Koronawirus: update 21.03.2020. Dysonans.

164
10624
wyświetleń

W moim pierwszym wpisie pt. “Koronawirus: strach się bać” problemy, które zaznaczałem były dla większości jeszcze bardzo egzotyczne. Kilka tysięcy chorych poza Chinami, ledwo dostrzegalne zagrożenie rozlania się choroby w skali świata i wciąż pędząca gospodarka w większości krajów rozwiniętych. Wystarczyły jedynie trzy tygodnie, byśmy ekspresowo przenieśli się do zgoła innej rzeczywistości. Ponad 270 tysięcy wykrytych zachorowań w skali świata i 30 tysięcy nowych zaledwie w czasie ostatnich 24 godzin. Ponad 10.000 ofiar choroby i nadal rosnące w wykładniczym tempie statystyki. Dramat we Włoszech i coraz bardziej poważna sytuacja w pozostałych krajach Europy zachodniej. I względny spokój w Polsce… jeszcze? Zapraszam do wpisu, którego głównym przesłaniem będzie dysonans, który nasila się w mojej głowie w związku z tą sytuacją.

Ale zacznijmy od ankiety z poprzedniego wpisu, w której pytałem Was, kiedy skończymy okres izolacji i szczerze powiedziawszy, jestem dość zaskoczony odpowiedziami. Nawet nie zaproponowałem odpowiedzi, która byłaby zgodna z ówczesnym stanem odnośnie szkół i przedszkoli, które miały być zamknięte do 24.03 włącznie. Od razu założyłem, że absolutnym minimum będą święta Wielkanocne i aktualnie rzeczywiście taki scenariusz podaje się jako obowiązujący. Tylko że… jedynie 7% z Was wybrało tą odpowiedź! Za to 60% obstawia, że “odpuszczą nam” dopiero w okolicach wakacji szkolnych, a ponad 30% przyjmuje wielomiesięczny scenariusz izolacji od wszystkich i wszystkiego. To pokazuje, że od stanu względnej ignorancji (wyniki ankiety z 1.03) przeszliśmy do stanu akceptacji długich (względnie: bardzo długich) ograniczeń i poważnych konsekwencji nie tylko dla gospodarki, ale i życia każdego z nas.

Ten wykres BARDZO mnie niepokoi. Zero wypłaszczania, a zamiast niego – przerażający wzrost i bardzo niepokojące informacje płynące z Włoch.

Jak to wygląda u nas i co nowego się wydarzyło? Niewiele… nadal izolujemy się, na ile możemy: odwiedzamy sklep raz na kilka dni, kupując świeże produkty i jeszcze trochę “dozbrajając” się w suche pokarmy na wypadek scenariusza, w którym będziemy mieli 5-cyfrowe wyniki zachorowań. Oby nie. Do tego cała nasza czwórka ma codziennie czas na ćwiczenia fizyczne (bieganie i ćwiczenia w domu, które wykonują też nasze dzieciaki), a panie ze szkoły i przedszkola zaczęły zasypywać nas zadaniami domowymi i propozycjami nauki przez zabawę, z których chętnie korzystamy. Kusi nas kupiona w tym tygodniu działka i być może wybierzemy się na małą wycieczkę, pierwszy raz jako właściciele. Wolna zaczyna zbierać informacje o formalnościach, które musimy załatwić przed rozpoczęciem budowy. Na razie jesteśmy pozytywnie zaskoczeni możliwością załatwienia większości spraw zdalnie, chociaż mamy świadomość, że musimy się uzbroić w ogromne pokłady cierpliwości, zanim zaczniemy temat na poważnie.

Muszę przyznać, że dysonans o którym wspominałem ostatnio działa na mnie bardzo dziwnie. Te niemal codzienne wyjścia z dziewczynami na dłuższy spacer w pięknej ostatnio pogodzie, a do tego moje (i Wolnej – na zmianę) poranne bieganie… to momenty, w których widzimy nieprawdopodobny rozdźwięk pomiędzy tym, co chłoniemy z mediów a tym, co chłoną nasze zmysły podczas przebywania na świeżym powietrzu. Owszem, ruch na ulicach spadł o jakieś 70% (na oko, z perspektywy z jednej z “sypialni” Gdańska), ale ludzi na spacerach jest więcej niż wcześniej, a powolutku rozkwitająca przyroda nic sobie nie robi z wydarzeń na świecie. Doszedłem nawet do wniosku, że wiele osób zostało zmuszonych do życia w podobny sposób, w jaki my sami funkcjonujemy 🙂 Bo tak: dzieci w domu (do tego dążyliśmy sami, myśląc m.in. o edukacji domowej), praca z domu, auto używane tylko kiedy trzeba, niemal zerowy kontakt z “wygodami” miasta typu kina, restauracje itp, a do tego dużo spacerowania i doceniania możliwości prostego przejścia się czy przebiegnięcia na świeżym powietrzu. Myślę, że wiele osób też próbuje różnych inicjatyw z gatunku DIY, jak chociażby pieczenie włanego chleba. Do tego niepewność odnośnie przyszłości, która zniechęca do trwonienia pieniędzy na lewo i prawo, a raczej każe oszczędzać i nie zaciągać kolejnych kredytów. No wypisz wymaluj świat Wolnych, który – zdajemy sobie sprawę – nie każdemu musi się podobać, a już na pewno nie powinien być egzekwowany odgórnie w takich okolicznościach jakie zastaliśmy.

Odczuwany przeze mnie dysonans nabiera na sile, kiedy widzę ludzi nadal jeżdżących autobusami i patrzę w statystyki, które w zasadzie uspakajają, jeśli porównamy je z tymi dla całego świata. “Zaledwie” kilkaset chorych w naszym kraju i 6 tych, którzy przegrali walkę z chorobą… co to jest z dziesiątkami tysięcy, których już wcale nie trzeba szukać we Włoszech, a wystarczy spojrzeć na naszych zachodnich sąsiadów? Co to jest w porównaniu do Francji czy Hiszpanii z 4-cyfrowymi przyrostami każdego dnia… może jednak Polska jest wyjątkowa? Może zamknięcie granic i wcześnie wdrożone środki prewencyjne odnoszą skutek i wcale nie jesteśmy skazani na taki scenariusz jak na zachodzie? Nie wiem, nie potrafię tego ocenić, zwłaszcza kiedy o jednym świecie czytam, a drugi – diametralnie inny – widzę własnymi oczyma…

Ale nadal obstawiam scenariusz, w którym jesteśmy po prostu “opóźnieni” o jakieś 8-10 dni względem wymienionych wyżej krajów. Obstawiam to aktywnie, nie tylko wstrzymując się jeszcze z zakupem akcji na polskiej giełdzie, ale wręcz: grając na spadki WIG20. Uważam, że przed nami jeszcze co najmniej jeden poważniejszy zjazd, a odbicie (względnie: stabilizacja) z ostatnich dni jest tylko tymczasową zasłoną dymną. Mogę się mylić – wtedy przegram trochę pieniędzy, ale to nic, jeśli nasz naród będzie w pewnym sensie “oszczędzony”. To zdecydowanie ważniejsze niż trochę cyfr na wirtualnych kontach. A na dzień dzisiejszy planuję zakończenie obstawiania spadkow w przyszłym tygodniu i rozpoczęcie dłuższego planu regularnych, powolnych zakupów w kwietniu, już bez szukania kolejnych dołków (co jest bardzo ryzykowne i ma niewiele wspólnego z ideą inwestowania…).

Jeśli już jesteśmy przy inwestowaniu: zwracam uwagę na pary walutowe, które w ostatnich dniach pokazują odpływ zagranicznych inwestorów i zaufania do inwestowania w naszym kraju. Nie tylko zresztą naszym… w każdym razie uważam, że mój krok kupna niewielkiej ilości walut 1-2 miesiące temu był fajnym posunięciem. A jeszcze lepszym (potencjalnie) było przelanie sporej kwoty na konto maklerskie Degiro, które automatycznie konwertuje złotówki na EUR. Dzięki temu wyeliminowałem ryzyko kursowe (przynajmniej w odniesieniu do złotówki, bo EUR/USD nadal ma znaczenie) i mogę planować spokojne wchodzenie na rynek kapitałowy wtedy, kiedy uznam to za słuszne. Już mnie mocno korci, żeby zacząć zakupy i bardzo, bardzo powoli dobieram pojedyncze papiery, ale z większymi zakupami jeszcze się wstrzymuję, obstawiając – jak już wspominałem – kolejny ruch w dół i szczyt zachorowań za kilka tygodni, który może przynieść kolejną falę niepokoju (żeby nie powiedzieć paniki) wśród inwestorów.

Drogie waluty (ruch o kilkanaście procent w przeciągu ostatnich tygodni!) to niestety również kłopoty dla niektórych branż. W teorii wszystko, co importujemy z zagranicy może podrożeć. Wolna już dostała aktualizację oferty z kilku firm importujących meble (to w ramach Jej działalności) z informacją, że część oferty staje się droższa z racji na różnice kursowe, z kolei niektórzy producenci całkowicie “wypadli” z ofery ze względu na przestoje w produkcji.

To dramaty niewielkich firm, pojedynczych osób i ich rodzin. Z informacji, które do mnie docierają, w USA liczba wniosków o zasiłek w związku z utratą pracy rośnie w ostatnim czasie w zastraszającym tempie. Nie posiadam statystyk z innych regionów świata ani z naszego podwórka, ale sytuacja zaczyna być naprawdę poważna. Jedna za drugą, kolejne wieści dotyczące problemów w światowej (oraz naszej, polskiej) gospodarce napływają coraz szerszym strumieniem. Owszem: powszechne programy pomocy dla firm i osób indywidualnych złagodzą upadek, ale nadal będzie to skok z czwartego piętra. Zawsze lepszy niż z dachu wieżowca, ale jeden i drugi przypadek nie brzmi zbyt zachęcająco. Myślę, że nikt z nas nie może czuć się pewnie w obecnej sytuacji, chociaż jeśli jesteś stałym czytelnikiem i postępujesz zgodnie z zasadami, o których piszę od lat, prawdopodobnie możesz dzisiaj spać nieco spokojniej niż statystyczny Polak. A to w obecnych okolicznościach szczególnie ważne.

W dzisiejszej ankiecie postanowiłem spytać Was, co sądzicie o światowej gospodarce (naszą lokalną zostawimy sobie na któryś z kolejnych wpisów) w związku z pandemią koronawirusa. Jaki scenariusz obstawiacie? Nagły zwrot w tej nierównej wojnie i szybkie odbicie, czy może wieloletnie starania w celu odbudowy świata, jaki znaliśmy, którym będą towarzyszyły liczne skutki uboczne. Od zawsze zdarzają się kataklizmy i wielokrotnie ludzkość została wystawiona na podobną próbę jak dzisiaj. To, jak szybko i dotkliwie zostaliśmy tym razem doświadczeni chyba sporo mówi o sile światowej gospodarki i o tym, na czym ją od wielu lat budujemy.

Jeden z ostatnich “kataklizmów” z lesie, w którym biegam. Pojedyncze drzewa ucierpiały, ale reszta się dzielnie trzyma. Oby i w przypadku obecnej pandemii tak było!

Z góry dziękuję za liczny udział w ankiecie – z każdą kolejną zbieramy większą liczbę głosów, a same wyniki każdy z Was może śledzić na bieżąco. Myślę, że to ciekawa “zabawa”, na podstawie której można wyciągnąć trochę wniosków dla siebie. Jestem też ciekawy, czy Wy również odczuwacie ten tytułowy dysonans, który mocno mi się udziela?

Jakie będą skutki pandemii na światową i lokalną gospodarkę?

View Results

Loading ... Loading ...

PS Wczoraj pierwszy raz od wielu lat obejrzeliśmy jeden z programów typu “wiadomości”. Szczerze powiem, że byłem zdumiony i pełny niepokoju po tym, co tam zobaczyłem. Media nie zmieniły się ani na jotę przez ostatnie lata i nadal dbają głównie o to, żeby zbudować napięcie, przekazać najbardziej szokujące informacje, a wszystko zrobić w tak emocjonalny sposób, żeby widz to wszystko poczuł jak najdotkliwiej. Więcej nie włączam telewizji… z dietą informacyjną spokojniejszy sen jest niemal gwarantowany!

Garść najnowszych statystyk. 30.000 zarażeń w ciągu ostatnich 24h… i rośnie. Życzę każdemu z Was dużo siły, tak potrzebnej na rozsądne branie na klatę sytuacji, z którą przychodzi się nam ostatnio zmierzyć.

Poprzednie wpisy z “serii”:

1.03.2020: Koronawirus. Strach się bać?

14.03.2020: Koronawirus: update 14.03.2020

17.03.2020: Koronawirus: update 17.03.2020

19.03.2020: Koronawirus: update 19.03.2020

164 KOMENTARZE

    • KGHM… tak, chociaż bardziej do zabawy/spekulacji. Jeśli chodzi o long-term, to stawiam na ABS, ETL, Asbis, Hydrotor, PZU, Dębica. Czyli głównie sektor IT, spółki dywidendowe o ile to możliwe w naszych realiach. Kusi mnie też energetyka – ta tradycyjna w krótszym terminie z powodu olbrzymiego zjazdu w ostatnich latach, a także ta odnawialna – typowo jako long-term, ale tutaj jeszcze chętnie poczekam na powrót do bardziej realistycznych wycen (a czy się doczekam to nie wiem).
      To wszystko z naszego podwórka. Globalnie na razie delikatnie wchodzę w JNJ plus ETF na srebro. Dalej będzie na pewno Alphabet.

  1. Mam dokładnie takie samo odczucie, jeśli chodzi o to że sporo osób widzi jak niewiele trzeba do życia. Po co było tak gonić, jak przyroda łapie oddech bo tyle aut nie ma na drogach! Coś cudownego!

  2. Z całym szacunkiem, ale nie mogę pojąć głupoty ludzi, którzy mimo nakazów zostania w domu i wychodzenia tylko w razie pilnej potrzeby (praca, póki co, zakup jedzenia), wyłażą na spacery czy inne bieganie, bo wiedzą lepiej, że tak można, i że nic im się nie stanie. Sytuacja we Włoszech pokazuje zupełnie co innego, chyba u nas też tak musi się stać, by każdy siedział w domu. Nie jest to takie trudne, chociaż dla niektórych widać, jednak tak. Przez taką głupotę potem obrywa najbardziej w pierwszej kolejności służba zdrowia, a potem wszyscy inni, mający kontakt z ludźmi z racji wykonywanej pracy.

    Co do liczby zakażeń w Polsce, to co pokazują to pic na wodę fotomontaż. Porównaj sobie liczbę wykonywanych testów w innych krajach i u nas, to zobaczysz skąd taka różnica (chociaż oczywiście wcześniejsze niż na zachodzie wprowadzenie nakazu przebywania w domu swoje na plus zrobiło – warto się dostosować).

    • Mimo, że piszesz o szacunku to raczej nie stosujesz tej zasady w praktyce. Codziennie widzę ludzi jeżdżących autobusami, nadal tłoczących się w różnych zamkniętych pomieszczeniach itp. Poczytaj trochę o sposobach rozprzestrzeniania się tej choroby i ryzykach związanych z wyjściem na spacer w miejsca, gdzie można zachować dużą odległość od innych. Ja wiem, że teraz będzie dużo emocji, ale naprawdę nie ma potrzeby popadania w skrajności i okazywania wrogości… chociaż to się będzie działo, jestem tego pewien. Nie wiem też czy masz rodzinę… ale spróbuj zachować normalność “kisząc się” w mieszkaniu z dzieciakami nie przez kilka dni, ale całe tygodnie, potencjalnie miesiące. Tak się po prostu nie da, dlatego środki ostrożność i myślenie przede wszystkim, a nie ślepe zamknięcie całego narodu w klatkach. Chodzisz czasami do sklepu? Pewnie tak, a tam ryzykujesz wielokrotnie bardziej niż na spacerze. Wielu z nas nadal pracuje i zachowuje kontakty z innymi. Gospodarka też musi jakoś funkcjonować, bo jeśli nie choroba, to głód nas zabije. Nie zamkniesz 38 milionów ludzi w domach na długie miesiące, to niemożliwe i niepotrzebne. Zobacz zresztą co robią inne kraje: dopuszczają pewne wyjątki, zarówno te potrzebne do przeżycia (= zakupy), jak i te potrzebne do zachowania zdrowia fizycznego i psychicznego (= chociażby spacery na świeżym powietrzu, bez kontaktu z innymi). Uważam też, że całkowiy zakaz wychodzenia wchodzi w grę, ale powinniśmy go pozostawić jako ostateczność, na najtrudniejszy okres, bo tak długo się po prostu nie da.
      Ciekawy jestem, co myślą o tym inni. A Ciebie proszę o więcej szacunku i nie używania tego typu zwrotów w stosunku do mojej rodziny oraz innych. Tym razem nie pozdrawiam.

      • My raczej siedzimy w domu, ale to głównie ze względu na to, że mamy 4 i 2-latkę, a wiadomo jak to z dwulatkiem, który nie chce jeździć w wózku… gdyby to było łatwiejsze chodzilibyśmy do lasu. Nawet w krajach gdzie wprowadzono większe ograniczenia w przemieszczaniu się, do lasu wyjść można. Mąż pracuje z domu (też branża IT), ja jestem na wychowawczym więc kontakt ze światem zewnętrznym ograniczamy do zakupów spożywczych co parę dni, wyjść na balkon i jak dotąd raz do lasu.

        • I o to chodzi, chociaż z tym lasem to bym uważał.

          My właśnie z dziećmi nie wychodzimy bo jak to dzieci wszędzie wszystkiego dotykają, a że mieszkamy na czwartym piętrze i zejść na trzeba przez ten caly klatkowy syf, to dziękujemy. Ograniczamy ryzyko na ile można.

          • “jak to dzieci wszędzie wszystkiego dotykają” – nie zamierzam się tutaj tłumaczyć czy przekonywać, napiszę tylko że od niemal 2 tygodni bardzo intensywnie edukujemy nasze dziewczyny (lat “niecałe” 5 i “niecałe 7) i przy jakimkolwiek wyjściu one już wiedzą (+ mają to powtórzone sto razy), że absolutnie nie można niczego dotykać, przede wszystkim w częściach wspólnych wewnątrz budynku. Także niezależnie od tego, jakie kto decyzje podejmuje odnośnie dzieciaków, chyba teraz jest odpowiedni czas na tego typu edukację. I o dziwo całkiem się to sprawdza.

          • Znowu uogolniasz i patrzysz tylko przez pryzmat swojej sytuacji. Dwulatka czy trzylatka tak łatwo nie nauczysz nie dotykania…

          • Marcin, ja naprawdę staram się nie być złośliwy, nikomu nie wytykać, a jedynie dodałem komentarz, który być może przyda się komuś innemu. Nie rozumiem, czemu po raz kolejny mi zarzucasz pewne zachowania. Ale nie zamierzam ulegać niepotrzebnym emocjom z powodów Twoich komentarzy. Po prostu kolejnym razem pięć razy się zastanowię, zanim na któryś z nich odpowiem.

  3. Tak się składa że mam rodzinę. Dwoje małych dzieci (żłobek i przedszkole), ja pracuje zdalnie od tugodnia, a zona pracuje w służbie zdrowia. Więc w tych kwestiach jestem bardziej zorientowany od Ciebie i wiem jak ciężka jest teraz sytuacja w szpitalach i nie tylko (czego Ty ze swoją jedyną wizja świata i swoją dieta informacyjna zdajesz się nie dostrzegać dostatecznie szeroko). I tak, kisimy się w czterech ścianach i dajemy sobie radę. Teksty w stylu że się czegoś nie da można sobie między bajki włożyć (w takim razie po co komuś coś sugerujesz, skoro ktoś inny tak samo na Twoje podejście może również tak samo reagować? Starszy chłopak rozumiacy sytuację wie, że teraz wychodzić nie można i nie robi z tego żadnej afery (młodszej bez różnicy). Raz na jakiś czas wystarczy nam balkon, wszystko kwestia odpowiedniego podejścia. I nie porównuj durnego biegania z obowiązkiem zapewnienia pożywienia rodzinie czy pójścia do pracy, by mieć za co żyć (mało kto jest w Twojej sytuacji).

    Reasumując, faktycznie, jak już ktoś wcześniej zauważył (ja też z resztą, ale teraz nie omieszkuje tego głośno powiedzieć), wpadłeś w mega samozachwyt i każda opinia inna od Twoje widzę jest tu niemile widziana. Twój wybór. Mój też będzie taki: będę miał więcej czasu dla siebie i rodziny, nie czytając tego miejsca, dieta informacyjna jest faktycznie tutaj nieodzowna.

    PS. Nie obrażałem Twojej rodziny ani Ciebie, ale pietnowalem nieodpowiednie zachowanie. Skoro nie potrafisz tego rozróżnić, nie świadczy to najlepiej o Tobie. Mimo wszystko dalej pozdrawiam.

    • Heh, trochę Cię poniosło, ale przynajmniej jesteś szczery. To doceniam. Wszystkiego dobrego na przyszłość.
      Nadal jestem ciekawy, co inni myślą o tym temacie.

      • Zawsze jestem szczery. I sam się zastanawiasz czy u nas nie będą drugie Włochy. Bez ścisłej kwarantanny i minimalizacji kontaktów tak niestety pewnie będzie. Nie zapominaj, że wirus przenosi się w powietrzu, nawet biegając na odludziu nie masz 100% pewności, że chwilę wcześniej ktoś tam nie szedł/biegł i nawet nie wiedząc że jest chory zaraża. Ale spoko, pandemia to tylko jest, można bagatelizować 😉

        • Widzisz, potrafisz trochę grzeczniej, bez obrażania kogokolwiek. Możesz mieć własną opinię i ją tutaj publikować, o ile robisz to z uszanowaniem drugiego człowieka. Emocji jest już sporo, a będzie jeszcze tysiąc razy więcej za tydzień, dwa czy trzy. Jeszcze nam to wszystko uszami wyjdzie. Bądźmy razem, nie osobno, bo tak nic nie zdziałamy. Każdy ma swoją głowę i o ile uważam, że masz ogólnie rację (zwłaszcza patrząc przez pryzmat Twojej sytuacji rodzinnej), to nadal jestem zdania, że 38 milionów ludzi nie zmusimy do pozostania w domu, a tak drastyczne kroki powinniśmy wprowadzić jak będzie naprawdę trzeba. Może już trzeba… nie wiem, wydaje mi się że jeszcze nie, ale mogę się mylić.

          • Wracając do grzeczności, opisałem sytuację najłagodniej jak potrafiłem, nazywając ją głupotą. Znam dosadniejsze określenia, wierz mi i uważam, że za bardzo się akurat tego tu uczepiłes. Ale w sumie może i dobrze, bo przynajmniej dotarło, nie zostało zbagatelizowane i może zmienisz i Ty podejście do pewnych rzeczy ( a jak nie Ty, to może inni czytelnicy tego bloga).

            Bo w takiej sytuacji nie wolno patrzeć tylko ze swojej wyłącznie perspektywy: masa ludzi się teraz naraża, by ktoś inny mógł w spokoju i zdrowiu ten okres przeżyć. Te narażające się osoby mają też swoje rodziny, którym mogą bardzo zaszkodzić przez niefrasobliwość, głupotę tych, co nie potrafią się do prostych obostrzeń dostosować. Dlatego tak ważne jest by ograniczać wyjścia, kontakty. Jak już ma się gdzie swoje zdrowie czy swojej rodziny (mam tu cały czas na myśli przypadki kiedy nie trzeba wychodzić by przeżyć, jak na przykład iść do sklepu po prowiant czy apteki po potrzebne leki), warto pomyśleć o tych innych, którzy za specjalnie innego wyjścia nie mają, i muszą się narażać.

    • @Marcin, @ Wolny

      Akurat zgodze sie z Wolnym ze to nie ladnie uzywac epitetow i w tym przypadku tez uwazam ze to jest niedopuszczalne. Tak samo jak czepialem sie swego czasu na tych lamach innego komentatora (pominmy juz milczeniem).

      @Wolny
      Nie obraz sie bo nie to jest moim zamiarem ale dysonans czasami mam jak w obecnej tragicznej sytuacji opisujesz problemy ktore wielu chcialoby miec np. jak zainwestowac wolne kilkaset tysiecy, w czasie dla wielu tak wrecz finansowo tragicznym.

      WIem ze zdajesz sobie sprawe ze jestes w bardzo korzystnej sytuacji. I bardzo niewiele osob jest w podobnej sytuacji. Nie kazdy ma srodki odlozone na 2 – 4 lata zycia bez pracy. I nie kazdy pracuje w IT.

      Wielu ludzi zarabian po 2000 zl na reke a i to nawet teraz stracili.
      Znam takich ktorzy np nie maja pracy wcale bo pracowali w gastronomii, byli kucharzami czy innym personelem i nie maja z dnia na dzien zadnych dochodow. Teraz juz tylko sie modla zeby i partner zyciowy tez nie stracil pracy.
      Znam i takich ktorzy mieli umowy o prace akurat do konca… marca, akurat tak sie zlozylo korzystnie… dla pracodawcy bo nie musi przedluzac umow…

      Wielu stracilo dochody calkowicie albo po wykorzstaniu urlopow zostana zwolnieni jak pracownicy kin, teatrow, restauracji, barow, small business oparty na fizycznym kontakcie z klientem, artysci, ludzie pozatrudniani na umowach zlecenie czy o dzielo, studenci ktorzy czesto wykonuja drobne prace aby utrzymac sie na studiach, ktorzy nie beda mieli teraz z czego placic za wynajem mieszkan czy pokoi.

      A z drugiej strony piszesz tak lekko o tym ze w cos zainwestowales ot tak od niechcenia

      “To troche zabawa z mojej strony, gra(…)”

      i jak najwyzej stracisz czesc pieniedzy to trudno…
      Gdyby taka strata wynosila np z 15 tysiecy to mozna by zamiast je tracic na “zabawe” w inwestowanie wspomoc jakies rodziny znajdujace sie w kryzysowej sytuacji, taka kwota to przezycie dla okolo 5 rodzin miesiecznie przy zalozeniu wydatkow rzedu 3 tysiace.

      Ja wiem ze to brzmi moze idealnie a moze nawet i socjalistycznie, ale uwazam ze zamiast szukac zyskow (a czesc zyskow w tym czasie bedzie realizowana przez wielu na nieszczesciu innych osob typu skupowanie tanio mieszkan od tych ktorzy ida pod wode) moze warto spojrzec na drugiego czlowieka i okazac pomoc takze finansowa bo to co dla jednego jest niczym dla drugiego czlowieka moze byc kwestia przezycia.

      Nie pisze tego aby komukolwiek wbijac szpile tylko aby wzbudzic pewna refleksje w czasie dla tak wielu ludzi tragicznym.

      • Rozumiem. Nie chcę się tutaj tłumaczyć, zwłaszcza że trochę mam mętlik w głowie po dzisiejszych komentarzach. Zastanowię się nad kolejnymi wpisami. Zdaję sobie sprawę, że mamy wyjątkowy okres i że emocje już zaczynają brać górę, a będzie o wieeeele gorzej. Może to nie jest dobry czas ma pisanie, pokazywanie, przekonywanie. Może lepiej siedzieć cicho i robić swoje.

      • Wielu naszych rodaków ma bardzo luźne podejście do oszczędzania – wolą kupić sobie nowy telewizor, telefon albo auto. Dlaczego uważasz, że Wolny powinien im teraz pomagać?

        • @Adam
          Tak, wielu ma takie podejscie, ale ja nie pisze zeby akurat pomagac koniecznie tym ktorych sam uwazasz za niefrasboliwych czy rozrzutnych.

          Uwierz mi, ze jest na swiecie tyle przypadkow gdy ktos ma gorzej w zyciu niekoniecznie z tego powodu. Naprawde sa rozne przypadki, wystarczy popatrzec dookola siebie.

      • Wielu ludzi ma pustki w portfelu i zero oszczędności na własne życzenie ,bo jak były lepsze czasy to wydawali kasę na pierdoły zamiast oszczędzać … Ja zwykła kasjerka ,a mój mąż spawacz i mamy oszczędności przynajmniej na 5 lat życia… Każdy jest kowalem swojego życia …Ludzie trwonili kasę a teraz narzekają … Sory niech sobie radzą sami , no chyba że dotknęła kogoś jakaś poważna choroba to inna sprawa .Wolny pisz dalej ,my odnieśliśmy sukces właśnie dzięki Twoim wpisom . Pozdrawiam.

        • @Ewa
          No to gratuluję sukcesu.

          Ale czy wszyscy mają tak a nie inaczej na własne życzenie to akurat bym dyskutował. Ale masz swoje zdanie i je szanuję.

          “Każdy jest kowalem swojego życia …”
          “Sory niech sobie radzą sami”

          Tu jakbym czytał pewnego polityka…

          Ale jak nie chcesz nikomu pomagać to nie pomagaj. Nikt Cię nie zmusza. Twoja wola.

          Pozdrawiam serdecznie

          • Ja nie napisałam wszyscy tylko wielu ,a to jest różnica. Uwierz mi ,ja widzę od wielu lat co ludzie wrzucają do wózka . A pomagać pomagam w inny sposób ,np pakując zakupy starszym osobą . Myślę że takie drobne gesty też się liczą . Przynajmniej ja widzę wdzięczność tych ludzi .W dzisiejszych czasach nie trzeba sypać kasą , są przecież różne ,ciekawe inne formy pomocy .🙂

          • @Ewa
            Fakt, pisałaś “wielu”.

            Ale też równocześnie wielu jest takich którzy mają nieciekawą sytuację z innych powodów.

            Zgadzam się z Tobą – Są różne formy pomocy.

            Czasem nie wiele potrzeba aby wywołać uśmiech na twarzy czy wdzięczność choć ja takowej nie oczekuję nigdy – w ten sposób nigdy się nie rozczarowuję.

            Pozdrawiam

      • @ Konkret Zawsze prędzej czy później nastąpią czasy kryzysu i dlatego właśnie pracując w: gastronomii, na krótkich umowach, w niestabilnych branżach itd. trzeba w pierwszej kolejności odkładać na poduszkę finansową na gorsze czasy, takie jak ten. Cała masa ludzi woli jednak o tym nie myśleć i kryzys ich zawsze zaskakuje, jak drogowców zima. Ja nie mówię, że nie ma sytuacji wyjątkowych – ktoś może chorować od jakiego czasu, właśnie zainwestował w biznes albo musiał pomoc rodzinie. Ale tak realnie patrząc, to ile jest takich wyjątków procentowo na tych wszystkich, którzy wybrali życie od pierwszego do pierwszego, a teraz płaczą? Moim zdaniem, ta druga grupa jest dużo liczniejsza. I oczywiście im wszystkim rozważania Wolnego są bardzo nie na rękę. Nikt natomiast nie zmusza nikogo do czytania tego bloga. Powiedziałabym nawet, że jeżeli ktoś nie ogarnia podstawowego pomysłu poduszki finansowej, to nie bardzo wiem, co tu w ogóle robi :))) @Wolny – ja bardzo chętnie poczytam o inwestycjach w tej chwili, bo sama się nad wieloma zastanawiam. Po to oszczędzałam, jak wszyscy wydawali, żeby właśnie teraz móc inwestować i nie widzę w tym niczego niestosownego. Nie kupuję przecież domu od przymierajacych głodem. A jeśli ktoś ma wielką potrzebę pomagania potrzebującym, to jest na to mnóstwo sposobów, tym więcej, im większą się ma właśnie poduszkę finansową, dzięki czemu można przeznaczyć czas na szycie maseczek, zakupy dla starszej osoby czy wsparcie finansowe jakiejś organizacji charytatywnej. Jak zawsze kolejność powinna być taka – najpierw maseczka tlenowa dla siebie, żeby móc ją zakładać innym 🙂

        • @Joanna
          “Powiedziałabym nawet, że jeżeli ktoś nie ogarnia podstawowego pomysłu poduszki finansowej, to nie bardzo wiem, co tu w ogóle robi :)))”

          Kolejny uszczypliwy komentarz. Naprawde ciezko napisac komentarz bez sugerowania innym ze sa jakos “nieogarnieci” ?

          Pisalem ogolnie o dysonansie. To bylo moje subiektywne odczucie. Czujesz inaczej to napisz to bez osobistych wycieczek.

          Nie pisalem nic o sobie ze nie rozumiem co to poduszka finansowa ani ze jej nie mam. Nie znasz mnie. NIe wiesz co posiadam ani jakie mam zabezpieczenie dla rodziny ale z gory zakladasz ze czegos “nie ogarniam”.

          Pisalem o innych ale widze ze wywolalem jakiegos polskiego demona zawisci bo dla wielu ci co maja gorzej w zyciu to nieudacznicy, rozrzutni, niech sami o siebie zadbaja, sami sa sobie winni, niby czemu komus pomagac, ze ich wogole nie zal etc.

          Osobiscie jestem w szoku ze na tym blogu, ktory jest na fajnym poziomie, osoby czesto tak ladnie sie wypowiadajace w innych kwestiach nagle ujadaja jak wilki tylko dlatego ze ktos wspomnial o osobach ktorym w zyciu nie wyszlo nie z ich winy i o ewentualnej pomocy.
          Bardzo to przykre.

          Pozdrawiam

          • @Konkret to akurat w ogóle nie było o Tobie, także spokojnie 🙂 W życiu bym nie pomyślała, żeby Twoją sytuację oceniać, przecież nie mam o niej pojęcia. Ale to swoją drogą ciekawe, że zinterpretowałeś to od razu jako wycieczkę osobistą.

            Co do całej reszty natomiast nie widzę tu żadnego demona zawiści na tym blogu. Nikt nie neguje, że są osoby w sytuacjach wyjątkowych. Nie zmienia to jednakowoż faktu, że wiele (moim prywatnym zdaniem większość, z różnych powodów) osób woli żyć na codzień w wersji konsumpcja lux i brak poduszki nie wynika z ich choroby czy innych nieprzewidzianych okoliczności tylko z braku troski o zabezpieczenie na wypadek sytuacji innych niż gospodarcza prosperity.

            Ja może jestem z tych bardzo ostrożnych, bo jeden kryzys zawodowo już przeżyłam i wiem, co to znaczy i jak się na to przygotować. Ale bardzo mnie ciekawi, jak to przejdzie np. obecne pokolenie Millenialsow, które kryzys pierwszy raz na oczy widzą.

          • @Joanna
            “Ale to swoją drogą ciekawe, że zinterpretowałeś to od razu jako wycieczkę osobistą.”

            To zdanie tez jest niestety uszczypliwe… Trudno pisac inaczej ?

            Swoja droga ciezko bylo inaczej zinterpretowac twoj komentarz skoro ja nie pisalem nic o tym ze te osoby czytaja ten blog… tylko ze takie wogole istnieja i o ewentualnej dla nich pomocy, wiec fragment Twojego komentarza o tym ze nikt nie zmusza do czytania tego bloga i o tym ze nie wiesz co tu robi ktos kto nie ogarnia… trudno byloby nie odniesc wlasnie do osoby ktora napisala komentarz na ktory wlasnie odpowiadasz.

            Pozdrawiam

          • @Konkret

            “To zdanie też jest niestety uszczypliwe… Trudno pisac inaczej”

            To było o tym, że to jest ciekawe. Żadnego uśmieszka, kropka 🙂 Cokolwiek więcej tam widzisz, to już nie ode mnie pochodzi.

            Ja rozumiem, że czasy są nerwowe, ale trochę wyluzujmy, ok? 🙂

            A co do interpretacji na ile pisałam o tobie – początek mojej pierwszej odpowiedzi był oczywiście do ciebie, ale reszta to już moja refleksja ogólna. Może powinnam była w tekście zaznaczyć/oddzielić, żeby było to bardziej widoczne.

          • Wiesz konkret jaki jest problem konkretnego socjalisty? Że on zawsze chce pomagać czyimiś pieniędzmi innym a jeszcze częściej sobie przy okazji przede wszystkim. Chcesz to pomóż a nie marudź, nie zaglądaj innym do portfela. Też jestem niezbyt-udacznikiem ale wiem dlaczego i co zrobić żeby tak nie było, oraz czym to teraz grozi. Ale nie jęczę tym co mają więcej jak mają teraz wydać pieniądze swoje, te, których ja nie mam i im nie robię wyrzutów. Ogólnie to starasz się być ludzki i współczujący ale masz pomieszane priorytety jak każdy socjalista. Socjaliści są żałośni i tutaj mamy tego przykład.

          • @Yerbania
            Aż 3 komentarze w różnych miejscach żeby dopiec jednej osobie ? Postarałeś się.

            Ja i socjalizm to 2 odległe planety, możesz mi wierzyć.

            Po raz kolejny powtarzam, że dyskusja/ rozmowa była o dysonansie i padło pytanie do komentatorów. Napisałem subiektywnie gdzie sam go wyczuwam, nic więcej,

            Nie trzeba się ze mną zgadzać, nie trzeba nikomu pomagać.
            NIe zaglądam nikomu do portfela, nie interesuje mnie ile kto zarabia, wspomniałem o pomocy osobom w potrzebie, Zauważyłem już dawno temu że zupełnie nie potrzebnie to zrobiłem.
            Lepiej generalnie mieć zdanie identyczne jak większość bo ludzie nie lubią innego punktu widzenia.

            A sam pomagam tak jak uważam za słuszne i jak sam czuję, nikomu nie będę o tym pisał / mówił bo takie działania wymagają ciszy a nie chwalenia się aby poczuć się lepszym.

            Zastanawiam się ile jeszcze osób specjalnie tu wejdzie i napisze aby mi dopiec ?

            PS
            @Wolny
            Jeśli możesz to wykasuj wszystkie moje komentarze pod tym wpisem bo nie chcę być powodem zalewu tego bloga kolejnym jadem .

            Pozdrawiam

      • Co do zaglądania portfela Wolnego i dawania rad że powinien zamiast inwestować pomagać innym. Przypomina mi tu trochę sytuację Lewandowskich – https://sport.onet.pl/pilka-nozna/koronawirus-milion-zlotych-od-roberta-lewandowskiego-ocena-internautow/hgd6qq7

        przekazali 1 mln euro na walkę z koronawirusem a tu wylała się fala hejtu że to jakieś drobne. Najłatwiej to udzielać rad innym co powinni robić ze swoimi pieniędzmi i oceniać, oceniać i oceniać…

        • OK, masz prawo tak uważać.

          Mój post miał mieć inny wydźwięk, to miał być tylko ukazany dysonans pomiędzy pisaniem o “zabawie” a obecną dramatyczną sytuacją wielu osób. Autor sam pytał gdzie czujemy “dysonans”.
          Widzę, że nie zawsze jednak warto pisać co się czuje.

          Nie mówię nikomu co ma robić.
          Każdy podejmuje decyzje jakie chce wg własnego uznania. Nic mi do tego.

          Serdecznie pozdrawiam

      • Nie widze nic zlego w tym ze Wolny opisuje swoje przemyslenia. Nie badzmy psami ogrodnika. To ze ktos ma problemy z praca w zwiazku z epidemia nie znaczy, ze odrazu Wolny ma sie wstydzic, ze byl gospodarny i zabezpieczyl swoja rodzine. Nie dajmy sie zwariowac. Po prostu wyciagnijmy nauczke i przy nastepnym kryzysie badzmy gotowi jak Wolny. Ja uwazam, ze jestes dobrym przykladem Wolny i nalezy pokazywac jak sie dobrze gospodaruje by nie obudzic sie potem z reka w nocniku. Pozdrawiam i dzieki za wpisy.

    • powiem ci tyle że wyeliminowałeś z swojego życia wszystkie zagrorzenia, wolne rodniki i … masz pod dachem tykającą bombe biologiczną jaką jest twój partner pracujący w służbie zdrowia;)

      • Zakładam, że to był komentarz na mój komentarz 😉

        Tak, zgadza się.

        Ale chodzi o to, by nie zwiększać ilości zachorowań w krótkim czasie (bo i tak wszyscy zachorujemy), by służba zdrowia dała radę w najcięższych przypadkach. O to tu chodzi w tych całych kwarantannach teraz, o nic innego. To jest całe meritum tej dyskusji o wychodzeniu z domu.

  4. Mam pytanie do Ciebie Wolny oraz do czytelników, którzy posiadają mieszkanie na wynajem. Co byście zrobili, gdyby Wasi najemcy stracili pracę z dnia na dzień i ostatecznie poprosili o odroczenie płacenia Wam za wynajem? Oczywiście wszystko z powodu obecnej sytuacji, więc nie wiadomo co będzie dalej i dla nich i dla Was.
    Jestem ciekawa, bo sama rozważam różne scenariusze. Nie chciałabym być okrutnym kamienicznikiem, ale jeśli pracują w gastronomii to jaką mają nadzieję na poprawę? A dla nas ten zastrzyk gotówki też jest teraz ważny.

    • Fajnie się wstrzeliłaś, akurat dzisiaj od rana wyjaśniam sytuację z moimi najemcami. Więcej o tym w kolejnym wpisie. A co bym zrobił… na pewno starałbym się dojść do jakiegoś porozumienia. Trzeba mieć też świadomość, że rynek się zmienił z dnia na dzień i co mi po usunięciu niepłacącego najemcy, jeśli nie będzie innych zainteresowanych – po pierwsze ze względu na pandemię, a po drugie ze względu na olbrzymią podaż mieszkań, które jeszcze przed chwilą były wynajmowane na krótki termin.

    • Ja bym odroczył im na najbliższy miesiąc-dwa płatność poza oczywiście opłatami eksploatacyjnymi. Dalsze działania uzależniłbym od rozwoju sytuacji.

    • Miałem inny przypadek: odbierałem mieszkanie 14.03.2020 od lokatora – temat umówiony już pod koniec stycznia. Samo spotkane trwało max 10 min z zachowaniem wszystkich dostępnych środków ostrożności, mieszkanie nie wraca na rynek…

        • Jasne.
          Możliwe, że mieszkanie zostanie wykorzystane aby wspomóc tymczasowo osobę z naszej rodziny, która nie będzie miała miejsca dla siebie po powrocie do Polski. Nie wiadomo czy i kiedy do tego dojdzie.
          Nakładam na to kwestię odświeżenia tego lokalu (DIY + wymiana drzwi wewnętrznych), efektu pandemii -> ograniczonego zaufania do innych oraz strachu przed kontaktem na relatywnie małej przestrzeni i ewentualnym ‘prezentem’, jaki z takiego spotkania można otrzymać.
          Mieszkanie jest z kotwicą w postaci CHF, więc na pewno będzie to jakoś wpływać na nasz budżet, a raczej comiesięczne oszczędności. Patrząc na rozwój wydarzeń szczerze życzę sobie i mojej rodzinie tylko takiego problemu… Tracę swój osławiony optymizm.

  5. My siedzimy w domu, wyjścia tylko w sprawach koniecznych oczywiście bez dzieci. Któregoś dnia pojechaliśmy jednak się przewietrzyć za miasto na odludzie, dzieci trochę pobiegały, dotleniły się i do domu. Uważam że trzeba jednak teraz unikać nawet spacerów. Dlaczego? Bo za dużo ludzi spaceruje. Co z tego że zachowują odstęp kilku metrów jak wystarczy jak jeden kichnie i jeśli ma wirusa to on się utrzymuje wg. badań przez kilka godzin w powietrzu. Nawet jeśli zostanie rozpędzony przez wiatr to jednak przez jakiś czas ludzie mogą to jednak wciągać. Druga sprawa to ludzie jeżdżą gdzieś nad jeziora, do lasu, na parkingach samochód jeden koło drugiego a w lesie jak widzę na zdjęciach więcej ludzi niż drzew. Dlatego my ograniczamy wyjścia do minimum. Zresztą jacyś epidemiolodzy ostatnio się wypowiadali że o ile wcześniej zalecali spacery i ruch na świeżym powietrzu to widząc co się teraz dzieje jednak zdecydowanie to odradzają. Im mniej ludzi będzie wychodzić tym większa szansa że szybciej tego dziadostwa się pozbędziemy i do tego wszystkich bym namawiał.

      • @ kapiszon, @ Marcin
        W 100 % sie zgadzam. Jaki sens w tej calej kwarantannie skoro i tak pelno ludzi chodzi po dworzu jak gdyby nigdy nic po.
        My wychodzimy tylko (!) jak jest pilna potrzeba typu po jedzenie (raz na kilka dni) czy na 5 minut z psem. Dzieci nie wychodza wcale.
        Oboje juz poracujemy z domu choc ma to swoje plusy i minusy.

        Ale wczoraj to co widzialem w Gdansku przeszlo moje oczekiwania: ludzi na dworzu cala masa. Normalnie jak na wczasach w Zegrzu. Dzieci na rolkach, deskorolkach, rowerach bez rodzicow i wcale nie obok swoich domow. Jezdza w kolko tam i z powrotem a po tej samej sciezce co minute ktos przechodzi… skad wiadomo czy nie zarazajacy ? Oraz staruszkowie ktorzy sie dotleniaja…, mamy z dziecmi, pary, samotni, no po prostu high life.

        I takie tlumaczenie “a bo ja tylko…”, ja tylko pobiegac, ja tylko na na rolki, ja tylko cos tam. Jak zliczyc do kupy te “ja tylko” to z tego caly tabun ludzi wychodzi a przeciez i rzad i media trabia : “Zostan w domu” jak nie musisz (!) wychodzic. To zostancie.

        Tak jak napisal Marcin, nie kazdy ma ten przywilej i mozliwosc zostania w domu caly czas. Wiec nie narazajmy tych ludzi nadmiernie.
        NIe da sie przez internet: sprzedawac jedzenia (nie calego jedzenia bo nie kazdy ma komputer w domu a i tak ktos musi je dostarczac), nie da sie wozic ludzi atuobusem do pracy, nie da sie sprzedawac paliwa, nie da sie leczyc ludzi ciezko chorych, i wielu innych rzeczy nie da rady zrobic w internecie.

        Takze ja jestem zdania ze skoro juz jest ogloszona epidemia to jak nie musisz jeden z drugim wychodzic (podkreslam nie musisz) to nie wychodz.

        • Zgadza się, te tabuny ludzi w parkach itp. to jakaś kpina do kwadratu. Ogólnie zgadzam się ze wszystkim co napisano 😊

          • Kpina nie kpina, tak wygląda rzeczywistość i właśnie dlatego pisałem, że nie zamkniesz 38 milionów ludzi, zwłaszcza za pomocą proszenia. Uważam, że nasi rządzący akurat szybko reagują na rozwój sytuacji i podejrzewam, że niedługo zostaną wprowadzone dużo ostrzejsze środki. Zamiast prosić, trzeba by zakazać, ogłosić surowe kary i egzekwować – według mnie to jedyne wyjście, o ile rzeczywiście to już czas na takie środki. A to już nie nasza decyzja, są od tego mądre głowy (tak mi się przynajmniej wydaje).

      • W mojej opinii nie była zbyt ostra. Pracuje w służbie zdrowia, moi rodzice też. Sama jestem przerażona tym co się dzieje. Ja siedzę w domu, rodzice w szpitalach. Zgadzam sie, że spacery nie są zagrożeniem jeżeli nie ma kontaktu ale……tak samo myśli 80% Gdańska. Zamiast siedzieć w domu wychodzimy, nad morze, do lasu, do marketu budowlanego……a w szpitalach sajgon. Nie mamy jeszcze 1000 chorych, a już brak sprzętu, kolejni lekarze w kwarantannach…..czarno widzę kolejne tygodnie.

        • Asiu wielki szacunek dla Ciebie i rodziców, masz rację, jest sytuacja bezprecedensowa , wyjątkowa i nie ma żadnego tłumaczenia na łamanie zakazów i zaleceń, może ci co mają wyjebane na zakazy doświadczą na własnej skórze konsekwencji.

  6. Odnośnie liczby wykonywanych testów, pozwoliłem sobie na mały research i wychodzi, że:

    “W ciągu doby w tej chwili już przeprowadzamy ok. 1500 testów. Sumarycznie już mamy wykonanych ok. 10 tys”. – poinformował minister zdrowia na antenie radiowej Trójki (wywiad z 19 marca).

    Informują również, że dziennie jest ich robionych 1500. Doliczmy zatem 3000, więc można przyjąć, że testów wykonano 13000. We Włoszech wykonano ich jakieś 150000. Ponad 11 razy więcej. Mieszkańców mają jakieś 1,5x tyle co Polska. Przepaść.

    Służba zdrowia również alarmuje, że lekarze walczący z epidemią również nie są testowani.

    Zatem odpowiedź rzuca się sama: nie ma żadnego cudu, po prostu niedoszacowanie spowodowane zbyt niską liczbą testów. Rządzący to doskonale wiedzą, bo inaczej wczoraj nie wprowadzaliby stanu epidemii. Propaganda sukcesu musi na ulice iść (w końcu wybory za pasem, które mają się choćby się paliło czy waliło, odbyć w ustalonym terminie).

  7. Granie na spadki indeksu, ktory stracil juz ponad 50% – widze, ze lubisz jazde bez trzymanki.

    Ja skupiam sie na najlepszych spolkach z poszczegolnych rynkow i dobrze na tym wychodze.
    Ale – taka ciekawostka, od dolka w poniedzialek, WIG20 wzrosl juz prawie 20% co jest przez wielu uznawane za oznake rynku byka.

    Ogolnie nie popieram szortowania rynku w tej sytuacji ale ciesze sie ze zwolennik inwestowania w nieruchomosci zaczyna inwestowac na rynku kapitalowym.

    • To trochę zabawa z mojej strony, gra (nie mylić z inwestowaniem) niewielkimi środkami. Ale szortuję WIG20 od początku marca, więc nawet jeśli teraz się pomylę, co najwyżej mniej zarobię.

  8. hej!
    rozumiem powagę sytuacji, z drugiej strony nie mamy na ten moment w Pl zakazu wychodzenia z domu. Jak bedzie taki nakaz zastosujemy sie (!!!)
    Rozumiem Wolnego i wiem jak ważne dla zdrowia psychicznego jest wyjscie na powietrze ( nie wspominajac o budowaniu własnej odporności)…oczywiscie przy zachowaniu maksymalnych srodków ostrożnosci, na które chyba najbardziej trzeba zwrócić uwagę.
    Wychodze zatem z corka, do lasu, nad jezioro, nad morze-unikam ludzi. Mąż musi jezdzic do pracy. Do sklepu chodzi raz na kilka dni..w masce gazowej.Ja do sklepów nie chodzę.

    Wolny! koniecznie napisz jak u Ciebie negocjacje z najemcami..a osobiscie bardzo bym chciała zobaczyc wykaz kosztów budowaniu domu, od podstaw, wg Twoich planów

    ps. czytam Twoje posty na głos Mezowi..faktycznie w jego opinii ,czasem brzmią nieco samochwalczo (odwołując się do wcześniejszych komentarzy)..ale chyba masz taki styl..i tyle;)

    Serdecznie pozdrawiam

    • Ok, to już trzeci z kolei tego typu komentarz, postaram się o tym na przyszłość pamiętać. Wolna zawsze czyta przed upublicznieniem ale może Ona tez już się do tego… stylu?… przyzwyczaiła.

      • Wolny! Skupiłes się tylko na tym ostatnim zdaniu. Ten komentarz nie mial mieć negatywnego wydzwieku.
        Moje ostatnie zdanie powinno być bez uśmieszku. Taki styl kropka.

  9. Absolutnie nie rozumiem tego nagłego wysypu negatywnych komentarzy względem Wolnego. To jest blog o oszczędzaniu pieniędzmi i zarządzaniu budżetem i o tym właśnie chcę czytać, nawet w dobie pandemii lub nawet tym bardziej teraz. Zalecenia jak się zachowywać biorę od lekarzy, jak zadbać o urodę w czasach samoizolacji od blogerek urodowych, a tak się składa, że mam już własne oszczędności, pewne zaplecze finansowe i o działaniach innych na tym polu też chcę czytać. Między innymi tutaj. Bardzo się cieszę, że zwiększyłeś swoją aktywność. Zaczęłam Cię czytać od czasu Twojego powrotu do blogowania. Dodatkowo przeczytałam też Twoje wcześniejsze wpisy. Mam inny styl życia, ale w pełni szanuję Twój. I co więcej – nigdy nie odczułam samozadowolenia czy wywyższania się. Wręcz w tej kryzysowej chwili zaczynam się bardziej ograniczać i biorę Ciebie za wzór. Trochę mi to przypomina teksty w stylu “komu ukradł”, jak tylko dowiemy się, że ktoś więcej zarabia i posiada. Absolutnie widać, że zapracowałeś ciężko (razem z żoną!) na wszystko co macie i nigdy za to nie przepraszaj i się nie tłumacz. I proszę, nie przestawaj pisać! W tej chwili mam poduszkę finansową pozwalającą mi przeżyć 3 miesiące na dotychczasowym poziomie życia i to jest właśnie dzięki Twoim wpisom wypracowane! No i trochę Michała Szafrańskiego 😉 Nie podoba mi się to wpędzanie Cię w poczucie winy i zawstydzanie, okraszane niby buźkami “;)” i nie tego się spodziewałam po Czytelnikach tego bloga. I po nikim w tak trudnym czasie. Znam strony Izb Lekarskich z apelami o pomoc oraz internetowe zbiórki pieniężne. Tam można pomagać. Tu się chcę i potrzebuję dowiedzieć jak bardziej mogę zabezpieczyć siebie i swoją rodzinę, żeby właśnie uratować się od najgorszego scenariusza.
    @ Konkret Naprawdę trzeba mieć tupet, żeby obcemu w sumie człowiekowi mówić co ma robić, zwłaszcza w internecie, dodatkową “wjeżdżając” na psychikę. Bo “wzbudzanie refleksji” wydaje mi się eufemizmem.

    • 100 % zgadzam się z powyższym komentarzem. Ja również śledzę twój blog od dłuższego czasu i nie widzę tutaj przejawów samozachwytu. To jest twój styl – tak trzymaj, nie zmieniaj się pod wpływem kilku negatywnych komentarzy.

      A tak zupełnie z innej beczki to jeden artysta już przewidział obecną sytuację już w 2019r
      https://www.youtube.com/watch?v=nDa2VGYTZvA

      Pozdrawiam

      • Faktycznie 🙂 Prorocze słowa.

        A tak na serio, to już od ponad roku czytałem różne opinie, że będzie gorsza koniunktura, szczególnie w nieruchomościach. Ja sam w wielu komentarzach i na tym blogu i innych także byłem czarnowidzem. Ale nikt nie przewidział tych obostrzeń związanych z wirusem które przyspieszają i wzmacniają całą tą bessę.

    • A ja się całkowicie zgadzam z tym co napisała Gosia- myślę dokladnie tak samo i lepiej bym tego nie ujęła 🙂 Wolny z Wolną całe dorosłe życie ciężko pracowali aby być w tej sytuacji, w której są teraz a wpędzanie ich w poczucie winy, że mają teraz łatwiej niż statystyczny Polak, jest moim zdaniem bardzo słabe i nie na miejscu. Z niecierpliwością czekam na twoje kolejne wpisy.

      • @Kasia
        Twoje prawo.

        Natomiast nie mam wrazenia zeby ktokolwiek wpedzal kogokolwiek tutaj w poczucie winy. Dyskusja byla o dysonansie oraz o nie wychodzeniu na dwor w okresie epidemii bez potrzeby aby nie narazac zarowno siebie jak i innych. Tylko tyle i az tyle.

        Wypowiedz sie prosze w tych 2 kwestiach.

        Wiem ze wielu wyczytuje w komentarzach to co im samym chodzi po glowie, wiec moze stad tyle niedomowien.

        Pozdrawiam

  10. Cześć Wolny,
    uważam, że w obecnej sytuacji nie powinno to wyglądać tak: “Pójdę sobie pobiegać w jakieś odludne miejsce” – pomyślało 38 mln Polaków…
    Dodam także od siebie, że jestem w ciąży wysoko zagrożonej. Od 2 miesięcy spędzam czas tylko w łóżku, po to by minimalizować ryzyko znacznie przedwczesnego porodu. Czy to sprawia mi przyjemność? Czy nie mam ochoty wychodzic choćby na własny ogród? Myślę, że odpowiedzi są zbędne. Ponadto mój mąż zrezygnował z biegania w wolnym czasie, aby zapewnić opiekę naszemu małemu dziecku i mi. Uwielbiał to, biegał w każdych warunkach.
    Czasami w życiu zdarzają się sytuacje, gdy trzeba ograniczyć swoje przyjemności czy przyzwyczajenia dla ważniejszych spraw. Moim zdaniem obecnie wszyscy znajdujemy się w takiej sytuacji.

  11. Wolny robisz kawal dobrej roboty. Czytam blog od dawna i nigdy nie zauwazylam jakiegos wywyzszania sie u Was.
    Absolutnie nie przejmuj sie hejterami i nadal rob swoje. Pisz, biegaj, buduj dom, zarabiaj, ciesz sie Rodzina. Ciezko pracowaliscie,zeby moc zyc tak jak zyjecie i nikt nie ma prawa Wam czegokolwiek zarzucac. Zwlaszcza jakis Marcin, ktory przez ktorego pewnie zwykla zawisc mowi.
    Szacunek dla Zony, Ciebie i Pociech. Oby wieej takich ludzi jak Wy a ten kraj bedzie lepiej wygladal.

    • @Kama, nie znasz mnie, nie wiesz co posiadam, co osiągnąłem czy co potrafię, a czego nie, więc nie zarzucaj mi jakiejś zawiści, bo mi zwisa co kto ma, bo nic mi do tego (a tym bardziej co osiągnął Wolny z rodziną). Sam pomysł by to jakaś zawiść mną tu motywowała, świadczy niedobrze tylko o Tobie.

      Oceniam post na blogu publicznym, który śledzę praktycznie od początku istnienia i nie jedna rzecz mi Wolny uswiadomil (na plus). Ale jeśli ktoś, kogo uważam za bardziej ogarniętego niż większość społeczeństwa, nie tylko finansowo, ale i życiowo, wyjeżdża po raz drugi (w poprzednim poście też było o tym i też było to krytykowane) i obwieszcza ponownie światu, że prośby, nawoływania czy nakazy by nie wychodzić z domu, jakie gdzie nie spojrzeć do nas docierają, jego nie dotyczą (czy innych tu komentujących, dla których tylko stan wojenny będzie stanowić dowód na to, że nie wolno latać tu i tam bez ważnej konieczności), to mi się trochę ciśnienie krwi podniosło.

      Wybaczcie, ale nie tego się spodziewałem. Nie po tym co tu mogłem w przeszłości przeczytać i jak dobre zdanie o Wolnym mogłem sobie wyrobić. Po prostu się zawiodłem.

      Czy Wolny ma mieć z tego tytułu wyrzuty sumienia, jak ktoś wcześniej zasugerował? Niekoniecznie. Każdy może się mylić, może i ja nawet przesadzam. Ale dla dobra ogółu wolę się poświęcić i po prostu siedzieć w domu, czego życzę całej reszcie.

      • Nie przesadzajmy zależy w jakim regionie się mieszka .Ja pracuję w Lidlu , wiecie jaka tam jest teraz atmosfera ? Ile ludzi muszę obsłużyć na kasie żeby mogli zrobić zakupy by po prostu żyć…hm… I wychodzę do lasu często na dwie godziny ,trzy tam gdzie nie ma ludzi żeby nie zwariować i dalej móc Was obsługiwać….Blog jest świetny czytam wpisy od lat .Wolny swoim optymizmem dodaje otuchy . Dziękuję .

      • Spacery na swiezym powietrzu buduja odpornosc. Im bardziej odporne bedzie spoleczenstwo tym wiecej ludzi przejdzie coronavirusa bezobjawowo. Twoje postulaty @Marcin by siedziec w domu i sie kisic sa prosta droga do przeciazenia sluzby zdrowia. Zdrowsze spoleczenstwo to mniej ciezkich przypadkow coronavirusa i mniej roboty dla sluzby zdrowia. Jestem jak najbardziej zwolennikiem izolacji od innych ludzi ale rownoczesnie trzeba dbac o siebie i budowac swoja odpornosc. Zdrowa dieta, duzo snu i ruch na swiezym powietrzu to sposoby by byc gotowym na coronavirusa. Wedlug roznych prognoz nawet 70%-80% populacji bedzie musialo zachorowac wiec nalezy byc odpowiedzialnym i przygotowanym. Oczywiscie, ze nalezy robic wszystko zeby wyplaszczac krzywa zachorowan ale spacer w lesie to jest ostatnia rzecz ktora ma negatywny wplyw na rozprzestrzenianie sie wirusa.

        • Przecież nikt nie napisał, że spacery jako takie są złe 😉
          Są nieodpowiedzialne w tej chwili, jak już. Cały czas piszemy o tym, że trzeba ograniczać teraz kontakty, by nie zwiększać drastycznie W CHWILI OBECNEJ ciężkich zachorowań, bo służba zdrowia nie da sobie z chorymi rady.

          Nie neguje też spacerów jeśli ktoś faktycznie mieszka na kompletnym bezludziu i na spokojnie może iść na ten spacer nie kontaktując się z innymi. Co innego jak się mieszka w bloku i kontakt z inną osobą jest przy wyjściu praktycznie nieunikniony. Bo z tego co kojarzę jeszcze teleportacji do lasu nie wynaleziono 😉

          Więc tak, jeśli masa ludzi w jednej chwili sobie postanowi iść na ten spacer, szczególnie w miastach mieszkańcy bloków, to na pewno będzie zdrowiej i mniej zachorowań 😉

          • Acha, zamiast kisić się w domu, można w wolnej chwili trochę poćwiczyć – również na balkonie czy przy otwartym szeroko oknie 🙂

          • Zgadazm sie – wietrzenie jest jak najbardziej wskazane!

            Bede sie jednak upieral przy opinii ze nie powinnismy dac sie zwariowac. Dbanie o siebie i izolacja sa dwiema najwazniejszymi w tym momencie dzialaniami w walce z epidemia.

            Spacery w lesie o ile wykonywane z glowa sa najmniejszym problemem, ktory prawdopodobnie przynosi wiecej pozytku niz zagrozenia. Komunikacja miejska, msze, sklepy sa 1000x wiekszym zagrozeniem. Zamiast zakazywac ludziom spacerow i zamykania lasow (vide zamkniety Kampinowski park narodowy) nalezy skupic sie na tych 20% sytuacji ktore generuja 80% zagrozenia.

            Przyklad z dzisiaj – pojechalem na cotygodniowe zakupy o 10 w nadziei ze bedzie wzglednie malo ludzi. Okazalo sie, ze jest ich bardzo duzo wiec obrocilem sie na piecie i wyszedlem. Jednoczesnie staram sie codziennie byc na spacerze przynajmniej pol godziny. Mozesz nazwac moje zachowanie nieodpowiedzialnym ale ja dobrze wiem, ze sytuacja w sklepie byla 1000x bardzie grozna niz moje spacery. Zakupy sprobuje zrobic kiedy indziej byc moze w godzinach poznowieczornych.

            My point, nie ma co sie czepaic spacerowiczow (o ile zachowuja ostroznosc) kiedy ludzie zachowuja sie w sklepach jak bydlo!

  12. @Gosia, @Tom, @Kama
    Matko, czułem, że pisząc swój komentarz wywołam jakiś “shit storm” bo zawsze na blogach są tacy, dla których najmniejszy komentarz nie do końca zgadzający się z blogerem to po prostu prawdziwy dramat.

    “Absolutnie nie przejmuj sie hejterami”
    Gdzie Ty w jakimkolwiek komentarzu pod tym artykułem widzisz “hejt” ? Nie licząc epitetu Marcina “durne” oraz “głupota” nie ma żadnego. Ale akurat w tym miejscu sam zwróciłem Marcinowi uwagę, że tak nie powinno się pisać publicznie.

    Na tym blogu w 99% są rzeczowe komentarze a to że nie zgadzamy się w każdej kwestii jest właśnie piękne. Bo gdzie wszyscy myślą identycznie tam za wiele nikt nie myśli. Różnorodność nas wzbogaca bo pozwala spojrzeć na wiele kwestii z wielu stron.

    @Gosia
    ” To jest blog o oszczędzaniu pieniędzmi i zarządzaniu budżetem(…)”

    To nie do końca jednak tak jak piszesz bo sam autor ten blog traktuje inaczej. Porusza tu takie tematy jak: wychowanie dzieci, zdrowe odżywanie, rodzina, zdrowie, praca, żywienie, oszczędności, wynajem, podróże, charytatywność… i wiele innych. W zasadzie to relacja z życia rodziny na wielu polach.

    Ten akurat wpis był o dysonansie i zadane było pytanie czytelnikom. Ja pozwoliłem sobie napisać gdzie ja subiektywnie odczuwam dysonans, akurat myślałem, że skoro auto sam poruszał wcześniej kwestię charytatywności taka akurat sytuacja jest wręcz idealna do jej okazania. Takie moje prawo żeby mieć własną opinię. Nikogo nie zmuszam do dzielenia się niczym.

    Jako ciekawostkę jeszcze napiszę, że osoba która zapytała (powyżej) mnie od razu dlaczego niby komuś pomagać sama kilka artykułów wstecz napisała:

    “Emeryt to już nie człowiek 🙂 emerytur płacić nie trzeba …”

    @Adam – popraw mnie jeśli nie Ty jesteś tym Adamem.

    I w tym kontekście w zasadzie pytanie mnie już przestało dziwić… Czy to miał być taki “żarcik” na poziomie gimnazjum czy na serio ?

    “@ Konkret Naprawdę trzeba mieć tupet żeby obcemu w sumie człowiekowi mówić co ma robić(…)”

    Moim zdaniem trochę się zapędziłaś w swojej psychoanalizie.

    Po pierwsze nie mówię nikomu co ma robić. Każdy robi to co uważa za słuszne ze swojego punktu widzenia ale czasami można ten punkt widzenia zmienić. Nie da się zmienić punktu widzenia jeśli otaczamy się tylko “potakiwaczami” jakich na wielu blogach jest cała masa.

    Po prostu ja uważam, że nie o wszystkim należy pisać publicznie (to akurat oczywiście moje skromne zdanie).

    Uważam, że mój komentarz był grzeczny i w utrzymany w dobrym tonie. Pisałem go kilka razy poprawiając aby właśnie nikogo nie urazić bo nie taki miałem zamiar.
    Przeczytałem go kilka razy i uważam, że jest “ludzki”. Jeśli komuś porównanie pomocy ludziom w potrzebie do zabawy/gry pieniędzmi się nie spodobało to przykro mi.

    Komentuję tu już od paru lat i już kilka razy widziałem pewne zdania we wpisach, które nie do końca mi się podobały, ale nigdy tego nie komentowałem.
    Kilka osób oprócz mnie powyżej też wyraziło swoje opinie, nic wielkiego.

    Pozdrawiam serdecznie.

    • @konkret @wolny

      Oczywiście słowa “durne” czy “głupota” mógłby być za ostre. OK, mogły być źle odebrane. Za ich użycie zatem przepraszam. Postaram się w przyszłości używać synonimów, które będą łagodniej odbierane (ogólnie klnę jak szewc i szczerze nie wydawało mi się, że mogą ponieść aż tak negatywna moc).

      Co do reszty komentarza @konkret – nie mam nic do dodania, temat klarownie wyłożył.

  13. Twoje posty tez o tobie swiadcza, a swiadacza dosc paskudnie.
    Wolny wyraznie napisal,ze nie miesza sie w jakies tlumy, stara sie uniakc ludzi i jego Rodzina podobnie.
    Skoro nie ma prawnego zakazu wychodzenia z domu, to dla swojego zdrowia psychicznego warto wychodzic uwazajac na siebie i innych i Wolny tak robi.
    A jak widac siedzenie w domu niektorym juz szkodzi skoro takie posty wypisuja.

  14. Do koronawirusa przygotowałam się podobnie jak Wolny. Zupełnie przypadkiem. Z uśmiechem wiec czytałam, że inni też zgromadzili zapasy, maseczki, odwołali delegacje, itp. Nie jestem sama w tym „szaleństwie” 🙂 I podobnie wychodzimy na spacery w odludne miejsca. To trochę wynika z moich doświadczeń pracy zdalnej, po 4 latach wiem że trzeba zmusić się na wyjścia z domu bo inaczej długo tak człowiek nie pociągnie. Ja ładuje w ten sposób siły i nabieram odporności.
    Serdeczności Wolny! A na tym blogu chętnie czytam o inwestycjach Wolnych, dużo podpatruję i cześć biorę 1:1 a część dostosowuje do swoich potrzeb.

  15. Strach, panika, paranoja, powolne wyłączanie myślenia na rzecz emocji…. Jeszcze tydzień, jeszcze dwa a wyjdą największe potwory z pod łóżek.

    Wybaczcie ale jak to mówią kombatanci – “W dupach się wam od dobrobytu poprzewracało…” W dobie gdzie brak ładowarki i internetu jest stanem klęski żywiołowej. Gdzie 99% ludzi nie potrafi oprawić żywego kurczaka i w sytuacji zagrożenia artykułem pierwszej potrzeby jest papier toaletowy naprawdę zabawnie czyta się niektóre komentarze.

    Jako społeczeństwo mamy zdecydowanie problem z określeniem poziomu zagrożenia życia w obliczu koronawirusa. Mamy problem z odróżnieniem gdzie jest granica a gdzie zaczyna się paranoja. W momencie gdy sklepy pracują, budowlanka pracuje, komunikacja pracuje itd wygadywanie o bieganiu w lesie bo wirus się utrzymuje 3 godziny jest mega zabawne. Koleżanka tłumaczy, że jako kasjerka widzi się z 1000 osób dziennie będąc 1,5m od nich a wy tu o ludziach na spacerze czy bieganiu w lesie…..SERIO? Zarażony jest jak osoba puszczająca śmierdzące bąki. Serio w lesie stanowią zagrożenie? Bąki też nie znikają, nawet w pomieszczeniu dalej wdychacie siarczany wraz z bakteriami kałowymi. Stężenie zmalało i tyle. Po to macie odporność, na co dzień walczycie z miliardami bakterii/roztoczy i nie wiadomo czym jeszcze które wasze organizmy na bieżąco zwalczają. Czy ludzie się zarażą… no pewnie. Czy sporo ludzi umrze … oczywiście! Tylko co z tego? Świat się zatrzyma? Przestanie istnieć? No nie, nie zatrzyma się. Po prostu się dostosuje. A może od teraz koronawirus będzie co roku jak grypa. I co w tedy? 8 mld ludzi będzie siedzieć cały rok w domu?

    Jak wybuchła II woja światowa to też robili zapasy na 5 lat? Nie wychodźcie z domu bo tam strzelają na ulicy? No nie. Był szok, przerażenie, panika i potem ludzie się dostosowali i starali się żyć a mówimy o WOJNIE… My tu mamy tylko zmutowaną grypę… Zdajcie sobie sprawę, że w Polsce są NIEULECZALNE choroby zakaźne? 100% śmiertelności? A w Afryce okresowo pojawia się Ebola (80% śmiertelności)? Jakoś nikt histerii nie robi. Gdyby dotarła do europy to dopiero była by jazda

    Z mojej strony odnośnie równości, empatii, sprawiedliwości, finansów i trudnych sytuacji. Bez mrugnięcia okiem poświeciłbym was wszystkich gdyby to miało uratować moją rodzinę. Jakoś nie uważam się za złego człowieka. Czy życie jest sprawiedliwe – no nie. Ci którzy teraz mają problem bo są finansowo nieprzygotowani i boli ich, że Wolny lub ktoś inny zastanawia się na czym zarobić kasę szukając okazji. Zamiast wylewać żale zacznijcie kombinować co zrobić by przy następnej takiej sytuacji być w tej samej grupie co Wolny. Czy mi jest przykro, że ludzie będzie mieli problemy finansowe – nie. Rozumiem, że będą mieli ciężko, może część się przewróci, będą ludzkie dramaty i co z tego? Zawsze były.

    Żyjmy normalnie. Ostrożnie ale normalnie. Straciłeś pracę- tnij wydatki do kości, zrób wszystko by przetrwać. Masz kasę szukaj okazji lub bunkruj się zgodnie z poziomem akceptacji ryzyka.

    Wszystkim polecam wysłuchanie tej piosenki bo lepszej o życiu nie słyszałem ( Anna Wyszkoni- biegnij przed siebie)

    • @Calipso, skoro to tylko zmutowana grypa i śmiertelność jest na podobnym poziomie, a do walki z wirusem mamy odporność, to dlaczego z Bergamo zwłoki są wywożone ciężarówkami? Nie pytam zaczepnie, po prostu nie potrafię sobie w głowie pogodzić tych dwóch informacji.

    • Taki jesteś pewny, że przeżyjesz? Nie jesteś? A co powiesz walcząc o każdy oddech pod koniec jeśli się zarazisz i okaże się, że nie jesteś odporny i czeka już na Ciebie miejsce na ciężarówce? Że świat się nie zawala? A może pomyślisz, że mogłeś jednak zrobić coś niezbyt trudnego, ale jednak teraz żyć w pełni i być zdrowym, choć może trochę biedniejszym? Gospodarka się wali przez obecnie wprowadzane metody, które okażą się skuteczne lub nie. Ryzykujemy. Ale, czy w systemie, w którym jestem beneficjentem około 28% wypracowanych przeze mnie pieniędzy boli mnie to, że np. będę wypracowywał nawet 30% mniej? Nie boli. I tak nie mam wiele i niewiele to zmieni. Zmieni za to dla darmozjadów socjalistycznych, którzy od dawna żywią się moją krwią. Oni stracą dużo więcej niż ja i może to oni będą musieli się wziąć do roboty. Ja i tak nic nie mam, wolę zostać na chwilę w domu niż w obliczu zagrożenia “szumieć na skurw.ałym bruku miasta królów”…

  16. Polecam animacje na tej stronie:
    https://www.washingtonpost.com/graphics/2020/world/corona-simulator/
    Nie musicie znać angielskiego: miętowe kropki to zdrowi ludzie, zakażeni to brązowe, a wyzdrowiali są fioletowymi kropkami. Pierwsza symulacja: wszyscy żyją jak zwykle, ostatnia – jedna na osiem osób rusza się z domu. Różnica jest powalająca. I właśnie o to walczymy, aby sytuacja w Polsce była bliższa ostatniej symulacji, a nie pierwszej.
    Callipso, a ja trochę odwrócę kota ogonem: ludzie sobie radzili z wojną i głodem, a teraz nie są w stanie parę tygodni w domu wysiedzieć?:)
    Nawet jeśli jest ciężko, to moim zdaniem to jest NIC wobec perspektywy długich tygodni w szpitalu, z zakazem odwiedzin i niedoborem personelu. O bardziej dramatycznych scenariuszach pisać nie będę, wystarczy poczytać wiadomości ze świata.
    W każdym bądź razie Twoje wpisy Wolny i Wasze komentarze pomagają mi radzić sobie z tą sytuacją. Dziękuję.

    • Z wojną poradzili sobie tak, że zaakceptowali ryzyko że nie wszyscy przeżyją. Zaczęli wychodzić z domów i starali się żyć. Nie jestem zwolennikiem puszczenia ludzi wolno ale też robienia totalnego paraliżu i paranoi. Idealnie było by trzymać na możliwości przepustowości systemu zdrowia. Ofiary i tak będą i trzeba to zaakceptować ale statystyki mówią jasno. Umierają ludzie którzy mieli już poważne schorzenia. Fakt, dzięki dobrej służbie zdrowia normalnie moglibyśmy ich jeszcze zatrzymać na tym świecie trochę dłużej. Koronawirus kosi tych którym tylko współczesna medycyna podtrzymywała życie.

      Siedzenie w domu nic nie da jeśli potem przyjdzie druga lub trzecia fala. Walka nie idzie o to by ludzie się nie zarazili tylko o przepustowość systemu leczenia.

      • @Callipso No właśnie to siedzenie w domu sprawa, że sporo osób, które nawet nie wiedzą że są na coś innego chorzy, tak szybko nie zachorują przez koronawirusa i będzie potrzebowało pilnie pomocy służby zdrowia. Zachorujemy pewnie wszyscy (większość z łagodnymi objawami), ale jeśli te zachorowania rozciągniemy w czasie, uda się uratować stosunkowo więcej ludzi niz gdyby tego zakazu nie było. Ot po to to jest wprowadzane.

        No i jest nadzieja, że kolejna fala zachorowań będzie powstrzymana znalezionym lekarstwem lub szczepionka.

  17. @kama
    Artykul jest z 17 kwietnia 2018…

    Link nie w temacie.
    Nie wiem czy zauwazylas ale dyskusja nie jest o tym czy na czlowieka dobrze wplywaja spacery po lesie czy tez nie bo nikt temu nie zaprzeczy ze jednak maja korzystny wplyw zarowno na cialo jak i na psychike, tylko dyskusja jest o czasowym zawieszeniu (np na kilka tygodni) takiego dzialania i poswieceniu sie i dla samego siebie i dla dobra ogolu spoleczenstwa aby sytuacja w Polsce nie wymknela sie spod kontroli jak we Wloszech…

    Mozna wyslac mail do autorki tego artykulu z 2018 z pytaniem czy dzis i w najblizszym czasie epidemii zaleca tlumne wychodzenie z domow. Ciekawym bardzo odpowiedzi.

    Pozdrawiam

  18. Aha jak link z 2018 roku to lasy nagle zabojcze sie staly, qui ?
    Szybciiej zarazisz sie w sklepie do ktorego musisz wyjsc po chleb niz w lesie. A juz kompletnie mnie rozbawily informacje o 3 godzinach wirusa wiszacego w powietrzu. Ale, kuzwa, naukowcow mamy co tak szybko potrafili to policzyc.
    Ta rzekoma pandemia to niezly teatrzyk,zeby wyeliminowac gotowke, przejac zasoby upadajacych firm za becen, podobnie z nieruchomosciami, doprowadzic do zpasci gospodarke niewygodnych panstw a spolezenstwa wziac za twarz : ein Volk, ein Reich,ein Fuehrer. i najszybciej wlasnie o to chodzi.

  19. @kama
    jeny, co ja jezyk…

    Kamo, wydaje mi sie ze w moim komentarzu do Ciebie jasno wtluszczylem, ze nie chodzi o fakt czy spacery w lesie sa korzystne dla zdrowia czy tez nie. Bo sa korzystne. Fakt ze art. pochodzi z 2018 roku nie dyskredytuje faktu ze nadal spacery sa korzystne dla zdrowia.
    Data artykulu swiadczy tylko ze ta pani nie zaleca tych spacerow teraz w czasie kwarantanny tylko ogolnie zaleca jako dobre ale nie w tym konkretym okresie bo to stary artykul. To wszystko.
    Jesli chcielibysmy wiedziec jakie autorka ma zdanie na tlumne wychodzenie przez najblizsze tygodnie wystarczy sie z nia skontaktowac.

    Chodzi tylko (!) i wylacznie o fakt ze skoro jest juz ta kwarantanna to sie do niej stosujmy na litosc aby splaszczyc ilosc zachorowan w czasie a nie udawadniajmy ze spacery po lesie sa korzystne bo przeciez wszyscy wiemy ze sa korzystne !

    Co do reszty to wydaje mi sie ze ulegasz jakiejs demagogii o teorii spiskowej. Jestem od tego bardzo daleko.

    Sam uwazam ze panika wywolana ta chorobe jest mocno na wyrost (typu zakupy na pare m-cy z gory etc) ale naprawde nie widze wielkiego problemu w zastosowaniu zalecenia zeby zostac w domu przez pare tygodni.
    Wole zeby to bylo pare tygodni niz przez niefrasobliwe osoby pare miesiecy. Dzieki temu ze okres sie skroci wielu ludzi nie pograzy sie finansowo i wiele biznesow moze nie upadnie a przez to cala gospodarka nie poleci na leb na szyje czego wszystkim zycze.

    Pozdrawiam

  20. Jak ci granat urwie reke to nie krzyczysz “ojejku” – jak mawial kaskader Krzysztof Fus.Jakie czasy taki jezyk .Moge mocniej, nie wiem tylko co na to Wolny 🙂
    Kwarantanne to przechodza podejrzani o zakazenie, reszta moze, ale nie musi siedziec w domu. A jak nie musi ,to z zachowaniem zdrowego rozsadku z domu nawet wychodzic powinna.
    Demagogia teorii spiskowej ? Zyje na tyle dlugo,ze sporo z tych teorii okazalo sie prawda.
    Zwala w gospodarce bedzie tak czy inaczej. Sporo przytomnych osob o tym pisze.Poczytaj komentarze na Independent Trader albo blogi do ktorych odsyla Doxa Slomski.
    Czeka nas jazda bez trzymanki jak po stanie wojennym z lat 80-tych. Ci co pamietaja beda wiedziec co mam na mysli. Reszcie moge tylko wspolczuc.

  21. @kama
    to ze mozesz mocniej to juz zauwazylem po komentarzach skierowanych do Marcina.

    Wg mnie dalsza dyskusja nie ma sensu.
    NIech kazdy robi to co uwaza za sluszne.

    Pozdrawiam serdecznie

  22. Taa ? Zauwaz ,ze to Marcin uzywa slow typu : glupota durnota itp. i przy okazji Gospodarza obrazal.
    Widzisz to co chcesz, na obiektywizm cie nie stac.
    Eot.

    • @kama Gospodarza nigdzie nie obraziłem. A jeśli nawet to nieumyślnie (widać zbytnio się zrobił wrażliwy przez tą całą sytuację). Czym innym jest bowiem nazwanie zachowania głupim, a czym innym nazywanie kogoś głupim (ja zrobiłem to pierwsze). I w tej konkretnej sytuacji naprawdę nie mogę pojąć jak słowo glupota może tak boleć. I skoro tak Cie zabolało, to wyróżnij się pozytywnie, i nie idź tą drogą

      Wracając do tematu: drązysz temat nie wiem po co, razem z @konkret dokładnie wyjaśniliśmy o co nam chodziło i czym się motywowalismy. Wszystko prosto i jasno. Jeśli nie możesz tego zrozumieć, to już nie moja broszka.

  23. ale się rozpisaliście 😉

    Kurcze no, każdy z Was ma trochę racji. Ja też czuję trochę wyrzuty sumienia, że nie do końca poprawnie się zachowuję wychodząc do lasu/jadąc rowerem poza miasto. Jednak w moim odczuciu ten argument z zaraźliwą mgiełką w lesie przez 3 godziny jest mocno przesadzony i na granicy paranoi. Zobaczcie: ktoś kicha w lesie, prawdopobieństwo, że akurat ten człowiek jest chory jest wciąż bardzo, bardzo małe (nawet zakładając, że choruje 30x więcej niż podane oficjalnie, to wychodzi, że w Polsce mamy jakieś 20 tysięcy chorych, czyli jakiś promil, promila społeczeństwa). Następnie wiatr to rozwiewa i mimo tego, w przeciągu 3 godzin ktoś akurat w lesie łapie tego wirusa i się zaraża? Brzmi jak dla mnie nieprawdopodobnie tak jak wygrana w totka, zważywszy, że 3/4 Rady Ministrów siedziało razem kilka godzin przy stole z Ministrem Wosiem i nikt się nie zaraził.

    Bezwzględne pozostanie w domu to moim zdaniem totalna skrajność i nie jest ona możliwa do wyegzekwowania na dłuższą metę. Musi nastąpić bunt. Dlatego uważam, że samotne, rozsądne korzystanie z lasu jest OK. Najważniejsze by wyeliminować te zachowania wysokiego ryzyka: dzieciaki z bloku grają w piłkę, bawią się w chowanego, studenci robią pikniki, domówki, ludzie się odwiedzają, nie zachowują odstępu w kolejce w sklepie etc.

    Natomiast popieram nawoływania do pozostania w domu, bo dzięki temu świadomość społeczna jest większa, no i ludzi w lesie też mniej 😉

    • Jeszcze dopisuję, żeby nie było, że olewam sytuację. Pracuję z domu, do sklepu idę 2x w tygodniu o 7 rano, zakupy robię niemal biegiem. Nie spotykam się ze znajomymi, rodziną, ani z żadnymi innymi ludźmi. Z domu wychodzę 3-4 razy w tygodniu zażyć ruchu (2-3 godziny samotnie na odludziu). W moim przekonaniu to jest wysoki i zarazem odpowiedni stopień ograniczenia.

      • Wczoraj lekarz się wypowiadał ,żeby nie zapominać,że maksymalne okresy utrzymywania się wirusa na papierze,stali itp. były badane w laboratorium w warunkach sterylnych. Bo przeciez inaczej się nie da. I to są okresy utrzymywania się w takich warunkach,które nie występują w naszym środowisku,więc ten okres utrzymywania jest krotszy

  24. W pierwszej ankiecie odpowiedziałam, że dla mnie ta sytuacja to “taka inna grypa”, ale nie uważam, żeby to była ignorancja – może niedobrze sformułowane pytanie…
    Jestem w grupie wiekowej, która nie jest zagrożona, mam dzieci, mieszkam w innym mieście niż rodzice i dziadkowie. Mój tryb życia zmienił się tylko w małym stopniu. Właściwie czuję się jak na urlopie macierzyńskim – unikałam sklepów ze względu na zarazki, wychodziłam na spacer z dzieckiem, nie miałam się z nim kontaktować, bo ludzie byli w pracy albo planowali weekendy z dużym wyprzedzeniem. W sytuacji mojej rodziny ten stan tylko trochę różni się od sezonu grypowego…
    Oczywiście, rozumiem, co się dzieje dookoła. Ale mam wrażenie, że nie musimy się ciągle przejmować. W tym tygodniu odebrałam że szkół moich dzieci kilka wiadomości i artykułów, jak rozmawiać z dziećmi, żeby się nie bały. Jak bardzo muszą być przerażeni rodzice, że udziela się to dzieciom?
    Dobrze sobie zdawać sprawę z sytuacji, ale bądźmy realistami, co do naszej osobistej sytuacji.

    • Gdybyś wiedziała co się dzieje w szpitalach (wystarczy poczytać co piszą lekarze z pierwszych linii frontu, czy drugich – w pozostałych szpitalach, w mediach społecznościowych, jeśli się nie ma bliższych w służbie zdrowia kontaktów) i ile ludzi umiera niezdiagnozowanych (o tym też coraz głośniej), nie byłabyś taka optymistką.

      • Nie jestem optymistką, moja kuzynka pracuje w szpitalu aktualnie zakaźnym, ale rozumienie sytuacji nie ma w moim przypadku dużego wpływu na codzienny tryb życia. Nie każdy chodzi do kin, restauracji, na imprezy, nie każdy odpręża się na zakupach.
        Mam wrażenie, że wiele osób przeżywa wiadomości, nie może spać, znajduje się w osobistym stresie, choć kryzys bezpośrednio ich nie dotyczy.

          • Tak, oczywiście. Ale wtej sytuacji tym bardziej trzeba trzeźwo myśleć, a nie poddawać się emocjom.

            Kryzys był nieunikniony. Zresztą ten poważny nadal przed nami – zmiany klimatu wprowadzą potężny kryzys uchodźczy i wtedy dopiero będziemy mieli się czym przejmować.

      • Może jeszcze sprecyzuję:
        W ankiecie o własnym podejściu do choroby można mieć dwa różne podejścia: na ile sytuacja jest poważna dla ciebie osobiście i na ile jest wg ciebie poważna globalnie.
        W moim przypadku to się różni.
        Zdrowie psychiczne też jest ważne.

  25. Wolny, myślę że poważnie musisz sobie zadać pytanie dla kogo piszesz ten blog (nie dla kogo jest dostępny albo kto go czyta). Czy chcesz żeby osoby które oceniają Cię po tym jak zabezpieczyłeś rodzinę maseczkami przy wizycie u notariusza wytykały Cię palcem i mówiły jakie to straszne, czy może dla tych którzy nie wychodzą bo się boją się zarażenia po tym jak ktoś pare minut temu szedł tą samą trasą w lesie… A może dla tych którzy mówią żeby nie pisać o tym albo tamtym bo teraz nie wypada? I jeszcze dla tych którzy cieszą się, że w końcu siądziesz na dupie i przestaniesz podróżować?
    Czy może dla tych których po pierwsze inspirujesz do zmian w swoim życiu. Pokazujesz jak ciężką pracą i dzięki wyrzeczeniom można być szczęśliwym i kożystać z życia na własnych zasadach? Pokazujesz swoją drogę, łącznie z błędami popełnionymi i czasami bezsensownymi próbami. Pokazujesz cały proces zmian w swoim życiu.
    Ja ze swojej strony dziekuję Ci bardzo za wpisy i mam nadzieje że nie przestaniesz pisać ze względu na to że są ludzie który chcą być może zrobić coś podobnego do tego co Ty robisz, a może po prostu przemyśleć sobie temat i zdecydować że nie chcą. Dodam jeszcze że nie ze wszsystkim się zgadzam co robisz i o czym decydujesz, nie wszystko mi się podoba, część rzeczy które robisz robię inaczej albo nie robię. Ale czytam tego bloga dla tego żeby samemu zadecydować o pewnych sprawach a Twoja historią się zainspiraować i czegoś ciekawego dowiedzieć. I tak, twój styl się zmienia (nie na gorszy tylko inny!), Ty się zmieniasz, jesteś w innej sytuacji niż X lat temu – było by dziwne gdybyś się nie zmieniał skoro świat się dookoła zmienia!
    Pozdrawiam serdecznie!

    • W pełni się zgadzam z Radkiem.

      Wolny,
      Poczytuję Twojego bloga od kilku miesięcy i z niecierpliwością czekam na kolejne wpisy.
      Może nie w 100% się zgadzam ze wszystkim, ale nie o to chodzi.
      Super piszesz. Masz rozsądne przemyślenia, które staram się konfrontować ze swoim podejściem.
      Faktem jest, że często wracam celem przejrzenia dyskusji w komentarzach.
      Uważam, że każdy ma prawo do swojego zdania, ważne żebyśmy tylko byli w stanie przedstawić swój punkt widzenia, bez niepotrzebnego oceniania zachowań innych.

      Pozdrawiam,

      Paweł

  26. Przykro się czyta, że większość osób patrzy tylko na swój czubek nosa. Przecież tak naprawdę problem dotyczy nas wszystkich.

    – Zakaz odwiedzin w szpitalach, więc pacjenci cierpią też psychicznie, na oddziałach dziecięcych może być tylko jeden opiekun, natomiast zakaz odwiedzin jest również w hospicjach a wydaje mi się, że to szczególne miejsce gdzie kontakt z bliską osobą jest po prostu potrzebny.
    – Kobiety rodzą same (tak wiem, kiedyś rodziły w polu i żyły)
    – Ludzie czekali kilka miesięcy lub lat na badanie i obecnie jest to przekładane o kilka tygodni
    – Setki lekarzy i pielęgniarek poszli na zwolnienie z racji opieki nad dzieckiem, szpitale proszą o pomoc studentów. Dla mnie to jest chora sytuacja.
    – Codziennie zamykają jakiś oddział w szpitalu, ponieważ wykryli zakażenie np. dzisiaj oddział pediatrii i SOR dla dzieci w Gdańsku lub 4 oddziały w szpitalu w Krakowie. To nie jest normalne.

    Już nie będę wspominać o upadających biznesach, bo to chyba każdy widzi.

    I uwielbiam jak ludzie mówią “Chodzimy w odosobnione miejsca” gdzie setki innych osób pomyślało to samo i zamiast #zostańwdomu wychodzi #długiweekend.

    • Na tej samej zasadzie mogę odbić piłeczkę i winę przerzucić na tych, co zamiast siedzieć w kraju jeżdżą ciągle gdzieś, a to do Włoch na narty, a to na weekend (bo tanie bilety) do Mediolanu, a to złapać zimą trochę ciepła do Hiszpanii czy innej Malezji. Mogli siedzieć w domu tak jak ja i nie przywozić nam wirusa, a nie teraz robić mi wyrzuty z tego, że zamiast siedzieć w domu to jak jakiś złodziej chyłkiem wykradam się do lasu, tak żeby nikogo po drodze nie spotkać. Kierowcy samochodów rocznie zabijają 3000 ludzi w Polsce i nikt nigdy nie robił im wyrzutu, że nie zostali w domu zamiast jeździć. I tak można ciągnąć w nieskończonośc.

      Oczywiście to absurd, bo takie jest życie, że ludzie podróżują, roznoszą dobre i złe rzeczy. Tak samo normalne jest, że każdy z nas przeżywa teraz ciężkie chwile. Mi się wali cała masa finansowo życiowych planów ze ślubem włącznie, a drugiej połówki już nie widziałem ponad 3 tygodnie, bo mieszkamy kawałek od siebie, a nie mam samochodu. Musimy jednak zagryźć zęby i ograniczyć wszystkie ryzykowne zachowania i się do tego stostuje. W paranoję jednak nie zamierzam popadać.

  27. To mój drugi komentarz, chociaż blog czytam od początku. Pierwszy komentarz był przy tekście nt. budowy domu- gratuluję zakupu działki. Moja prośba- Wolny pozostań sobą i pisz bloga wg. własnego zdania. Dla mnie Twoje teksty są bardzo ciekawe.
    W obecnej sytuacji mamy zalew złych informacji z mediów- to one głównie wywołują niepokój i panikę. Z drugiej strony należy się stosować do zaleceń, bo narażamy nie tylko siebie. Nikt nie ma napisane na czole, że jest np. chory, z obniżoną odpornością, po chemii itp. Ja z racji choroby nie mam odporności. Na szczęście firma wprowadziła pracę zdalną, więc siedzę w domu. Problemem jest zakup maseczek i środków dezynfekujących. Dla takich osób jak ja to są artykuły użytkowane codziennie, bez względu na aktualną epidemię.
    Zachowajmy zdrowy rozsądek i życzliwość. Życzę dużo zdrowia!

    • @Ula
      “Problemem jest zakup maseczek i środków dezynfekujących.Dla takich osób jak ja to są artykuły użytkowane codziennie, bez względu na aktualną epidemię.”

      W pełni się zgadzam. Tę kwestię już poruszaliśmy wcześniej. Osoby takie jak Ty mają problem w zakupie rzeczy niezbędnych dlatego że ci dla których nie jest to niezbędne nakupili sobie tego na zapas i trzymają w domach. To jest dla mnie krótkowzroczne.

      Trzymaj się zdrowo w tym ciężkim okresie

  28. Asiu wielki szacunek dla Ciebie i rodziców, masz rację, jest sytuacja bezprecedensowa , wyjątkowa i nie ma żadnego tłumaczenia na łamanie zakazów i zaleceń, może ci co mają wywalone na zakazy doświadczą na własnej skórze konsekwencji.

  29. Gdyby jeszcze ktoś nie zauważył, mamy całkowity zakaz wychodzenia z domu (poza kilkoma, z góry określonymi przypadkami).

    Widać apele i prośby o nie wychodzenie z błahych przyczyn nie przyniosły rezultatu…

    • I bardzo dobrze powinien być mandat 1000 zł skończyło by się koniowanie:) Chociaż pewno niektórych by było stać “bo oni muszą”.

    • Na szczęście nie taki całkowity:

      “Czy mogę wyjść na spacer do parku lub lasu, wyjść z dziećmi na plac zabaw?
      Przepisy odnoszą się do niezbędnych codziennych potrzeb. Do takiej kategorii można zaliczyć spacer czy wyjście do lasu, ale z zachowaniem ograniczeń odległości oraz limitu przemieszczających się osób (maksymalnie dwie osoby, z wyłączeniem rodzin). Zalecamy, aby ograniczać tego typu wyjścia do niezbędnego minimum.

      Ograniczenia dotyczą natomiast placów zabaw, które są miejscem gromadzenia się różnych osób, a tym samym wysokiego ryzyka zakażenia.”

      • I to jest największa głupota tych zakazów, pozwalać na coś takiego. Spokojnie przyjdzie do nas to co we Włoszech czy Hiszpanii, to ludziom się odechce tych niezbędnych do życia spacerów 😉

  30. Dziwne tylko ze wybory nie odwolane.
    Juz po necie chodza memy z morawieckim pt.” zostan w domu – idz na wybory”. Sprawa jest rownie pachnaca jak W-wa po awarii przepompowni sciekow.

    • A czego sie dziwic rzad wie co bedzie na jesien gdy dopiero moglyby sie odbyc wybory. Dziura w budzecie, inflacja mozliwe ze nici z 13 i 14 dla emerytow. Wysokie bezrobocie i tlum zdesperowanych ludzi widzacych ze jednak nie jest tak jak mialo byc. Chyba lepiej wybory miec za soba teraz gdy wszystko jest przeciez idealnie 🙂

  31. Dzięki Wolny za te wpisy. Mam nadzieję że długo nie będziesz kazał na siebie czekać 🙂 Ale jak najbardziej rozumiem tę decyzję i wydaje się ona dość rozsądna. Ludzie są różni, a ciężkie czasy wyzwalają w nas różne często bardzo złe bardzo złe emocje – zazdrość, zawiść, poczucie niesprawiedliwości. Ale wierzę w to że nie będzie aż tak źle jak to się przedstawia przynajmniej na naszym podwórku. Naprawdę wierzę że po świętach a najpóźniej po weekendzie majowym życie powoli zacznie powracać na normalne tory, na pewno nie takie jak przed koronawirusem ale zaczną znikać te obostrzenia a gospodarka powoli zacznie wstawać z kolan.

  32. Wolny, szanuję decyzję o blogowej kwarantannie. Szkoda, bo w tych trudnych czasach Twoje wpisy są dla mnie dużym wsparciem. W wielu miejscach w internecie wybija teraz szambo ludzkich emocji, którzy nie potrafią ich w sobie pomieścić i pod pretekstem racjonalnych argumentów ukrywają swój lęk – który jak sądzę towarzyszy nam wszystkim. Pozdrowienia. Dziękuję za cenne wskazówki w pierwszych tygodniach kwarantanny.

  33. Co do wpisu z dnia dzisiejszego. To jedyna mądra decyzja , poziom negatywnych emocji jest za duży do dyskusji. Życzę Wszystkim dużo optymizmu i zdrowia.

  34. Szkoda. Niestety to nie pierwszy blog, ktory zawiesza wpisy albo w ogole znika w tych czasach.
    Ale zrozumiala troska o Rodzine tlumaczy wszystko.
    Powodzenia i oby moglismy sie “zobaczyc” w normalniejszych okolicznosciach.

  35. Drogi Wolny, ja również jak najbardziej rozumiem, ludzie próbują innym narzucać w komentarzach swoje zdanie, a tak naprawdę ciężko to znaleźć złoty środek.. mam nadzieję, że to jak siebie zabezpieczymy pomoże nam ustrzec siebie i naszych najbliższych przed wirusem.
    Pozdrawiam ciepło Waszą rodzinkę, myslę, że trzeba się nieco zdystansować do tych komentarzy..a to pewnie też zajmie Ci chwilę by odetchnąć od tych wszystkich poglądów. Czekam na kolejne ciekawe wpisy ,oczywiście jest mi przykro , że póki co ich nie będzie bo bardzo fajnie się czytało Twoje podejście zmieniające się również wraz z upływem każdego dnia ..ale rozumiem słuszność Twojej decyzji, domyślam się, że już gdy wszystko się uspokoi i często niepotrzebne jednak emocje opadną wrócisz z nową dawką wiedzy i swojego punktu widzenia.
    Pamiętajmy, że najgorsze jest podsycanie strachu i paniki, Pani z Lidla jak i Pan pracujący zdalnie mają prawo wyjsć na spacer w odludne miejsce jeśli robią to bezpiecznie .. wciąż mówi się o tym, że ten czas, który podają jako czas utrzymywania się wirusa na różnych powierzchniach jest badany w warunkach labolatoryjnych ,które nie występują w przyrodzie.. bądźmy rozsądni i rozdzielajmy fakty naukowe i od prób zastraszenia.
    Pozdrowienia 🙂

  36. Każdy powinien zająć się sobą i starać się przetrwać ten ciężki czas. Wirus kiedyś minie, wróci codzienność, ale nie taka jak dawniej. Wszystko się zmieni. Dziękuje za artykuł i pozdrawiam 🙂

  37. Ale przecież tu chodzi o jedną osobę – o nicku Konkret. Uważam że jesteś szczery i dzielisz się tym. To jest cenne. Nikt nie jest anonimowy w internecie. Czy nie możesz go po prostu zbanowac po IP i pisać dalej? Albo podaj jego adres a ja go namierze 🙂

  38. @Kamol
    Ty tak na powaznie ?

    Co ja wg Ciebie takiego strasznego napisalem ? Obrazilem kogos ? Wyzwalem ?
    Sprawdz prosze wszystkie moje komentarze do tej pory pod roznymi wpisami Wolnego.

    Zawsze szanuje rozmowce, pisze szczerze, nie obrazajac nikogo. Nawet w jednej dyskusji bronilem kilku osob przed zjadliwymi komentarzami jednego stalego komentatora ktoremu “blizej do 50 lat” i “ktory zostawil tu ponad 100 wartosciowych komentarzy”. Jakos wtedy nie kojarzylem komentarzy autora o nicku Kamol ktory by bronil obrazanych kobiet !?

    Raz jeden napisalem pod tym artykulem gdzie odczuwam dysonans i to zaznaczajac po co to robie i w bardzo kulturalny sposob i taka fala hejtu sie wylala ze to sie w glowie nie miesci. Co sie dzieje ?

    Na samo wspomnienie ze moznaby komus pomoc (sic!) niektorym zlosc chyba odbiera jasne rozeznanie sytuacji.

    I to na blogu, ktory jest na fajnym poziomie zarowno w tresci jak i w komentarzach ale z niektorych niestety wychodza bardzo negatywne emocje.
    Osobiscie jestem zszokowany ze dla masy ludzi nie zgadzanie sie z kims w jednej kwestii i to wyrazone z szacunkiem jest nie do pomyslenia.
    Coz, chyba lepiej jak wszyscy mysla tak samo i sobie potakuja. Takich osob na blogach jest wielu.

    A zbanowac moge siebie sam. Mam coraz mniejsza ochote tu komentowac widzac reakcje.

    Serdecznie pozdrawiam w tym skomplikowanym okresie.

  39. Uważam Wolny ze Twoja reakcja jest trochę na wyrost. Nie wydarzyło się nic strasznego. Ot,wymiana zdań. Pisz dalej bo dobrze Ci to wychodzi!

    • Tez tak uważam. Trzeba brać ma klatę krytykę – tutaj wyrażoną w baaaardzo delikatny sposób, a nie siedzieć tylko we własnej strefie komfortu wysłuchując tłumu potakiwaczy. Nie o to w tym chodzi. „Konkret” miał rację – trochę pokory nie zaszkodzi.

      • A niby czemu trzeba brac cokolwiek na klate? Rownie dobrze mozna to zignorowac. Jesli Wolny nie ma ochoty czytac takich komentarzy to ma do tego prawo. Jeszcze tego by brakowalo zeby jakis Darek z komentarzy ustawial mu zycie :D. Jestes Darku tylko odbiorca tresci. W dodatku darmowych wiec jak Ci sie postawa autora nie podoba to zawsze mozesz przestac czytac. Troche pokory!

        • Piotrze,
          Masz prawo do swojego zdania. Ale ja mam nieco inne. Jeśli jestem “tylko” odbiorcą – wtedy to nie będzie blog, a komunikacja będzie jednostronna jednostronna.
          Idea bloga polega na wymianie myśli i zdań, nawet tych niepopularnych. I tak, zawsze mogę przestać czytać, wypowiadać swoje zdanie, tylko czy o to autorowi bloga chodzi?
          Ufam, że rozumiesz mój punkt widzenia.

          • Btw. Wziąć na klatę znaczyło: nie obrażać się i publikować dalej – przynajmniej częściowo jest to ja widzę poniżej i twój postulat ;).

      • Przecież ten konkret to żałosny lament socjalisty, który będzie robił wyrzuty komuś o jego portfel. Na początku pomyślałem: spoko, Wolny się zmył, jak kapitan ze statku, w którym jest dziura. Ale czytam teraz te komentarze i też bym się zmył. Ale śmieszne jest to, że Wolny też kiedyś mnie załamał socjalistycznymi poglądami, a tu teraz sam od nich “zginął”. No ale socjalizm jak już tu ktoś napisał to jedna z najgorszych chorób, akurat chorób umysłu. Zaraźliwą i szkodliwą dla innych.

  40. Szczerze powiedziawszy dyskusja, mimo że burzliwa, mieści się wciąż w ramach stosunkowo wysokiej kultury życia wirtualnego. Ja osobiście też czekam na kolejne wpisy i wydaje mi się, na tą chwilę, że:
    1. próba zachowania substancji życiowej i materialnej rodziny w trudnych czasach jest działaniem uzasadnionym i zasadniczo moralnym, wydaje mi się, że nie powinno to raczej podlegać krytyce, a przynajmniej takie założenie można by tu przyjąć;
    2. kolejne wpisy nie powinny Gospodarza narażać na jakieś istotne ryzyka dla niego, czy dla Jego rodziny- idąc tym tokiem myślenia trzeba by zamknąć całkiem blog, bo na podstawie wcześniejszych wpisów i tak można dojść do wniosku, że w trudnych czasach Gospodarz mógłby być małą żyłką złota dla jakiś “złych ludzi” (oczywiście oby nie; w każdym razie to w odniesieniu do wpisu “pauzującego” serię covidovą);
    3. w gruncie rzeczy nikt z nas nie wie, jak Gospodarz w tych trudnych czasach pomaga bliźnim w potrzebie, więc może ten temat po prostu też należałoby zarzucić- wiadomo, że każdy powinien to robić, ale na tym etapie nie wszyscy mają jeszcze wokół siebie naprawdę potrzebujących, a myślę, że najlepiej będzie pomagać, jeżeli będziemy widzieli wokół siebie (niekoniecznie tylko w rodzinie) taką potrzebę;
    4. temat (nie)wychodzenia został w zasadzie przedyskutowany.
    Podsumowując, wydaje mi się, że moglibyśmy w dalszym ciągu pozostać tu razem i podyskutować o tym, jak można się racjonalnie zachowywać w trudnych czasach, nie zapominając oczywiście o bezpieczeństwie, dobru wspólnym i potrzebie pomagania innym. W związku z tym ja bym zachęcał Gospodarza do powrotu do wpisów.
    Dużo zdrowia dla Wszystkich!

  41. No i hejtem, zabiliscie fajny cykl ,można było sobie poczytać co robić z kasa,akcjami,inne spojrzenie…ehh
    Było się nie wypowiadać, jak nic poza krytyka się nie ma do powiedzenia…

  42. Wolny, świetna decyzja o kwarantannie. Bardzo popieram odcinanie się od social mediów i dyskusji w tym czasie, bo ludziom odbija. I to bardzo odbija. Dzisiaj wypisałam się ze wszystkich grup na fb, przestałam lajkowac strony, usunęłam konto na forum, bo ludzie dostają korby. Agresja słowna, wyzwiska, docinki, dogryzanie, czepianie, poniżanie, moja racja mojsza. Uczestniczyłam w tych dyskusjach kilkanaście dni, ale odpuściłam, bo nie będę zniżać się do poziomu rynsztoku. Nawet na spotted o nic nie można swobodnie zapytać, bo zaczyna się mniejsza lub większa fala jadu. Ludzie są okrutnie podzieleni, nabuzowani i rozgoryczeni. I ja to świetnie rozumiem, bo też jestem bez pracy, jadę na oszczędnościach, ale nie gnoję innych, bo jak to zmieni moją sytuację?
    Bardzo też boli mnie to, że kiedy człowiek decyduje się pisać o swoich finansach to dostaje po głowie i po jajach, bo tolerancja na odchylenie się od jedynej słusznej drogi, czyli oszczędzania jest naprawdę niewielka. Sama bardzo lubiłam pisać swojego bloga o finansowych bzdurkach, ale dobijają mnie komentarze i presja tego, żeby oszczędzać na wszystkim, bo tylko to mi wolno, skoro nie pracuję. Możliwe, że mam za miękki tyłek i krytyka boli mnie bardziej niż powinna, ale nadal nie zgadzam się na to, aby ktokolwiek wpychał się z buciorami i komentarzami w moje finanse i ‘nawracał’ mnie na swoje poglądy.
    Myślę, że w Internecie z czasem będzie coraz gorzej, bo ludzie są znudzeni i nerwowi a media podchwytują chodliwe tematy i jeszcze bardziej nas dzielą. Dlatego też, podobnie jak Ty Wolny, wypisuję się z tego, bo po prostu nie życzę sobie obrywania z powodu cudzego złego nastroju.
    Wszystkiego dobrego dla Ciebie i rodziny! Wróć kiedyś na bloga ❤❤

    • No ale, że niby ktoś przychodzi do Ciebie na chatę i próbuje Ci się wbić z buciorami i w twoje finanse (znaczy w Twój portfel i Twoje konto) zagląda? Bo nie bardzo rozumiem na co się nie zgadzasz?

  43. zastanawiam się jak długo będzie przerwa na blogu. Wygląda jakbyś Wolny obraził się na czytelników, że mają inne zdanie niż Ty i spróbowali Cie krytykować. Ale wydawałoby się, ze jesteś na to przygotowany, jawiłeś się jako dorosły, świadomy facet, no chyba ,ze oczekiwałeś tylko pochwał i głasków, a to już pycha. Trafiłam na Twój blog na post o remoncie kawalerki za 13000 zł, czytałam , blog, bo sama też się uczę jak budować dochód pasywny. Szkoda, że obraziłeś sie na tych, którzy Cie krytykują, a czytać nie może nikt.
    Pozdrawiam serdecznie i Życzę Wam zdrowia

  44. Właśnie, brakuje starych dobrych wpisów Wolnego 😉 Aż zajrzałam dzisiaj, czy moze przyadkiem czegoś nie przeoczyłam, ale niestety nie 🙁

  45. Hej Wolny 🙂 Sytuacja już jest chyba klarowna, myślę, że teraz już możesz wrócić bo potrzebny sztab kryzysowy bo musimy jednak żyć dalej i działać. Największe niewiadome już chyba za nami więc już chyba panika opadła, czas na merytoryczne podejście, chyba jesteś wzywany na posterunek panie kapitanie 😉

  46. Dzięki Twoim wpisom o ograniczaniu kawy i ja wygrałem ten bój, redukując 5-6 filiżanek do jednej. 🙂

    Po wpisach o bieganiu również ruszyłem tyłek i trwa to do dzisiaj 🙂

    Za to dzisiaj dziękuję.
    Pamiętaj że krytykujących jest mniej ale szczekają najgłośniej.

    Tacy jak ja delektują się w ciszy.
    Czekamy na więcej,
    pozdrowienia z Górnego Śląska i do zobaczenia
    Paweł

  47. Premier ogłosił czwarty, ostatni etap luzowania obostrzeń, to mam nadzieję, ze blog Wolnego też zostanie odmrożony w tym etapie.. 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Podaj swoje imię