyfikacja przychodów. Wcześniej była praktycznie moja praca i jedno mieszkanie na wynajem. Na dzień dzisiejszy, dodaliśmy do tego:

  • pracę etatową Wolnej. Od początku nastawialiśmy się na zdobywanie doświadczenia i osiągnęliśmy ten cel. Teraz chcemy ruszyć dalej, zwłaszcza że dochody z tego źródła są mizerne, a wszystko okupione jest częstą pracą w weekendy.
  • Pracownię Dobrych Wnętrz, z którą wystartowaliśmy w XI 2018.
  • 2 kolejne mieszkania na wynajem, które zaczęły generować przychody w 2018.

Plany na 2019:

  • praca etatowa Wolnej maksymalnie do 6.2019.
  • Pracownia Dobrych Wnętrz: planujemy sprzedanie usług na poziomie co najmniej 20 000 zł. Zrekompensuje to spadek dochodu z pracy etatowej Wolnej i pozwoli mieć nadzieję, że firma się rozkręci. Jeśli pierwsze miesiące 2018 to potwierdzą, Wolna rzuca etat 🙂

Jak widać, stosujemy i tradycyjne metody na przyciągnięcie klientów.

  • W 2018 kolejne mieszkania dołączyliśmy do naszego portfela w ciągu roku. W 2019 wszystkie trzy mieszkania będą pracowały pełną parą przez 12 miesięcy (a przynajmniej, taką mamy nadzieję!), przynosząc coś w okolicach 65 000 zł dochodu netto.
  • Powyższe punkty pozwalają mieć nadzieję, że będziemy w stanie utrzymać się na absolutnie satysfakcjonującym nas poziomie z mieszkań na wynajem oraz (jeśli chcemy nadal pomagać innym i czasami zaszaleć) naszej Pracowni Dobrych Wnętrz. Chyba, że ziści się scenariusz ze zmianą auta – wtedy, formalnie rzecz ujmując, nasza niezależność finansowa poszłaby się chwilowo gwizdać 🙂

Podróże

To coś, z czego cieszymy się najbardziej. Nasze dzieciaki są już na tyle duże (3 i 5 lat), że możemy planować wspólne podróże, albo zostawić pociechy u dziadków na weekend i wyskoczyć gdzieś tylko we dwójkę 🙂 Kilkukrotnie z tego skorzystaliśmy w ostatnim roku, a jedną podróż opisałem na łamach tego bloga. Nieco ponad 6000 zł wydane na podróże to całkiem niedużo, jak na wszystkie wypady, które zaliczyliśmy. A będzie tego więcej…

Może jesteśmy specyficzni, bo takie krajobrazy zdecydowanie do nas przemawiają!

Plany na 2019:

  • dalsze zwiększanie udziału podróży, zarówno jeśli chodzi o budżet, jak i czas.
  • możliwa jedna dłuższa podróż pod koniec 2019 roku, potencjalnie: na przezimowanie w nieco ciekawszym klimacie. Konkretnego planu jeszcze nie ma, jest wiele znaków zapytania (praca Wolnej, przedszkole/szkoła dzieci itp), ale jesteśmy na etapie weryfikacji tego pomysłu i na pewno będziemy na bieżąco informować, jeśli coś się z tego wykluje.
  • nieśmiałe planowanie przeprowadzki w jeszcze spokojniejsze miejsce, niż aktualne. To raczej długa perspektywa (zdecydowanie nie 2019), która w sporej mierze będzie zależała od naszych dzieci, którym nie chcielibyśmy zrobić krzywdy przeprowadzką na kres cywilizacji 😉

Przypominam, że najlepszą metodą na wsparcie tego, co robimy na tym blogu jest rejestracja i wykonanie pierwszej rezerwacji na airbnb. Dzięki temu, Ty oszczędzisz 100 zł jako nowy użytkownik, a my zyskamy 50 zł na kolejne podróże! Być może i z malutkim plecaczkiem, być może budżetowe, ale dzięki temu jeszcze ciekawsze! 

Blog

Rok 2018 to nie-tak-znowu-wielki powrót mojego blogowania, po ponad 1,5 rocznej przerwie. Przez mój brak aktywności liczba czytelników zmniejszyła się z około 25000-30000 UU miesięcznie do poziomu 10000 UU i z tego poziomu musiałem zacząć odbudowywanie społeczności blogowej.

Historia bloga w pigułce. Kliknij, aby powiększyć.

Mimo, że przez cały rok konsekwentnie rozwijałem bloga i regularnie publikowałem wpisy, to statystyki nie ruszyły z kopyta, a zamiast tego rosną sobie baaardzo powolutku (a jeśli spojrzeć na wykres roczny poniżej, wręcz niezauważalnie ;)). Pewnie zrobienie czegoś, co jest bardziej medialne i lepiej sprzedające się (vlog? podcast? współpraca z innymi blogerami? wywiady?) przyniosłoby rezultaty, ale – szczerze mówiąc – nie mam większej motywacji do tego rodzaju działań. Popraw mnie, jeśli się mylę, ale poruszam tutaj ciekawe tematy i wnoszę wartość tym, co piszę. Dlatego statystyki statystykami, a ja zamierzam po prostu dalej robić swoje 🙂 zarówno dla Ciebie, jak i czytelników, którzy będą mieli wystarczająco dużo motywacji, żeby odkleić się od łatwiejszych w konsumpcji treści video i nieco poczytać.

Plany na 2019:

  • przede wszystkim, większe skupienie się na takich tematach, jak równowaga w życiu osobistym, zdrowie, rozwój osobisty, rozsądne korzystanie z życia czy spełnianie marzeń. Myślę, że w dotychczasowych 250 wpisach było wystarczająco dużo podstaw oszczędzania, inwestowania i budowania zdrowych finansów osobistych. Ten etap jest za nami i po prostu nadal trzymamy się rozsądnych zasad, które wypracowaliśmy w przeciągu lat. Ponieważ aktualnie koncentrujemy się na mądrym wykorzystywaniu tego, do czego doszliśmy, będę pisał właśnie o tym. Weszliśmy więc na kolejny etap naszego życia, a kolejne wpisy będą bardziej interesujące dla tych, którzy zbudowali już zdrowe podstawy w obszarze finansów i szukają życiowej równowagi. A także: chcą rozwijać siebie i realizować rozmaite pomysły na życie.
  • w związku z powyższą zmianą, planuję zaoferować ebooka, który zawierałby esencję tego, co opublikowałem dotychczas na blogu dla tych, którzy są na początku swojej drogi do zdrowych finansów. Było mnóstwo wpisów odnośnie oszczędzania, optymalizowania i stylu życia, które bardzo efektywnie pomagają rozwinąć finansowe skrzydła. Chciałbym to wszystko zebrać w całość, wyciągnąć najważniejsze wnioski, zaktualizować (niektóre wpisy mają około 6 lat!) i zaproponować jako alternatywę do przeczesywania dziesiątek wpisów. To byłby też pierwszy płatny produkt wypuszczony na tym blogu, na którym otrzaskałbym się nieco przed poważniejszymi działaniami w przyszłości.
  • zwiększenie liczby wpisów. W 2018 roku pojawiło się ich 29. W tym roku planuję publikację 50 wpisów (w przybliżeniu: jeden w tygodniu), być może uzależniając to od statystyk z pierwszych 2 miesięcy. Mimo wszystko, motywacja do regularności jest znacznie większa, kiedy widać rozwój tego projektu. Jeśli nie będzie widać wzrostu, być może przemyślę moją strategię i działania, którymi do tej pory buduję swoją markę osobistą.
  • wejście w temat pracy zdalnej. Już za tydzień startuje cała seria (6 wpisów!) w tym temacie. Za co przepraszam wszystkich niezainteresowanych i zapraszam tych, których temat telepracy kręci 🙂
  • dalsze zwiększanie zasięgu i żmudny wzrost liczby czytelników. Z jednej strony, to nie mój cel, a z drugiej: chciałbym docierać do jak największej rzeszy odbiorców.
  • kontynuacja budowania społeczności na Instagramie. Ten kanał wydał mi się bardzo ciekawy (zwłaszcza po odsianiu całej jego sztuczności…) i to tam prezentuję zdjęcia i krótkie opisy tego, czym aktualnie żyję. Jeśli chcesz mnie poznać nieco lepiej, lub zależy Ci na regularnej dawce motywacji do zmian i działania, zapraszam na moj profil! Śledzi mnie już prawie 500 osób i to właśnie tam jestem ostatnio najbardziej aktywny.

ZDROWIE

To kategoria, która zmienia się u nas jak w kalejdoskopie, a kolejne wpisy (klik, klik, klik) szybko tracą na aktualności. Bardzo wnikliwie przyglądamy się naszemu obecnemu podejściu i zmieniamy co i rusz jakieś drobiazgi, o ile uważamy, że warto spróbować. To w główniej mierze związane z szukaniem złotego środka, który byłby zarówno zdrowy, optymalny cenowo i czasowo, a przede wszystkim: dobry przy moich dolegliwościach (o których do tej pory nie pisałem i na razie tego nie planuję). Aktualnie jesteśmy na etapie (przynajmniej czasowego, kilkumiesięcznego) wykluczania glutenu z diety. W odstawkę poszło 100% spożywanej przeze mnie pszenicy (reszta domowników weszła w temat trochę mniej radykalnie) i zdecydowana większość pozostałych pokarmów zawierających gluten. Muszę przyznać, że tradycyjnej pizzy, makaronów czy chleba brakuje mi bardziej niż mięsa, na które pozwalamy sobie od wielkiego dzwonu. Ale z czasem przyzwyczaję się i do tego, a później podejmiemy już bardziej świadomą decyzję, co dalej.

Nasza dieta jest aktualnie w większości warzywna, a obecnie naszą uwagę przyciąga dbanie o odporność. Choroby naszych dzieciaków z jednej strony są naturalne (wiek przedszkolny…), a z drugiej: buntujemy się coraz bardziej przeciwko jakimkolwiek antybiotykom przepisywanym przez lekarzy i uwierzyliśmy, że źródłem odporności są nasze jelita. Kisimy więc wszystko, co popadnie (aktualnie: na zmianę kapusta i buraki), a nasze pociechy piją takie rzeczy, że mi ciężko by przez gardło przeszły (rozmaite, domowe syropy na bazie chrzanu, cebuli, czosnku, kurkumy, cynamonu, propolisu, pieprzu; pre/probiotyki itp).

Plany na 2019:

  • Doprowadzenie do porządku naszych jelit. W szczególności moich. Po latach różnych prób, wydaje się, że dieta bezglutenowa to coś, co naprawdę mi służy. Ale na ostateczne wnioski jeszcze trzeba poczekać.
  • Wzmocnienie odporności naszych dzieci. Będziemy konsekwentnie utrzymywali politykę anty-antybiotykową 😉 Być może jednym z elementów będzie wspomniane wyżej przezimowanie w cieplejszym klimacie.
  • Temat zbyt dynamiczny, żeby cokolwiek więcej planować…

Owsiankę przerzuciliśmy na wieczór, a zamiast tego, cała nasza czwórka (dzieci również!) pije zielone koktajle każdego ranka. Po dosłodzeniu (bananem, miodem), ich smak jest naprawdę dobry i zamiast marudzić, słyszymy prośbę o więcej!

Rozwój osobisty / umysł / relacje z innymi:

Przestawiliśmy się z brania na dawanie. 5000 zł wpłacone na program Pajacyk i deklaracja kolejnych wpłat wciąż wydaje nam się kamieniem milowym, jeśli chodzi o zmianę naszego podejścia. Wierzymy, że to krok w dobrą stronę i że pójdziemy dalej tym tropem.

Wciąż nie mogę się przemóc do medytacji, która przecież nie jest ani trudna, ani czasochłonna. Ciągle jest w planach, ciągle znajduję jakąś wymówkę, żeby się jej nie podejmować 🙁

Nadal jestem raczej samotnikiem, który najlepiej kisi się we własnym sosie 🙂 Jednak stopniowo otwieram się na ludzi, a w ostatnim czasie ujawniam coraz więcej na łamach tego bloga, a przede wszystkim na Instagramie. Już wiecie, jak wyglądam, a dojście do mojego imienia, nazwiska czy telefonu to 2 minuty dla kogoś, kto chce dotrzeć do tych informacji. Myślę, że w 2019 będę się przełamywał coraz bardziej, chociaż na udział w jakichś większych wydarzeniach raczej nie ma co liczyć ;).

Również czytanie książek u mnie leży. Ich również nie konsumuję, chociaż widzę w tym wartość. Ograniczam się do słuchania audiobooków w trakcie wykonywania innych czynności, na przykład na treningach. Optymalizuję tym samym ograniczony czas, jakim dysponuję – o czym niedawno pisałem. Chciałbym jednak wygospodarować chociaż 30 minut dziennie na randkę z książką!

Optymalizacja czasu, poziom ekspert: trening na rowerze, chłonięcie wiedzy odnośnie odżywiania i lekcja niemieckiego w jednym 😀 

Jak widzisz, rok 2018 był dla nas bardzo ciekawy. To był rok dla Wolnej (praca zawodowa, start firmy), rok dla rodziny (wspólne podróże, dużo czasu spędzonego razem), a także: trochę rok dla sportu, bloga i siebie samego. To był też rok coraz zdrowszego odżywiania – na tym polu nadal próbujemy, eksperymentujemy i powoli dochodzimy do diety, która będzie nas satysfakcjonowała w 100%, a także: która będzie dobra dla naszego ciała, odporności i umysłu. Nie będę tego tematu rozwijał, ale zdecydowanie należy mu się dedykowany wpis za jakiś czas.

W 2018 nie było mowy o nudzie i wierzymy, że w 2019 to się również nie zmieni. Mam nadzieję, że Ty również miałeś udane 12 miesięcy i z radością spoglądasz na kolejny rok. Jeśli – tak jak my – wierzysz, że większość efektów przychodzi z zaangażowania, motywacji i mądrej pracy, a to wszystko będąc w zgodzie z własnymi priorytetami, to jestem o Ciebie spokojny 🙂 Jednocześnie, bardzo dziękuję Ci za regularne czytanie i komentowanie moich treści, a także życzę Ci wielu sukcesów w dwa tysiące dziewiętnastym!

PS Będzie mi miło, jeśli w komentarzu podzielisz się Twoim największym sukcesem w 2018 i napiszesz, co zaplanowałeś na 2019. To doskonały sposób na to, żeby docenić swoją pracę i jeszcze bardziej zmobilizować do realizacji tego, co planujesz. Nic tak nie motywuje jak publiczna deklaracja swoich zamiarów 😀

PS2 Jeśli chciałbyś, żebym poruszył w tym roku jakieś konkretne zagadnienia na blogu, zaproponuj je w komentarzu, a ja postaram się w jakiś sposób uwzględnić Twoje sugestie.

PS3 Już za tydzień startuję z serią 6 wpisów odnośnie pracy zdalnej. Planuję ich publikację co tydzień, co oznaczałoby, że inne tematy odkładamy na 1,5 miesiąca. Innym scenariuszem byłaby naprzemienna publikacja wpisu o telepracy i jednego o innej tematyce. Daj znać, który scenariusz bardziej Ci odpowiada!

Planuję 6 wpisów o pracy zdalnej. Jak często je publikować?

View Results

Loading ... Loading ...

80 KOMENTARZE

  1. Gratuluję osiągnięć w roku 2018 i życzę powodzenia w roku 2019.

    Ja swoje plany finansowe w roku 2018 zrealizowalem w 100%. Myślę, że 2019 będzie podobny, czyli dobry. Działam już trochę na takim autopilocie i w tym temacie nie ma wielu niepodzianek zarówno na plus jak i na minus.

    Rok 2018 był rokiem zrównoważonym – praca, rodzina, podróże, inwestycje, hobby itd. Powoli, ale systematycznie zmieniam akcenty z zarabiania i pracy na czas wolny i korzystanie z tego co już osiągnąlem. W 2019 będę chciał zwiększyć ilość czasu przeznaczonego na szeroko rozumianą aktywność/sport. Do twojego zapału i dystansów jest mi daleko, ale jakiś krok do przodu w tej dziedzinie planuję wykonać.

    P.s. Korzystając z Waszego większego otwarcia na ludzi 😉 – jeżeli będziesz/będziecie miał w planach na 2019 odwiedzenie Warszawy lub okolic – zapraszam do siebie 😀.

    Pozdrawiam
    Eryk

    • Eryk zgadzam się z Tobą w 100%. Ja również dołączam się do zaproszenia dla Wolnego z Rodziną mieszkam w zasięgu wzrokowym PKiN w W-wie. Mam w domu 2 wolne pokoje zapraszam serdecznie kiedy chcecie.
      PS. Możemy zrobić spotkanie lokalne jeżeli zechcesz lub znajdą się jacyś lokalni Fani Wolnego.

      • ja sie dopisuje 😉

        a odpowiadajac na apel Wolnego: 2018 zdecydowanie byl dobry. Zrealizowalismy (z rodzina) plany w zakresie inwestycji przyblizajacych nas do FIRE (Financially Independent Retired Early) i zaczelismy kolejne tematy, ktore skoncza sie pod koniec 2019.

        Ale nie tylko inwestycje. Zmienilem prace. Podnioslem kwalifikacje zawodowe zdobywajac kolejne kwitki 😉

        A przy tym wszystkim udalo mi sie znalezc czas dla dzieci aby odrabiac z nimi lekcje i grac w planszowki i szachy 😉 wiec pelen sukces.

        2019 moze byc jeszcze lepszy. inwestycje w trakcie. Plany rozwojowe napisane (kolejne 3 certyfikaty do zdania, taka branża:) )

        Bede dalej czytal Wolnego i szukal balansu miedzy praca a życiem. Z coraz wiekszym naciskiem na rodzine, hobby, czas wolny …

        Dzieki za wpisy i inspiracje

  2. Maćku serdecznie z całego serca Tobie i Magdzie Gratuluję wszystkiego i życzę wszelkiej pomyślności w nadchodzącym roku oraz… odkrycia nowych marzeń i celów które będą dla Was niespodzianką. Dowiedliście że Wasze marzenia zawsze się szybko spełniają więc cóż Was może powstrzymać od posiadania tego o czym zamarzycie? Najfajniejsze jest to Maciek, że dzielisz się swoimi doświadczeniami i drogą z nami tak po prostu, dlatego w mojej ocenie czas najwyższy do lekkiego skomercjalizowania dawanych wartości i zamienienia ochów i achów na zł.
    BTW jestem “lekkim” frickiem na temat Twoich wpisów i raz na godzinę średnio sprawdzam czy nie ma czegoś nowego :).
    Co do moich planów na 2018 rok wszystkie zrealizowałem z nawiązką i mam plany na 2019 rok nudne , mało ambitne ale finansowo zaje ..ste. No robię sobie prezent trochę z konieczności i podobnie jak Ty planuje zakup nowej bryczki, ale … to będzie zakup kontrolowany i mocno budżetowy ale z salonu i za gotówkę:) Z chęcią porównam moje działania w tym zakresie z Twoimi jeżeli zechcesz. Pomału wygaszam moją działalność i szykuje się do przejścia do wolności finansowej mam cykora jak licho (bo to one way), ale cóż kto nie ryzykuje ten szampan a nie pije kiedy chce :)))

  3. Fajnie Wolny że tak ci się to wszystko układa. Jeśli chodzi o zdobycie większej ilości czytelników na blogu to zainteresuj się seo. Z tego co widzę to masz tutaj dużo elementów do poprawy. Powiem ci tylko że 3 lata temu miałeś 800 fraz w TOP10 google a teraz masz tylko 200 i pomimo że cały czas pojawiają się nowe treści to ta wartość z każdym miesiącem spada. Czyli trochę ta para idzie w gwizdek. Masz genialne wpisy na blogu i warto byłoby przyciągnąć nowych czytelników.

    • Nie zgodzę się z Tobą, co do tych mierników dlatego, że prawdziwi artyści tworzą treści według siebie a nie pod publikę i to odróżnia ich od prostytutek-celebrytek . Jeżeli nie zauważyłeś to Wolny od kilku lat publikuje treści pro bono bez żadnego żebrania o pieniądze. Z reszta lepiej mieś świadomą i mądrą publiczność niż bandę gołodupców gimnazjalistów którzy klikają bezmyślnie generując ruch.

      • Nie rozumiesz. Ja nie mówię że Wolny ma tworzyć jakieś inne treści pod publikę itp. Mówię tylko że dzięki odpowiedniej optymalizacji bloga jego wpisy mogą wyżej rankować w google i dzięki temu może dotrzeć do większej liczby czytelników.

        • Zakładasz, że każdy musi zarabiać na blogu bo w domyśle do niczego innego się nie nadaje i jest życiowym zerem, no nie każdy, blog może być misją a pieniądze można zarabiać w inny sposób i jeszcze się nimi dzielić jak Wolny. Zarabianie na blogu dla mnie osobiście jest słabe jako jedyne źródło dochodu. I jak widzę Ci którzy idą tą droga za długo nią nie idą bo ludzie mają ich dość.

    • Z tego co wiem, google mocno pozmieniało politykę w tej kwestii. Ja ze swojej strony nic nie zmieniałem, chociaż coś mogło się zadziać po zmianie wyglądu (i odchudzeniu) strony. Dzięki za cynk w każdym razie – być może przyjrzę się tematowi, chociaż nie ukrywam, że użytkownicy wchodzący tu nieco przypadkowo raczej nie zostają na dłużej, więc ważniejsze z mojego punktu widzenia są inne źródła.

      • SEO to jedno, ale weź kurcze ustaw sobie https 😉 Drobna zmiana, koszt niski, a bez tego to nie wiem czy wiesz, ale masz czerwony napis “NIEZABEZPIECZONA” przy pasku adresu. Przeciętny użytkownik na taki napis reaguje mniej więcej tak: “O nie!!! Wirusy! Muszę zamknąć tą stronę bardzo szybko!!!”

        • Nie sposób odmówić Ci racji. Zapisane do listy todo na najbliższy czas. Chociaż przy 250 wpisach tą zmiana wcale drobna ani bezproblemowa być nie musi…

        • Sprawdziłem: koszt około 100zł/rok. Różnie można do tego podchodzić, trochę to nie współgra z moim podejściem, bo w przypadku blogaska 😉 to trochę armata na muchę.

          • Nie wiem gdzie masz hosting, ale ogólnie to da się za darmo. Let’s encrypt wystawia darmowe certyfikaty, z tym że co kilka miesięcy trzeba je odnawiać. Da się to jednak zautomatyzować

          • Michał – to, że czytasz moje wpisy wiedziałem i nadal jest mi z tego powodu bardzo miło. Ale że zaglądasz też do komentarzy… szacun, naprawdę 🙂 Wielkie dzięki za podpowiedź, sprawdzę to na dniach!

          • Ja w listopadzie kupiłam certyfikat za 20zł na rok… ale fakt, że to była jakaś promocja. Są też darmowe, ale zazwyczaj trzeba je odnawiać co miesiąc.

          • Tak, tylko że to za pierwszy rok. Za kolejne zapłacisz prawdopodobnie kilkukrotnie więcej. Trochę wczoraj działałem w temacie, jeszcze bez sukcesów 😉

      • Wolny przede wszystkim zablokuj do indeksowania tego typu podstrony z grafikami
        https://www.wolnymbyc.pl/puf_3/
        https://www.wolnymbyc.pl/chained/
        https://www.wolnymbyc.pl/odbior9/
        https://www.wolnymbyc.pl/rich2/
        https://www.wolnymbyc.pl/oplacalnosc_4/

        Masz ich zaindeksowaną całą masę a nic on nie wnoszą i pewnie dlatego algorytm panda Cię wycina. Grafiki jak najbardziej trzeba indeksować ale nie w ten sposób. Najlepiej zainstaluj sobie wtyczkę yoast seo i tam możesz sobie to poblokować.

  4. Od dawna czytam, pierwszy raz komentuję: Dzięki Wolny! Szczęśliwego. :]

    Eryk, Paweł – dla Was też najlepsze życzenia. 🙂

  5. Gratulacje, wygląda na to, że to naprawdę był dobry rok dla całej Waszej rodziny 🙂 Śledzę Cię od początku, dlatego niesamowicie się cieszę, że wróciłeś do pisania. Jeszcze nie zrobiłem podsumowania 2018, więc nie podzielę się największym sukcesem, ale plany na 2019 są duże 🙂 Pozdrawiam!

        • Też zaczynamy sobie z tego zdawać sprawę 😉 zwłaszcza, że ostatnio podejmujemy się coraz bardziej… archaicznych rzeczy, typu kiszenie warzyw i coraz mniej łączy nas z szeroko pojętą cywilizacją 😜

          • No i tak ja zdążyłem zauważyć, to pomimo 75m mieszkania jesteście bardzo aktywni. W sumie pracujecie już prawie w domu, przydała by się Tobie siłownia, czy jak widzę z wpisów kulinarnych spiżarnia. Moim zdaniem moment jest ok mógłbyś nie zwiększając kosztów uintymnia mieć w cenie obecnego mieszkania 2-3x taki dom. Jesteś bardzo pracowitą osobą dom dla ciebie to bułka z masłem 🙂

          • Możliwości jest całe mnóstwo. My jednak nie jesteśmy w gorącej wodzie kąpani i wolimy działać metodycznie, na spokojnie. Dlatego na tą chwilę planujemy wyprostowanie kilku tematów (typu etat Wolnej, przedszkole/szkoła, rozwój naszej pracowni) w taki sposób, żeby jeszcze bardziej poluzować te więzy.

          • Moment to akurat taki sobie – ceny nieruchomości raczej zwyżkują obecnie. Jeśli się wam nie spieszy, to rozsądnie byłoby poczekać na jakiś kryzys 😉 Oczywiście nit nie wie, kiedy to dokładnie będzie, ale wszelkie wskaźniki sugerują, że raczej szybciej niż później (od ostatniego kryzysu).

            Z drugiej strony, faktycznie na Kaszubach to moglibyście kupić całkiem wyczesaną chatę w cenie 3-pokojowego mieszkania w Gdańsku 😉 Miesięczne koszty też mogłyby nieźle spaść (to zależy, ale mogłyby).

          • Na początek, gdziekolwiek nas poniesie, raczej nie będziemy musieli o kupnie. Raczej najem, żeby sprawdzić, czy dane miejsce mam pasuje. Albo jeszcze inaczej, niemal bez kosztów: skorzystać z dzięki moich rodziców, która przez jakiś czas w roku nie jest wykorzystywana. A miejsce piękne, w sam raz do przetestowania życia w głuszy.
            Patrząc jeszcze inaczej, z wynajęcia mieszkania, w którym teraz mieszkamy dostalibyśmy około 3000 zł miesięcznie (+ opłaty). Powiedzmy… 2500 zł na czysto. Już sam ten fakt pokazuje, że jeśli nie jest się zależnym od lokalizacji, można niskim kosztem spróbować życia w najróżniejszych miejscach na ziemi.

  6. Wszystkiego dobrego w nowym roku, przede wszystkim dużo zdrowia, bo jak jest zdrowie to można działać 😀
    Jeśli chodzi o zmianę miejsca zamieszkania to mi się marzy mieszkać gdzieś blisko morza i blisko to mam na myśli tak z 1km max 😊

  7. Gratuluję konsekwencji w realizacji planów! To zdecydowanie nie jest prosta sprawa.

    Dla mnie rok 2018 też był dość przełomowy. Po latach pracy na etacie również doszliśmy z żoną do wniosku, że warto spróbować zrobić coś swojego i wystartowaliśmy z projektem aplikacji do budżetowania :). Excel może jest elastyczniejszy tak jak pisałeś, ale ma też swoje minusy 😉
    W każdym razie sporo nam się udało zrobić, uruchomiliśmy już publiczne beta testy. Idzie całkiem fajnie.

    Plan na 2019 – rozwijać dalej projekt, uruchomić sprzedaż, konsekwentnie dążyć do celu, którym jest również szeroko rozumiana wolność 🙂

    Powodzenia przy realizacji Waszych planów!

  8. Cześć,

    Ogólnie nie śledzę Twojego bloga (obiecuję zacząć), a ten artykuł mnie zaintrygował. Również śledzę swoje wydatki (2osobowa rodzina). I Twoje wartości wydają mi się kompletnie nierealne 🙂 Weźmy kosmetyki – 40 zł na miesiąc dla 4-osobowej rodziny. Ja sam zużywam w ciągu miesiąca – powiedzmy – żel (10 zł), szampon (10 zł), pastę do zębów (5 zł), dezodorant/coś na włosy – 15 zł. A gdzie chociażby golarki, kremy nawilżające na zimę? A mówię tu tylko o sobie. O żonie z makijażem nawet nie wspomnę 🙂 Kolejna kategoria – jedzenie – my we dwójkę wydaliśmy więcej, a raczej gotujemy w domu, kupujemy większe ilości rzeczy z długim terminem, a z promocji, raczej nie stosujemy drogich składników, bardzo niewiele marnujemy. Pytanie: jak to robisz? 🙂

    • Cześć! Dziękuję za zainteresowanie blogiem. Z mojej strony mogę polecić lekturę wcześniejszych wpisów (sprzed kilku lat), było całe mnóstwo wpisów o tym, jak można oszczędzić na rozmaitych drobnych wydatkach codziennych.

      • A możesz wskazać któryś konkretny o kosmetykach? Bo wręcz uwierzyć nie mogę, że można zjechać aż tak nisko w tej kategorii wydatków. Jak sam używam raptem kilku kosmetyków, tak tylko na moje potrzeby ciężko zejść do tego poziomu, nie mówiąc już o żonie i dzieciach.

        • Zasięgnąłem języka u wszystkowiedzącej i wychodzi na to, że:
          – ponieważ dzieciaki są małe (3,5 + 5,5), to potrzebują nic więcej, niż żelu do kąpania, który zresztą biorą od nas. Kiedyś używaliśmy takich dla dzieci, teraz wolimy kupić jeden, porządny i wszyscy z niego korzystamy. Pasta do zębów dla nich to około 10 zł, wystarcza na jakieś 3 m-ce. Nie nakładamy jej kilogramami jak na reklamach w TV, to absolutnie niepotrzebne.
          – ja też potrzebuję niesamowicie mało. Wystarczy mi szampon lub żel do ciała, biorę to, co żona kupiła, nie potrzebuję mieć napisu “Men” ani “sport” 😉 Mam krem do twarzy, na który chyba od roku nie wydałem nic, bo jest to dość częsty prezent w pakietach startowych na zawodach biegowych. A gdyby nie był, to ~ 5zł na miesiąc czy dwa, nie więcej. Dezodorantu… hmmm, nie wiem jak to przyjmiesz, ale od kilku lat nie używam. Nie czuję, żebym potrzebował, wolę zachować higienę i zaakceptować swój naturalny zapach. Pocę się regularnie, zwłaszcza na treningach, po których biorę prysznic 😉 Maszynka do golenia… ostrze wymieniam rzadko, zarost mam wręcz śmieszny mimo 35 lat na karku, z tego też powodu pianka do golenia wystarcza mi na jakieś pół roku…
          – żona używa więcej kosmetyków i w zasadzie wybiera i kupuje je dla nas wszystkich. Robi to na promocjach, przeważnie Rossmann, 4 w cenie 2 czy 3, zarówno jeśli chodzi o pasty do zębów, jak i żele do kąpieli czy jakieś balsamy.
          Kombinujemy też trochę z naturalnymi specyfikami… przykładowo, jako kremu do rąk używamy resztek z naturalnego oleju kokosowego, którego już nie za bardzo jak jest wygrzebać łyżką ze słoika. Ja używam wazeliny kosmetycznej – też grosze.
          Aha – i jeszcze jedno, co może wyjaśnia do końca temat. Prezenty. Są różne okazje – urodziny, święta itp itd. Dobry kosmetyk to według nas ciekawy prezent, który przy okazji obniża nasze wydatki w tej dziedzinie.
          Nasze ogólne podejście dość dobrze obrazuje ten wpis. Nie wiem jednak, czy masz ochotę czytać dalej, może już wyrobiłeś sobie o nas zdanie jako o jakichś kosmitach.
          Ale niezależnie od tego, życzę Ci wszystkiego, co najlepsze w 2019. Myślę, że niezależnie od tematu kosmetyków (w którym absolutnie nie jestem ekspertem), będziesz w stanie wyciągnąć wiele pozytywnego z tego, co piszę na łamach bloga. Pozdrawiam!

        • U nas też jakoś wiele więcej pewnie nie wydajemy w tej kategorii. Pasta do zębów myślę, że tubka na miesiąc dla 2 osób to max (pasty dla dzieci daje się tak mało, że tubka wystarczy na minimum 2 miesiące). Jeśli chodzi o żel pod prysznic to teraz kupiłem duże opakowanie za około 10 zł i też na cały miesiąc myślę, że starczy. Narzeczona kupuje tego trochę więcej, ale też nie są to jakieś astronomiczne kwoty.

        • Tak na marginesie, kosmetyki do makijażu to też nie jest majątek, pod warunkiem zachowania rozsądku (nie rzucanie się na promocje i kupowanie nowego opakowania dopiero wtedy, gdy zużyjesz poprzednie). Raz wydałam ok. 200zł na paletkę cieni, ale używam jej już drugi rok i widzę, że starczy chyba jeszcze na 3 lata. Kredka do oczu czy tusz do rzęs starcza mi na minimum pół roku.
          Aczkolwiek sumarycznie to wydaję dużo więcej niż Wolni, bo uwielbiam testować różne olejki i hydrolaty z Ecospa 😉 Do tego jako atopowiec nie mogę pozwolić sobie na kupienie pierwszego lepszego żelu pod prysznic czy szamponu do włosów, a te lepsze (pod kątem braku SLSów, parabenów, alergenów) niestety kosztują więcej.

    • “Ogólnie nie śledzę Twojego bloga (obiecuję zacząć), a ten artykuł mnie zaintrygował. Również śledzę swoje wydatki (2osobowa rodzina). I Twoje wartości wydają mi się kompletnie nierealne Weźmy kosmetyki – 40 zł na miesiąc dla 4-osobowej rodziny. Ja sam zużywam w ciągu miesiąca – powiedzmy – żel (10 zł), szampon (10 zł), pastę do zębów (5 zł), dezodorant/coś na włosy – 15 zł. A gdzie chociażby golarki, kremy nawilżające na zimę? A mówię tu tylko o sobie. O żonie z makijażem nawet nie wspomnę Kolejna kategoria – jedzenie – my we dwójkę wydaliśmy więcej, a raczej gotujemy w domu, kupujemy większe ilości rzeczy z długim terminem, a z promocji, raczej nie stosujemy drogich składników, bardzo niewiele marnujemy. Pytanie: jak to robisz?”
      Żel pod prysznic duży od 3 do 4 zł w biedronce/1msc; żel do twarzy 5 zł /msc;pasta do zębów 5 zł w biedronce colgate /3msc ; maszynki to rozrzutność od 6 lat mam maszynkę elektryczna braun za 300 zł, krem do twarzy 14 zł w rossman /2 miesiące. Fryzjer i szampon 0 bo golę się na 0 za 0zł :)))

      • Żelu za 3 zł z biedronki bym nie użyła, a już bna pewno nie dałabym dzieciom. Raz że to niezdrowe dla skóry, a dwa że nieekologiczne – spuszcza się do odpływu samą chemię, która nie jest biodegradacja.

          • Alterra akurat skład ma bardzo zacny. Mnie niestety przeszkadza jej zapach. Ostatnio dzieciom kupuję żel nature moi karmelowy. Butla 750 ml kosztuje 34 zł, więc też nie tak źle, a i plastiku mniej, bo duże opakowanie.

          • W serii Alterra jest też żel bezzapachowy. Ostatnio odkryłam polska firmę Yope – też bardzo dobre składy i cudne zapachy – cena za opakowanie 500ml ok. 12 złotych (mają też opakowania uzupełniające – wychodzi jeszcze taniej). Albo nieśmiertelny Babydream z Rossmanna- za butlę 1000ml ok 13 złotych w promocji.

  9. Wolny! Spałeś jak pisałeś! 😀 no przecież pod koniec raz za razem podkreślasz w różny sposób koniec pracy na etacie Twojej lepszej połówki, skupienie się na pracowni i to, że nie zmieniasz pracy. Po co tyle raz pisać to samo w jednym tekście? 😉

    • Wpis powstawał z tydzień i zmieniałem w nim tyle rzeczy, że mogło coś się powtórzyć 🙁 Ale to duży plan, będę go więc jeszcze powtarzał nie raz 😉

  10. Hej Wolny,

    Miło przeczytać. Powodzenia dalej. 2018 u mnie mocno w kratkę (końcówka bardzo słaba), ale generalnie byłbym nieuczciwy narzekając. 🙂 Wolę przyjmować postawę “widać tak miało być” i iść do przodu.

    Mega, mega miło widzieć Twoją “aktywację”. Z przyjemnością podglądam. 🙂

    Powodzenia w 2019 dla całej Waszej czwórki!

  11. Witaj!
    Po latach zawitalem ponownie i widze, ze zaczely pojawiac sie wpisy. Super!

    Plany na ten rok to utrzymanie sie w pracy, do ktorej wrocilem po kilkunastomiesiecznej przerwie, budowa domu, powiekszenie rodziny o kolejnego czlonka – najlepiej w takiej wlasnie kolejnosci 🙂 ale jak wszyscy wiemy, zycie zweryfikuje nasze plany.

    Myslalem takze o inwestycji w mieszkanie typowo pod wynajem. Jesli tylko zostanie cos z oszczednosci (po postawieniu chalupy) to wroce do tego tematu.

    Powodzenia i wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

  12. Wolny, wszystkiego najlepszego dla calej Twojej rodziny. Zaintrygował mnie Twój komentarz o cukierkowej wizji Korpo. Ja pracowałam przez 7 lat w korpo IT (niestety bez pracy zdalnej i nie jestem Informatykiem a jezykowcem ) i niestety mam inne zdanie na temat korpo, a wręcz chęć ucieczki byle tylko nie wracać do tego miejsca. Chodzi głównie o poczucie, że wiecznie mało zrobione choćby człowiek bez przerwy pracował, i tylko więcej mocniej ciągną jak tylko mogą. Mam wrażenie że ludziom pracowitym ciężko jest w korpo, bo nie umieją zlać tej całej presji i mają ciągły niedosyt. Może rozwiniesz temat i masz jakis fajny trik jak przezyc w swiecie korpo. Temat pracy zdalnej super, dbanie o jelita też rodziną staramy się ogarniać temat żyjąc bez wspierania Big Pharmy. pozdrawiam
    Wiola

    • Cześć! O pracy w korpo być może kiedyś napiszę, natomiast tu magii raczej nie ma: dobrze trafiłem (korpo z siedzibą w Bydgoszczy, a nie w Warszawie…) i – co jest kluczem – niesamowicie fajna kadra managerów. To robi 80% efektu i jak tego nie ma, ciężko przebijać głową mur. Z ostatniej pracy odszedłem, kiedy zmienił się dyrektor i z mega fajnego, 30-osobowego zespołu zrobił się jakiś zestresowany i zaszczuty, 10-osobowy twór… niestety.

  13. Hej Wolny 🙂 to mój debiut jeśli chodzi o komentowanie. Śledzę Cię od samego początku, ale dopiero teraz przemogłam się żeby dać feedback. Świetna praca z tym blogiem!! Fajnie, że wróciłeś i ewoluujesz. U nas rok 2018 był trochę rokiem przestoju, ale w kolejnym roku szykują się u nas zmiany. Mam nadzieję wreszcie przemóc się i ruszyć z własną działalnością, która chodzi mi po głowie od kilku lat. Czeka nas też oboje z mężem zmiana pracy, która ma zapewnić zachowanie ciągłości finansowej. Pod względem budżetu rok 2018 zamknął się w kwocie 115 tys. Więcej niż u Was, ale w naszym przypadku niestety koszty mocno podbija kredyt mieszkaniowy no i my zdecydowanie jesteśmy społeczny mi zwierzakami i uwielbiamy wychodzić i jeździć, z małą również ;). Poza tym jak na 3-os rodzinę z maluchem w Warszawie, która sporo podróżuje to i tak uważam, że nie ma tragedii. Zresztą żyjemy na takim poziomie jaki nam odpowiada i odkładamy oczywiście, więc ja jestem zadowolona :). Pozdrawiam i czekam na serię wpisów o pracy zdalnej, nie mogę się doczekać!!

    • Wielkie dzięki za przełamanie się i śledzenie mnie od początku – chyba jesteś jedną z nielicznych 🙂 Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia w biznesach. Pamiętaj, że reguła numer jeden brzmi “rób to”. Innych reguł brak 😀 To tak odnośnie Twoich kilkuletnich rozmyślań nad własną działalnością.

  14. 2018 był dla nas rokiem zbierania owoców kilkuletniej pracy:
    – kupiliśmy 3 mieszkania na wynajem (częściowo na kredyt, kolejny krok do wolności finansowej)
    – powrót w rodzinne strony. pod 3miasto
    – a przede wszystkim, po blisko 2 latach starań, narodziny pierwszego dziecka 🙂

    w 2019 też będzie się działo:
    – odkładany i już wyczekiwany ślub
    – odpalenie mojej działalności
    – kilka mniejszych celów, na które wcześniej nie byliśmy gotowi

    układając sobie noworoczne plany znalazłem twojego bloga i zostanę na dłużej. Idziecie podobną drogą tylko kilka kroków przed nami i chętnie będziemy od Was czerpać.

    Super pomysł z ebookiem – poprzednie wpisy w pigułce. Jako nowy czytelnik jestem zainteresowany.

    Pozdrawiam serdecznie całą rodzinkę i wszystkiego dobrego w Nowym Roku 🙂

    • hihi, wichury i śniegi szaleją za oknem. Prąd wysiadł podczas dodawania i posta napisałem jeszcze raz.
      Wybierz Wolny, który Ci się bardziej podoba a jeden usuń 🙂

    • Wow, bardzo ambitny rok za wami. Te mieszkania w Poznaniu? Jak planujecie je ogarniać będąc względnie daleko? Komuś to zleciliście, czy najem długoterminowy i zakładacie, że przyjedziecie jak będzie trzeba?

      • skąd wiesz, że w Poznaniu ? 🙂 gdzieś to widać po IP czy fb? 🙂
        zamieszkaliśmy w Wejherowie, tu mieszka nasze rodzeństwo i rodzice.
        Docelowo wolelibyśmy gdzieś bliżej obwodnicy. Rumia może?

        Najem długoterminowy.
        Aktualnie testujemy model hybrydowy.
        Moja narzeczona przez 2 lata w Poznaniu zajmowała się zarządzaniem najmem, przerobiła 200 najemców w tym czasie. Zna się na tym, dobra w tym jest i lubi to robić. Planuje po macierzyńskim zająć się tym w 3mieście.

        Ogarnia więc najemców zdalnie, a gdy dzieje się coś co wymaga obecności to mamy na miejscu osobę, która zajmie się sprawą i weźmie za to jednorazowe wynagrodzenie.

        Rozwiązanie tańsze, a narzeczona cieszy się, że robi coś jeszcze niż tylko pieluchy 🙂

        Co wrzesień jedziemy do Poznania na kilka dni, ogarniamy umowy a przy okazji spotykamy się ze znajomymi. Jak już znajomi nie będą się chcieli z nami widywać, to w przyszłości może oddamy w zarządzanie.

        • Pisałeś o Poznaniu w swoim komentarzu przecież 😊 ciekawe rozwiązanie z tym zarządzaniem najem, coś takiego też nam przeszło przez myśl, nawet Wolna wysyłała w kilka miejsc CV (ale zarządzanie setką mieszkań przez jedną osobę brzmiało dla mnie jak kołchoz…). Może powinniśmy się kiedyś spotkać i pogadać o biznesach i nie tylko 😉

          • tak jak napisałeś gdzieś na blogu, w realu trudno spotkać ludzi o podobnych celach, doświadczeniach i zainteresowaniach. Po powrocie w rodzinne strony, dokładnie to teraz odczuwamy.
            Dlatego bardzo chętnie byśmy Was kiedyś odwiedzili, albo jakiś wspólny spacer np. w Parku Oliwskim?

            Moja narzeczona prócz zarządzania najmem w tym czasie, pracowała na cały etat w korpo, a także skończyła.. “Aranżację i projektowanie wnętrz” na School of Form w Poznaniu 🙂 miałaby więc z Wolną chyba o czym rozmawiać 😉

            Chętnie podzielimy się naszymi doświadczeniami z zakupem własnych mieszkań i jak było to możliwe by Asia mogła przerobić tylu najemców 🙂

  15. Mnie zastanawia pozycja ubrania. Wydajecie bardzo mało i to przy dwójce dzieci, które rosną i często potrzebują nowych. Kupujecie głównie w sieciówkach, używane, macie jakieś inne źródła?

    • Hmmm, 2700 zł na rok to tak mało? Wielu rzeczy nie kupujemy co roku, zwłaszcza dla nas (dorosłych). Młodsza córka chodzi w rzeczach, z których wyrosła starsza – ot, taka oszczędnicka zaleta posiadania dwóch córek. Jak się zacznie buntować (na razie ma 3,5 roku i cieszy się, jak coś dostanie po starszej), to zmienimy nieco podejście. Czasami oczywiście coś nowego dostanie, ale rzadko. Moja praca zdalna (+ wcześniejszy urlop macierzyński/wychowawczy Wolnej) oznacza, że ubrania się znacznie mniej zużywają i nie mam żadnego ciśnienia na kupowanie nowych, żeby pokazać się w czymś innym raz na ‘ruski rok’, kiedy jestem w pracy. Co jeszcze? Ja zdecydowanie przedkładam sport nad ubrania i część ciuchów kupuję na przykład w Decathlonie, klasyfikuję jako sport, a używam różnie – również na co dzień. Buty również się raczej nie zużywają, jeśli na co dzień siedzimy na miejscu. Ja raczej wymieniam te do biegania nawet 2 razy w roku (znowu kategoria sport), a takie do chodzenia mam latami i nie wymieniam, skoro są w dobrym stanie.

      • Fakt, dzieci tej samej płci to niewątpliwa zaletą z oszczędnościowego punktu widzenia. Moja córka może kilka razy miała coś po starszym bracie, jakąś kurtkę od deszczu czy coś w ten deseń. W drugą stronę (starsza dziewczynka i młodszy chłopiec) pewnie jeszcze trudniej. Praca z domu też na pewno pozwala na wygenerowanie tu sporych oszczędności.
        Co do sportu, to ja akurat nie lubię chodzić w sportowych ubraniach na co dzień.

  16. Zdecydowanym sukcesem w 2018 była dieta – skorzystanie z porady dietetyczki było strzałem w dziesiątkę i założony cel osiągnąłem bez większego problemu 🙂 Obecnie nadal kontroluję masę i skład ciała, co planuję robić co miesiąc do lipca, a potem co 2, a docelowo 3 miesiące. Zgodnie z oczekiwaniem w okresie zimowym straciłem nieco postępu, ale nadal jest lepiej niż kiedy zacząłem (choć poznanie “wyroku” poświąteczno-sylwestrowego dopiero przede mną 😉 ). Tym niemniej, przekonałem się że nie jest to wcale tak trudne i nie wymagało ode mnie wielkich wyrzeczeń (aczkolwiek większej dyscypliny i owszem). Mniejszym, ale też niemałym sukcesem (jeśli chodzi o spełnianie marzeń) było zorganizowanie sobie dwudniowego wyjazdu rowerowego w okolicy Borów Tucholskich – nic trudnego logistycznie, ale doświadczenie fantastyczne, a przy okazji ustanowiłem swój osobisty rekord pokonując jednego dnia ponad 90km na trasach Kaszubskiej Marszruty (polecam! trasy świetnie przygotowane i niezwykle malownicze).
    Największy plan na 2019 to zakończenie zbierania środków na wkład własny w mieszkanie (znacznie większy niz 20%, termin wyznaczyłem na grudzień i wszystko wskazuje, że go osiągnę) i zapoznawanie się z tematem “jak kupić mieszkanie z głową”. Ten cel ma znaczenie bardziej symboliczne, bo nadal po osiągnięciu go większość oszczędności będę kierował w zaciągnięcie jak najmniejszego kredytu, tym niemniej jest to kamień milowy który wyznaczyłem sobie już kilka lat temu. Ponieważ raczej skłaniam się ku rynkowi developerskiemu, niż wtórnemu, pewnie z samym zakupem zaczekam aż sytuacja nieco się unormuje i okres kupowania dziur w ziemi przeminie, ale zbieranie wiedzy mogę już zacząć 😉 Ponadto – utrzymanie co najmniej takiej aktywności jak w zeszłym roku (daleko mi do pokonywania na rowerze dziesiątek tysięcy kilometrów rocznie, ale i do tego nie aspiruję), kilka zaplanowanych wcześniej wyjazdów i przełamanie się do wyjechania gdzieś spontanicznie.

  17. Witam wolny.

    Mam pytanie jak to ten rower w tym domu działa?
    To jest zwykły rower taki do jazdy i dzięki tej podstawce można nim pedałować w domu i koła kręcą się w miejscu?

    • Tak jest. To mój normalny rower szosowy ze zmienioną oponą tylną na specjalną do trenażera. Montuje się go do trenażera i pedałuje w miejscu, kręcąc tylko tylnym kołem. Obciążenie regulowane, przerzutki działają normalnie, jak podczas jazdy.

  18. Hej Wolny,
    Dzięki za wpis i przedstawienie planów na 2019 r.!
    Ps. Korzystałeś kiedyś z medytacji prowadzonych (guided meditations)? Bardzo je lubię i mam wrażenie, że łatwiej mi się w nie wdrożyć. Mimo wszystko czasem też mam problem żeby się pozbierać do ich regularnego praktykowania, ale w takich sytuacjach staram się wracać do bardziej długofalowego celu – czyli dobrego samopoczucia (a widzę tu korelację) i wtedy jest dużo łatwiej 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Podaj swoje imię