Polecane książki: finanse osobiste i… filozofia.

Ostatniego roku stastyczyny Polak przeczytał… stop! To nie wiadomości, a czytelnik tego bloga od statystycznego Polaka różni się niczym dzień od nocy. Darujmy więc sobie prezentację zatrważających danych, które jednoznacznie pokazują nasze zamiłowanie do srebnego ekranu, jako skutecznego źródła wtórnego analfabetyzmu 🙂 Zamiast tego chciałbym dać Ci treściwą pożywkę na zimowe wieczory, które z jednej strony rozleniwiają, a z drugiej – tworzą niezagospodarowaną przestrzeń, która może pozostać jałowa, lub na której można posadzić nieznane ziarno, kiełkujące w każdym ogródku nieco inaczej.

Moje poglądy i podejście do życia znacie – pytanie tylko, skąd one się wzięły? Skąd ta pasja dotycząca finansów osobistych, skąd pomysł na niezależność finansową, wreszcie – skąd mój rozwój na przestrzeni ostatnich kilku lat, które wywróciły do góry nogami wiele idei, będących dla mnie wcześniej oczywistą oczywistością. Źródeł inspiracji było oczywiście sporo (jednym z nich jesteście Wy!!!), a dzisiaj pokażę jedno z ważniejszych: podzielę się tytułami książek z dziedziny finansów osobistych (i nie tylko), które na przestrzeni kilku ostatnich lat wpłynęły na mnie najmocniej i przyczyniły się do rozwoju mojej osoby i zainicjowały wiele zmian we mnie samym.

Potraktuj to jako swego rodzaju drogowskaz, który wskazuje kierunek „wolność” – oczywiście tą w moim wykonaniu, więc nie spodziewaj się gotowych recept, a raczej inspiracji do szukania swojej drogi. To również podziękowanie za milion (tak tak, jedynka i sześć zer, nie pomyliłem się) odsłon bloga od początku jego istnienia. To także odpowiedź na spływające maile z pytaniem „co czytać?”. Zapraszam do listy lektur obowiązkowych „akademii Wolnego” (żeby nie rzec: „akademii wolności”), w której pominę wiele mniej ciekawych pozycji, z których niewiele wyniosłem, a skupię się na tytułach, które pomogły w mojej metamorfozie – zarówno finansowej, jak i mentalnej. Wierzę, że dla wielu z Was będzie to wartościowa informacja, a co bardziej dociekliwi czytelnicy na pewno sięgną po niektóre pozycje.

ksiazki_1

Kliknij, aby powiększyć.

Zanim zacznę, chciałbym przypomnieć o najważniejszym: mimo, że starałem się zaprezentować najtańszy sposób na kupno poszczególnych książek, to przecież wcale nie musisz nabywać ich drogą kupna 😉 Wystarczy, że odświeżysz sobie wpis traktujący o tym, jak można bogacić się dzięki lokalnej bibliotece. Zanim pójdziesz na łatwiznę i klikniesz w któryś z poniższych linków, sprawdź dostępność lektury w miejscu, które jest dotowane z Twoich podatków i które może stać się celem regularnych odwiedziń całej Twojej rodziny!

1. Finanse osobiste.

Na pierwszy ogień pójdą książki na temat finansów osobistych (i nie tylko). Od nich zacząłem, to między innymi na nich – i na zagranicznych blogach takich jak ten – zbudowałem fundamenty wiedzy i podejście, które dało mi poczucie wartości pieniędzy i czasu. Przekonałem się – na początku w teorii – że warto oszczędzać i inwestować, bieżąca konsumpcja to mój wróg, a procent składany i odpowiedni styl życia sprawią, że będę mógł się opalać na egzotycznej plaży (ehhh – te niemądre, młodzieńcze marzenia) w czasie, kiedy pieniądze będą w cudowny sposób pączkowały… I mimo, że dzisiaj patrzę na to zdecydowanie bardziej realistycznie, a moje cele się zmieniły, to ówczesna, solidna porcja motywacji lejąca się strugami z zaprezentowanych niżej tytułów zrobiła swoje. Poniższe książki zaprogramowały mnie w specyficzny sposób i dały podstawy wiedzy i góry chęci do skopiowania tego, co osiągali mistrzowie finansów za oceanem. Zaczynamy:

ksiazki_2

„Millionaire next door”, czyli „Sekrety amerykańskich milionerów”  po polsku – coś, co dosłownie połknąłem za pierwszym razem (za drugim i trzecim również!). Obiecywanie bogactwa w zamian za coś tak łatwego (przynajmniej dla mnie) jak codzienne podejmowanie racjonalnych decyzji niesamowicie przemówiło do mnie zaraz po rozpoczęciu pracy. To była prawdziwa rewolucja – do tej pory pamiętam kotłujące się we mnie myśli „czy to naprawdę jest takie proste?”, „czy w naszym kraju takie podejście przyniesie równie wymierne efekty?”. Przyzwyczajony byłem jeszcze do realiów studenckich, a nagle zacząłem jako tako zarabiać, więc tym łatwiej przyszło mi kontynuowanie ówczesnych nawyków, skoro przede mną były złote góry… niesamowity motywator, którego polecam absolutnie każdemu i od którego wszystko się u mnie zaczęło!

linia_2

ksiazki_3

„Bogaty ojciec, biedny ojciec”. Wiem, wiem – bajeczka jakich mało, ale tu znowu chodziło o barwny obraz, który Kyosaki namalował właśnie dla takich młodych, nieco błądzących, naiwnych i głodnych sukcesu ludzi jak ja. Mimo wad – nadal uważam, że to obowiązkowa pozycja dla początkujących. Podobnie jak Młody bogaty rentier, którego pochłonąłem nieco później w jeden wieczór. Kyosaki ma dar opowiadania, a przedstawiane na każdym kroku kontrasty działają na wyobraźnię.

linia_2

ksiazki_4

„The Millionaire Fast Lane”, czyli „Fastlane Milionera” po polskiemu. W trakcie lektury zrozumiałem, że to czas – a nie pieniądz – jest największym dobrem (co było dość odkrywcze dla 20-kilku latka…). Autor opisuje 3 drogi bogacenia się, jednocześnie obnażając nieprawdy sprzedawane przez Roberta Kyosakiego i innych guru – jeśli więc ekstaza po „Biednym ojcu, bogatym ojcu” właśnie Ci mija, to właśnie nadszedł dobry czas na wytknięcie kilku poważnych wad m.in. tej lekturze i powtórne naładowanie akumulatorów Twojej przedsiębiorczości.

linia_2
ksiazki_5

„Emerytalna Katastrofa” Roberta Gwiazdowskiego. Tego Pana często widywałem w telewizji (kiedy jeszcze byłem jej niewolnikiem) – snuł On wtedy pesymistyczne (lub jak kto woli: realistyczne) wizje dotyczące przyszłości naszej gospodarki. Przesłanie „Emerytalnej Katastrofy” można by zawrzeć w kilku zdaniach, ale i tak warto przebrnąć przez całość żeby przekonać się, że reforma polskiego systemu emerytalnego po prostu nie mogła się udać, a kto nie oszczędzi pieniędzy na starość, ten jest skazany na śmierć za biurkiem lub częste odwiedziny w noclegowniach. Lektura bardzo rzeczowa, podpisuję się pod przesłaniem i argumentacją obiema rękami i polecam wszystkim niedowiarkom.

linia_2

 

ksiazki_6

„4-godzinny tydzień pracy” Tima Ferrissa. Kolejna wciągająca i niesamowicie motywująca bajeczka. Czytałem ją zaledwie kilka miesięcy temu i – wykształciwszy wcześniej pewien system wartości i priorytetów – nie mogę się zgodzić z wieloma twierdzeniami autora (chociażby: zlecaj innym wszystko, co możesz – Twój czas jest zbyt cenny na wykonywanie prostych rzeczy). Mimo to, nie sposób odmówić Timowi potężnego ładunku energii, który dociera do czytelnika i sprawia, że od razu chce się coś w życiu zmienić.

linia_2

ksiazki_7

„Finanse bardzo osobiste” kolegi-blogera, Marcina. O tej pozycji pisałem już tutaj i nadal podtrzymuję, że autor wykonał kawał dobrej roboty, o czym może świadczyć to, że innych rodzimych pozycji jest w moim zestawieniu jak na lekarstwo. I to wcale nie dlatego, że nie miałem okazji poznać kilku (wątpliwej jakości moim zdaniem) tytułów. Było ich parę, ale staram się wyznawać zasadę „mów o kimś dobrze, lub nie mów wcale”.

 

linia_2

Jak widzisz, lista dotycząca finansów osobistych nie jest zbyt obszerna. To dlatego, że wiele z przeczytanych przeze mnie pozycji nie było warte czasu, który im poświęciłem (pamiętasz? Czas to najcenniejszy zasób każdego z nas!). Pamiętam sporo książek giełdowych (głównie klasyka: Inteligentny Inwestor, Poradnik spekulanta, Trade like Warren Buffet, Sztuka spekulacji, A Citizen’s guide to the Economy, kilka o inwestycjach alternatywnych… ale wszystkie one były na tyle skomplikowane dla ówczesnego mnie, że ciężko mi teraz jednoznacznie stwierdzić, które z nich bardziej pomogły, a które zaszkodziły. Dzisiaj nie mam ochoty do nich wracać – już wiem, że profesjonalnym inwestorem giełdowym nie zostanę – po prostu mnie to nie kręci. Dlatego pozwolę sobie pominąć niektóre tytuły i przejść do tego, co aktualnie u mnie na topie, czyli…

2. Filozofia, stoicyzm, minimalizm.

To coś, co poznaję od niedawna (~rok czasu), a które już wydają mi się o wiele ciekawsze niż wyżej wymienione poradniki motywacyjno-finansowe. Filozof nadal ze mnie jak z koziej d*$% trąba, więc i poniższe pozycje nie będą raczej przeznaczone dla wytrawnego czytelnika, a właśnie kogoś, kto jeszcze raczkuje i chciałby coś bardziej lekkostrawnego niż twórczość Platona. A oto i one:

ksiazki_8

„Świat Zofii”. Książka napisana prostym językiem, a jednocześnie w bardzo ciekawy sposób zgłębiająca zarówno teorię (to podobno gimnazjalna lektura?), jak i praktyczne aspekty filozofii. To coś, od czego dobrze zacząć swoją przygodę z filozofią – ja dopiero niedawno natrafiłem na tą pozycję, więc moja droga była nieco inna, ale zgadzam się, że to naprawdę dobry wstęp do tematu, z którego skorzystają nawet nastolatkowie. I każdy, dla kogo magią życia jest życie codzienne!

linia_2

ksiazki_9

„A Guide to the Good Life, The Ancient Art of Stoic Joy” – to właśnie mój wstęp do stoicyzmu, który zasłużył na swój wpis na blogu. Jeśli on Cię zaciekawi, z książką nie może być inaczej. Wada: z tego co wiem, nie została przetłumaczona na język polski.

linia_2

ksiazki_10

„Stoicyzm uliczny” – to pierwsza lektura, po którą sięgnąłem, zachęcony jednym z Waszych komentarzy. Prosty, bardzo praktyczny przekaz plus wspaniale dobrane cytaty słynnych stoików to coś dla początkujących. Jeśli czasami marzysz o przyjęciu postawy stoickiej stojąc w korku-gigancie (lub podczas jednej z 41 opisanych sytuacji), tutaj znajdziesz parę recept na codzienne, mentalne dolegliwości. Praktyka do bólu – czyli coś, co lubię najbardziej!

linia_2

ksiazki_11   ksiazki_12

„Śniadanie z Sokratesem” i „Podróże z Platonem” – bardzo przystępne, humorystyczne, bliźniacze pozycje z mnóstwem analogii do codzienności każdego dnia czy etapów rozwoju człowieka. Właśnie po takich książkach człowiek zaczyna się bardziej zastanawiać nad wieloma „oczywistymi” do tej pory sprawami. A to wszystko podane w lekki, refleksyjny sposób bez zbędnego moralizatorstwa. Jeśli nigdy nie myślałeś o tym, jak wielkie znaczenie dla człowieka ma nie tylko pierwszy krok, ale i początki samodzielnej jazdy na rowerze, te lektury pozwolą Ci nadrobić zaległości.

Podróże z Platonem:

Śniadanie z Sokratesem: klik.

linia_2

ksiazki_13

„Don’t worry be stoic. Antyczna mądrość na trudne czasy” – to kolejna udana próba przeniesienia antycznych mądrości do naszych czasów i pokazania, że psychologiczne poradniki nie są nam do niczego potrzebne – w końcu tezy sprzed dwóch tysięcy lat nie tylko się nie starzeją, ale wręcz są jak wino, z czasem nabierające… mocy 😉

linia_2

ksiazki_14

„Sztuka prostoty” Dominique Loreau – pozycja dość kontrowersyjna, bo mimo, że bardzo życiowa, to jest w niej trochę baboli, z którymi po prostu nie sposób się zgodzić (typu: „Minimalizm jest kosztowny”). Autorka aż za bardzo stara się dorabiać ideologię do najprostszych, codziennych czynności, czym nie zaskarbiła sobie mojej sympatii. Niektórzy jednak twierdzą, że to książka, która może zmienić życie czytelnika, więc i ona znalazła miejsce w moim zestawieniu.

linia_2

ksiazki_15   ksiazki_17


Najnowsze publikacje Tomasza Mazura, takie jak „Fiasko: Podręcznik nieudanej egzystencji” i „O stawaniu się stoikiem”. Mimo poważnego tytułu „doktora filozofii”, autor pisze w sposób tak praktyczny, czasami zabawny, a przede wszystkim prawdziwy i aktualny, że nie sposób przejść obojętnie obok tych tytułów! To pozycje na niepogodę ducha – jeśli zastanawiasz się, czemu nic Ci się w życiu nie udaje, autor ma gotową odpowiedź: „zacznij myśleć jak stoik”.

Fiasko:

O stawaniu się stoikiem:

linia_2

ksiazki_18   ksiazki_19


Publikacje Leo Babauty: amerykańskiego guru minimalizmu, który pokazuje prawdziwą transformację swojego życia i zyski, jakie daje świadoma rezygnacja z takich luksusów jak na przykład telewizja 🙂 Polecam chociażby „Książeczka minimalisty. Prosty przewodnik szczęśliwego człowieka” – przede mną jeszcze lektura książki Leo „Skup się. Prosta droga do sukcesu”, która również zebrała dobre recenzje.

Książeczka minimalisty. Prosty przewodnik szczęśliwego człowieka:

Skup się. Prosta droga do sukcesu:

linia_2

ksiazki_20

Erich Fromm i jego „Mieć czy być”. Robi się nieco pod górkę, bo Fromm może i pisał w miarę przystępnie, ale raczej z naciskiem na „w miarę”, a do tego tworzył kilkadziesiąt lat temu. W tym czasie sporo się zmieniło i dzisiaj te wizje odbieram jako mocno utopijne, a nawet kontrowersyjne. Ale… czy nie chodzi właśnie o to, żeby nie łykać wszystkiego jak leci i trochę pogłówkować samemu? Nawet, jeśli ma się odmienne zdanie niż jeden czy drugi wybitny filozof 🙂

linia_2

ksiazki_21

„Walden, czyli życie w lesie”. Czyli wspomnienia wybitnego amerykańskiego filozofa: Henry’ego Davida Thoreau z… trwającego 2 lata życia w lesie. To taka pochwała samotności napisana przez ekscentryka… wiem – nie brzmi zachęcająco, prawda? Ale mimo, że książka jest momentami wręcz nudna, to broni się treścią – zwłaszcza w warstwie socjologicznej; zwłaszcza, jeśli chodzi o zachęcanie do prostoty i wyzbycia się zbędnych potrzeb. Autor prezentuje skrajną postawę, ale to czasami dobry sposób na zastanowienie się nad sobą i skorygowanie tego czy owego.

linia_2

ksiazki_22

“Jak błądzić skutecznie” – jestem świeżo po lekturze tego wywiadu-rzeki ze Zbigniewem Mikołejko, z którego czerpałem wręcz garściami. Cenię sobie doświadczenie innych, zwłaszcza jeśli chodzi o myślicieli tego pokroju. Po raz kolejny okazuje się, że mnóstwo myśli i wniosków jest aktualnych niezależnie od tego, w jakich czasach przyszło nam spędzić większość życia. Tytułowe „Jak błądzić skutecznie” może być wręcz przetłumaczone na „jak żyć”, a ja bardzo chętnie podpatrzę sposób życia jednego z autorytetów, na których deficyt obecnie cierpimy.

Gdzie kupić? Na przykład tutaj.

linia_2

3. Moje plany czytelnicze

Znawcy tematu zapewne zwrócili uwagę na brak prawdziwych klasyków sprzed dwóch tysięcy lat. Poznawanie twórczości Platona, Kanta czy Schopenhauera jest na pewno bardziej prawdziwe niż czytanie opracowań ich dzieł czy obfitych zapożyczeń pojawiających się w powyższych propozycjach, ale na razie nie jestem na to gotowy. Wybrałem zgłębianie filozofii w wersji light i chociaż nie wykluczam, że przyjdzie czas na poważniejsze podejście do tematu, to na razie więcej dają mi gotowce, które jednoznacznie tłumaczą starożytne tezy, przenosząc je dwa tysiące lat do przodu. Dlatego w planach czytelniczych na kolejne miesiące ustawiłem w kolejce równie aktualne tytuły:

ksiazki_29

„Mniej. Intymny portret zakupowy Polaków” Marty Sapały. To wynik eksperymentu na kilku polskich rodzinach, które dobrowolnie zgodziły się konsumować mniej przez jeden rok. Zapowiada się ciekawie!

linia_2

ksiazki_24

„Minimalizm po polsku” Anny Mularczyk-Meye, autorki bloga prosty-blog.com. „Żyć w prostocie – najlepsze do wszystkiego. Nie męcz siebie, zastanawiając się, jak i co zrobić. Niech będzie, jak się zdarzy.” – czy ten cytat to nie wystarczająca zachęta do sięgnięcia po publikację?

linia_2

ksiazki_25

„Wolność finansowa dzięki inwestowaniu w nieruchomości” Sławka Muturi. Jako, że sam stawiam na nieruchomości na wynajem, to nieco praktycznej wiedzy od prawdziwego eksperta może uchronić mnie przed błędami w przyszłości.

linia_2

Dalej myślami nie wybiegam, chociaż jestem pewien, że pod tym wpisem pojawią się komentarze z kolejnymi wartościowymi tytułami, po które w swoim czasie sięgnę. Dlatego już teraz zachęcam Cię do tego, żeby odwiedzić ten wpis ponownie za jakiś czas i zobaczyć, co dopisali sami czytelnicy. A może i Ty podrzucisz jakąś propozycję? Serdecznie Cię do tego zachęcam!

PS Będę starał się aktualizować ten wpis w miarę możliwości i odkrywania kolejnych perełek. Jednocześnie dodałem kategorię „książki” na podstronie polecam, skąd będzie się można bezpośrednio przenieść właśnie tutaj i podpatrzeć, co nowego się pojawiło.

87 komentarzy do “Polecane książki: finanse osobiste i… filozofia.”

  1. Agaru 26 stycznia 2015 at 10:22 am #

    Ruchome schody do fortuny, David Bach według mnie też powinien przeczytać każdy początkujący i nie tylko (banały dla „wyjadaczy finansowych” typu współczynnik małej czarnej, najpierw płać sobie itp) – to była 1 pozycja, która mnie wyprostowała w kwestii finansów osobistych. Książki Andrzeja Fesnaka czy T. Harvey Eker – „Bogaty albo biedny, po prostu różni mentalnie” .

  2. eMCi 26 stycznia 2015 at 10:39 am #

    Dodał bym dwie pozycje

    Bogaty albo biedny po prostu różni mentalnie
    Eker Harv T.
    ;
    Ludzie to idioci!
    Winget Larry
    ;
    Świat Zofii świetny

  3. Kosmatek 26 stycznia 2015 at 11:01 am #

    No i trafiłem w komentarzu do ostatniego postu, że chodziło o książkę Gwiazdowskiego :-). Od strony faktograficznej bardzo dobra, ekonomicznie jednak płytka, słaba jeśli chodzi o porady w co inwestować.

    Jeśli chodzi o filozofię- beletrystyk ę, dorzucibym Huxleya „Brave new world”.

    • wolny
      wolny 26 stycznia 2015 at 5:17 pm #

      Trafiłeś – też od razu pomyślałem, że to musi być to. I również uważam, że fajnie wyjaśnia wiele kwestii, ale nie pokazuje dobrze, co zrobić, żeby wyrwać się z tego emerytalnego absurdu.

  4. Adam 26 stycznia 2015 at 11:22 am #

    Ja – gdybym miał wskazać tę jedną jedyną – wskazałbym niezmiennie „Podręcznik mądrości tego świata”, ale nie w wersji wybiórczo podanych myśli, bez objaśnień J. M. Boheńskiego, ale jako całość tworzącą pewien system myślowy.
    Co do lektur filozoficznych: dużo tu modnego ostatnio stoicyzmu. Ja na rzetelny „rozruch” polecałbym „Historię filozofii” Tatarkiewicza oraz popularyzatorskie wykłady Leszka Kołakowskiego. Są dostępne w postaci książek (serie „Mini wykłady o maxi sprawach” oraz „O co pytają nas wielcy filozofowie”), jak również na youtube – w formie audiowizualnej.
    Natomiast pozycja „Stoicyzm uliczny. Jak oswoić trudne sytuacje?” – nieznana mi, wzbudza moją niechęć już samym tytułem oraz krzykliwą, kolorowiastą okładką. Nie wiem przypadkiem, czy pozycja tego typu nie ciąży ku psychologicznemu bełkotowi opartemu o jakieś tam zmanipulowane popłuczyny stoickie? Jak powiadam, nie wiem, ale mam takie obawy. Przychodzą mi bowiem takie wstrętne tytuły jak: „Koniec z udawaniem, zacznij żyć naprawdę!”, „Szczęście tu i teraz – czy to możliwe?”, „Dobre życie w siedmiu krokach”. Wszystkie tytuły wymyśliłem ad hoc i wszystkie jednakowo mnie obrzydzają. Ble!

  5. Paweł S 26 stycznia 2015 at 11:23 am #

    A ja natknąłem się na taką to listę:http://mises.pl/blog/2015/01/26/wstep-libertarianizmu-lista-30-tekstow-wybranych-przez-redakcje-mises-pl/

  6. Daniel 26 stycznia 2015 at 11:30 am #

    A ja polecam książkę „Projekt integralny. Życie i praca” Tomasza Skalskiego – filozofa i coaucha. Napisana w bardzo przystępnym języku i bez zbędnego teoretyzowania. Poniżej więcej informacji o książce 🙂

    http://sklep.projektegoistka.pl/produkt/e-book-projekt-integralny-zycie-i-praca-dr-tomasz-skalski/

  7. Anna 26 stycznia 2015 at 11:50 am #

    „Finanse bardzo osobiste” świetnie się czyta, a do reszty na pewno zajrzę. Do „Świata Zofii” muszę powrócić, bo kiedyś ciężko mi się ją czytało, pewnie kwestia wieku 😉

  8. stock 26 stycznia 2015 at 12:04 pm #

    Czytam bardzo dużo i z wiekiem i liczbą przeczytanych książek moje oceny są coraz bardziej surowe. Najpierw krótko o pozycjach, które tu polecasz.

    „Sekrety amerykańskich milionerów” – wiem, że klasyka polecana przez każdego zainteresowanego wolnością finansową, ale to pozycja zdecydowanie dla początkujących. Może i otwiera oczy, ale czytelnicy tego bloga mają je już najczęściej otwarte i nie znajdą tam wielu odkrywczych rzeczy. Poza tym przy wyciąganiu z niej wniosków należy uważać na „survivorship bias”, którym obarczone są badania prowadzone przez autorów.

    „Bogaty ojciec, biedny ojciec” – w odróżnieniu od pozycji powyżej, tu nie miałem wielkich oczekiwań, ale całość jest całkiem zjadliwa. Oczywiście też tylko dla początkujących.

    „Świat zofii” – to już dla bardzo, bardzo początkujących. Jak dla mnie zbyt infantylna i sporo poniżej oczekiwań. Raczej nie polecam.

    „Sztuka prostoty” to kompletna porażka. Jestem świeżo po lekturze i nie widzę w niej nic godnego polecenia. Przeczytałem do końca tylko dlatego, że jest tak krótka. Bufonowatość, niekonsekwencja, nadmierne upraszczanie autorki to tylko kilka wad tej książki. Uważam, że zrobiła minimalizmowi zdecydowanie więcej szkody niż pożytku.

    „Walden” – kiedyś już pisałem, że mnie nie zachwycił, ale ogólnie mógłbym się podpisać pod oceną Wolnego. Taka czwóreczka.

    Polecane:

    Finanse osobiste/ekonomia:

    „Pułapki myślenia” D. Kahneman – absolutnie fantastyczna i fascynująca książka o błędach poznawczych.

    „Inteligentny inwestor” B. Graham – bardzo dobry podręcznik inwestora, ale sporo rozdziałów dla bardziej zaawansowanych. No i pisany pod rynek amerykański, więc wiele rozdziałów czy porad dla nas nierelewantnych.

    „Sześć kroków do niezależności finansowej” M. Masterson – kompleksowy, ale mniej techniczny niż „Inteligentny inwestor” poradnik. Bardzo dobrze napisany.

    „Ślepy traf: Rola przypadku w sukcesie finansowym” N. Taleb – bardzo ciekawa pozycja min. o wszelkiej maści zarządzaniu cudzym majątkiem przez doradców.

    „Behawioralne aspekty inwestowania na rynku papierów wartościowych” P. Zielonka – wreszcie coś z polskiego podwórka, choć jest to bardziej praca naukowa. Tytuł dobrze wyjaśnia treść.

    Filozofia/minimalizm:

    W zasadzie wszystko Seneki. Lektura znacznie przyjemniejsza i bardziej przystępna od Marka Aureliusza czy Epikteta.

    • wolny
      wolny 26 stycznia 2015 at 5:16 pm #

      Wow… super, że Ci się chciało wysmażyć taki komentarz. pozdrawiam!

  9. Newbie 26 stycznia 2015 at 12:06 pm #

    Napisal ktos ksiazke o efektach przeczytania tych wszystkich ksiazek?

    • Kosmatek 26 stycznia 2015 at 12:30 pm #

      Gdyby się pojawiła, to myślę, że nic by nie wniosła, tak jak nic nie wnoszą blogi o zarabianiu poprzez pisanie bloga.
      To czy coś trafi do ciebie zależy od potrzeb, gustów, doświadczeń itd.
      .
      Tematem minimalizmu zainteresowała mnie Loreau, ale po przeczytaniu kilku kartek zdegustowałem się i wybrałem innych autorów. Na zmianę wielu moich wyborów wpłynął Huxley z jego „New brave world”, ale już Walden trafiał do mnie mniej. Gwiazdowskiego książkę o systemie emerytalnym cenię pewnie za inne rozdziały niż kto inny. Wpływ na każdego może byc bardzo różny.

      • Newbie 26 stycznia 2015 at 12:42 pm #

        Zapytam inaczej… czy sadzicie, ze ludzie, ktorzy odniesli powazne sukcesy czytali podobne pozycje?

        • Kosmatek 26 stycznia 2015 at 12:44 pm #

          Zdecydowanie nie :-). Ale widziałem gdzieś wyniki badań, że ludzie tacy czytają historie o innych (biografie, życiorysy, studia przypadków, opisy przedsięwzięć w gazetach itd.)

        • wolny
          wolny 26 stycznia 2015 at 12:56 pm #

          Zdefiniuj „odnieśli poważne sukcesy”. Jeśli masz na myśli stworzenie wielkich, przynoszących miliony zysków firmy to powyższe pozycje raczej nie pomogą. Ale w uporządkowaniu światopoglądu czy ogarnięciu własnych finansów osobistych mogą się przydać. Mnie gdzieś zaprowadziły, a czy można to nazwać sukcesem…nie myślałem nad tym, to słowo nie ma dla mnie wielkiego znaczenia, jest wręcz nacechowane nieco negatywnie.

          • Newbie 26 stycznia 2015 at 1:09 pm #

            Powiedzmy, ze sukces to osiagniecie zamierzonego celu. Byc moze masz racje, na pewno nie zaszkodzi. Jedno jest pewne, taka ksiazka najwiecej zysku daje… autorowi i wydawnictwu 🙂

            • stock 26 stycznia 2015 at 1:17 pm #

              Czy takie książki są warte swojej ceny, to już inna sprawa – moim zdaniem bardzo często nie są. Na szczęście istnieją biblioteki – wszystkie wymienione wyżej pozycje wypożyczyłem, choć poza dużym miastem nie byłoby to możiwe.

              • wolny
                wolny 26 stycznia 2015 at 5:11 pm #

                I super! Czasami trzeba poczekać („pozycja wypożyczona do…”), ale ja również serdecznie polecam wszystkim korzystanie z bibliotek. Dodatkowo, możemy się nieco nauczyć cierpliwości 😉

            • Agaru 26 stycznia 2015 at 2:06 pm #

              Newbie – samo czytanie nic nie daje. Sama czytałam kiedyś dużo i nie zawsze coś się działo… Dopiero zastosowanie tego, co się czyta daje COŚ. Dla jednego więcej, dla innego mniej.
              Sama po przeczytaniu Bacha zaczęłam odkładać kasę płacąc sobie, przestałam wydawać na głupoty i dodatkowo zaczęłam pogłębiać wiedzę czytając kolejne ksiażki (Fijor, Tracy, Schafer itp), blogi czy gazety.
              Można powiedzieć, że na niektórych publikacjach zarobiłam dużo więcej (na zastosowaniu wiedzy w nich zawartej), niż na nie wydałam, a niektóre nie były warte nawet 20 zł 🙂

              • wolny
                wolny 26 stycznia 2015 at 2:19 pm #

                Ja nawet powiem, że na niektórych lekturach straciłem (ehhh- ta giełda), ale tych nie poleciłem we wpisie 🙂 zresztą – żadna książka nie przyniesie bezpośredniego zysku, jeśli nie pomyślisz, nie wypróbujesz zaprezentowanych tam pomysłów, po skrojeniu do własnych potrzeb. Lektura tego bloga też niewiele da, jeśli będziesz tylko czytał, nie włączając procesów myślowych 😉

                • Adam 26 stycznia 2015 at 3:30 pm #

                  Ja bym nawet rzekł, że o wiele ważniejsze jest kto czyta i jak czyta, niż co, czyta.

                • Newbie 26 stycznia 2015 at 3:52 pm #

                  Piszecie oczywiste rzeczy. Ja zakladam, ze czytajac cos takiego mamy odpowiednie nastawienie. Chcialbym raczej dowiedziec sie czegos o wartosci tych informacji. To, ze w chwilach przewracania kartek, mozemy sie wciagnac i zafascynowac to normalne. Ale co dalej? Jakie macie doswiadczenia. Bo nie wierze, ze musieliscie wydac np. 40zl aby sie dowiedziec, ze nie warto wydawac kasy na glupoty. Czy ktos potrafi na powaznym przykladzie, powiedziec jaka informacje jak wprowadzil w zycie i co z tego mial?

                  • wolny
                    wolny 26 stycznia 2015 at 4:59 pm #

                    Nie jestem pewien, czy można to tak prosto wycenić. Nasza wiedza, poglądy i sposób życia jest wypadkową wielu rzeczy – również tego, jakie opinie/książki/wiadomości (a nawet: infromacje w ogóle) wchłoniemy. Zapewniam Cię, że „Millionaire Next Door” była dla mnie rewolucyjną lekturą w wieku lat 23-24, kiedy zaczynałem zarabiać i nagle zacząłem sobie zastanawiać mnóstwo pytań, które dzisiaj uważam za dość łatwe i płytkie, ale które wtedy gdzieś mnie zaczęły prowadzić. Chyba przyznasz, że wartość informacji trudno ocenić – zależy ona bowiem od czasu i okoliczności, w których ją zdobędziemy. Czasami to samo może być wiedzą niemal śmieciową, a kiedy indziej zapalić jakąś iskrę.

                  • Agaru 26 stycznia 2015 at 7:04 pm #

                    Newbie – to nie tak… Chesz przykładu? W 2005 roku (10 lat temu!) zamieszkałam z moim przyszłym mężem. Dwie pensje, niewiele wydatków stałych, a pieniądze gdzieś znikały. Nie miałam zdrowych nawyków oszczędzania, bo i skąd? Zarabiałam, to wydawałam, nie? W którymś momencie zaświeciła się lampka, że coś jest nie tak. Zaczęłam szperać po intenecie – forum oszędzanie na gazecie.pl to był zdaje mi się punkt zaczepienia/początek. Później blog Pawła Katy itp. Tam ktoś polecał m.in lekturę Bacha. Kupiłam, przeczytałam, zaczęłam stosować. Płaciłam najpierw sobie (zasada, o której wcześniej nie miałam pojęcia), przestałam stale do pracy kupować obowiązkowy zestaw, który trochę kosztował a zaczełam przygotowywać kanapki w domu itp. Zysk z oszczędności? M,in. sami zapłaciliśmy za nasze wesele w 2008r., mogliśmy sami decydować o wszelkich jego aspektach.
                    Później były inne polecane ksiązki.. Ale apetyt rośnie w miarę jedzenia i kupowałam lub pożyczałam książki, z których dowiadywałam się, albo nie czegoś nowego, a które nie zawsze były „polecane”.

                    • Newbie 26 stycznia 2015 at 8:31 pm #

                      Ja na szczęście z natury nie lubię wydawać pieniędzy. Choc lubię np. dobrze się ubrac, z tego nie zrezygnuje. Z innych rzeczy z kolei rezygnuje często i namiętnie. Uważam, ze jest tak Wolny niżej napisal, ze minimalizm ma się w glowie i u każdego on wygląda inaczej. Nigdy nie kupie o nim książki, bo sam wiem najlepiej co miec musze, a czego nie. Podejrzewam ze niejeden autor-osiol kwestionuje i obrzydza wszystko.

            • wolny
              wolny 26 stycznia 2015 at 5:12 pm #

              Niekoniecznie. Bdajże w podlinkowanym wyżej wpisie o bibliotece jest zdjęcie ze strukturą ceny książki. Autor zarabia zaskakująco mało. A ci krwiożerczy biznesmeni-pośrednicy znacznie więcej… 😉

        • stock 26 stycznia 2015 at 12:57 pm #

          Pewnie część czytała, część nie. Oczywiście samo czytanie nie sprawi, że ktoś osiągnie sukces, natomiast ludzie sukcesu czytają więcej niż średnia (na pewno na Zachodzie, w Polsce to zjawisko chyba nie występuje :-)).

        • Kosmatek 26 stycznia 2015 at 1:03 pm #

          Dopowiem – pomijając nawet stosowalność do danej osoby porad z takich książek, czy blogów jak ten: mają one wartość w tym, że pokazują, że nie jesteś sam w tym swoim światopoglądzie i że jest więcej takich jak ty „ludzi normalnych”/”dziwaków” (zależy z której perspektywy popatrzeć), mających podobne zamiary.
          Czasami nawet film może być takim kopniakiem i niektórym otworzyć oczy (np. na dniach w telepudle na którymś kanale był „American Beauty”).

          • Kasia Rz. 26 stycznia 2015 at 1:23 pm #

            „American Beauty” jak pierwszy raz oglądałam w 2000 roku to nie specjalnie mi się podobało, miałam wrażenia typu: „co za dziwne problemy mają w tej Ameryce”, po 10 latach podobało mi się bardzo, poza tym świetna muzyka Thomasa Newmana.

          • wolny
            wolny 26 stycznia 2015 at 5:14 pm #

            Bardzo trafne stwierdzenie, za które serdecznie dziękuję. Po sobie samym widzę, że jestem znacznie bardziej pewny siebie od kiedy widzę, że nie jestem jedynym „dziwakiem”, bo jesteście jeszcze Wy! 😉 To naprawdę daje bardzo dużo, kiedy reprezentuje się poglądy (skrajnej) mniejszości.

            • Newbie 26 stycznia 2015 at 8:13 pm #

              Dziwny to ja jestem

    • zulu 27 stycznia 2015 at 1:48 pm #

      Też się zastanawiałem czy samo czytanie może zmienić coś w życiu i doszedłem do wniosku, że i owszem. Gdy się czymś interesujemy zaczynamy dostrzegać wiele szczegółów (okazji) na które normalnie nie zwrócilibyśmy uwagi. Odkąd zacząłem interesować się finansami, zacząłem dostrzegać (może nie tak od razu ) różne możliwości zarówno zdobycia dodatkowych funduszy jak i oszczędzenia już pozyskiwanych.
      Czytanie książek i blogów (w końcu prowadzenie własnego )spowodowało że moje życie jest prostsze…

      • wolny
        wolny 27 stycznia 2015 at 2:34 pm #

        Mi też ciężko by było przecenić to, co do tej pory dało mi prowadzenie bloga. I absolutnie nie mam tu na myśli kwestii finansów.

  10. Kasia Rz. 26 stycznia 2015 at 2:34 pm #

    Miałam kupić jedną z wymienionych pozycji czyli „Mniej” Marty Sapały (po wysłuchaniu audycji radiowej z jej udziałem), ale stwierdziłam, że lepiej zasady minimalizmu od razu wcielić w życie i książki nie kupiłam 🙂

    • Adam 26 stycznia 2015 at 3:32 pm #

      Słusznie. Ja w tym względzie okazuję się jeszcze większym minimalistą (ignorantem?), bo nawet nie kojarzę autorki Sapała.

      • wolny
        wolny 26 stycznia 2015 at 5:02 pm #

        A ja uważam, że to dobrze, że w końcu kobiety zaczęły coś pisać w tym świecie finansów (a także filozofii i pochodnych), dotychczas praktycznie zdominowanym przez płeć brzydką.

    • wolny
      wolny 26 stycznia 2015 at 5:05 pm #

      I dobrze. Pamiętaj jednak, że są jeszcze biblioteki 😉

  11. Anna Maria 26 stycznia 2015 at 2:52 pm #

    Bo od Loreau nie czyta się „Sztuki prostoty”, bo sobie można krzywdę zrobić (np. rozdziałem promującym anoreksję) tylko „Sztukę minimalizmu”. Mam wrażenie, że niebo a ziemia między tymi pozycjami. Z nakazującego tonu osoby, która uważa, że wszystkiego należy mieć jak najmniej i jak najdrożej schodzi do osoby na równi, która tylko skłania do refleksji i do personalizacji. Przynajmniej takie odniosłam wrażenie, bo czytałam te książki zaraz po sobie i tak mi się rzuciło w oczy.
    „Minimalizm po polsku” właśnie czytam i wygląda na to, że fajny;)

    Do reszty muszę zajrzeć, ale ostatnio mam tak mało czasu na czytanie innych rzeczy niż podręczniki, że wolę sięgnąć po klasykę/rozrywkę niż po kolejne lektury, które mówią mi w konkretny sposób jak mam żyć i że białe opisane teczki są najlepsiejsze i są jedyną drogą do sukcesu (piję do GTD Allena). Być może po prostu się na razie przesyciłam.
    Nie zmienia to faktu, że „Mniej” Sapały bardzo mnie zaciekawiło i postaram się doń zajrzeć;)

    • wolny
      wolny 26 stycznia 2015 at 5:04 pm #

      Zachęciłaś mnie do „Sztuki minimalizmu” Loreau – po „Sztuce prostoty” nie zamierzałem sięgać po tą pozycję, a tu widać że być może warto. Dziękuję serdecznie.

  12. Bea 26 stycznia 2015 at 2:56 pm #

    Książką, która mnie osobiście zmotywowała jest wspomniana już wcześniej Bogaty albo biedny Ekera – raczej dla początkujących 😉
    Walden zanudził mnie na śmierć – przeczytałam do połowy i poddałam się.
    Czytałam Sztukę minimalizmu pani Loreau i jakoś nie mam ochoty sięgać po kolejne jej książki – zgadzam się, że dorabia ideologię do w sumie prostych rzeczy. Ciekawa jestem Minimalizmu po polsku ale przyznam, że jakoś na jej kupno nie mam ochoty – obawiam się, że to powtórzenie tego wszystkiego co już znane. Czekam więc na Twoją recenzję 🙂 Podobne mam odczucia do książek Babauty – mam wrażenie, że w kółko pisze to samo. Ale w sumie co jeszcze można napisać o minimalizmie ?
    Ostatnio czytam książki Ferenca Mate o Toskani i chociaż nie są to książki z kategorii minimalizmu to jednak odnajduję w nich pochwałę prostoty zwykłego wiejskiego życia. Podobnie jak w książce Brudna robota – dla tych co marzą o życiu na wsi 🙂

    • Adam 26 stycznia 2015 at 3:53 pm #

      Właśnie! Bo cóż to w ogóle za szkaradne pomysły pisać książki o minimalizmie?! O minimalizmie góra broszury powstawać winny. 😉

      • wolny
        wolny 26 stycznia 2015 at 4:53 pm #

        A wręcz każdy powinien mieć swój minimalizm w głowie 😉 Pisałem o tym kiedyś, ale jakoś ciężko mi teraz odnaleźć ten wpis.

    • zonk84 26 stycznia 2015 at 4:34 pm #

      Moja mama twierdzi, że Minimalizm po polsku to właśnie taka przyjemna lektura, ale raczej zbiór dobrze znanych prawd i oczywistości niż coś, co by otwierało oczy i mogło przekierować myślenie na nowe tory.

      • wolny
        wolny 26 stycznia 2015 at 4:48 pm #

        To pewnie jeszcze zależy dla kogo, prawda? Na pewnym etapie nie potrzebujemy już wiecej lektury, a raczej praktyki i samodzielnego wysnuwania wniosków. Ja ten punkt w odniesieniu do finansów osobistych przekroczyłem już jakiś czas temu, ale kto inny może wynieść całkiem sporo z czegoś, co ja na tym etapie uznam za oczywiste.

    • wolny
      wolny 26 stycznia 2015 at 5:02 pm #

      Zgadzam się przede wszystkim co do Babauty – wystarczy przeczytać jedną, góra dwie pozycje i wystarczy.

  13. Paweł 26 stycznia 2015 at 4:07 pm #

    Mam zamiar sobie zakupić książkę minimalizm po polsku, ponieważ jestem tylko ciekawy, czy olacy w ogóle wiedzą co to jest minimalizm i nie chodzi tu tylko i wyłącznie o styl pochodzący ze Skandynawii, ale przede wszystkim chodzi tu, o nasze wydatki i styl życia, który często jest zbyt dużym przepychem.

    • wolny
      wolny 26 stycznia 2015 at 4:50 pm #

      U nas raczej to drugie – jeśli chodzi o styl np. urządzania wnętrz, to z racji na abstraktycjne ceny „pseudo-minimalistycznych” elementów, nie przebija się u nas aż tak łatwo. I dobrze.

  14. Martyna 26 stycznia 2015 at 10:20 pm #

    Bardzo ciekawy przegląd książek!

  15. Kosmatek 26 stycznia 2015 at 11:01 pm #

    Ą może,skoro skręcasz ku filozofii, przekonasz się do j.l. fiskera ? 🙂

  16. Lidka 26 stycznia 2015 at 11:28 pm #

    Polecam „Early Retirement Extreme” – Jacoba Fiskera. Jak sam tytuł wskazuje, jest to trochę „extreme”, ale uważam, że warto, podobała mi się, fajny ładunek motywacyjny, przykłady bardzo konkretne. Jacob to skrajny minimalista, ale jego książka bardziej przemówiła do mnie niż poradniki Kiyosakiego. Wydaje mi się bardziej realistyczna.

    • Kosmatek 27 stycznia 2015 at 11:37 am #

      Fisker też ma swoje wady. Nie każdy ma zdrowie i możliwości zamieszkać w naszym klimacie w przyczepie kempingowej (choć należy pamiętać, że on tam dawno już nie mieszka, odkąd znalazł fajny dom z możliwością uprawy własnych warzyw i owoców).
      .
      Dla mnie odkrywcze jest jego systemowe podejście do wszystkiego, wskazywanie wzajemnych zależności. Np. mieszkając w takiej budzie człowiek ciągle jest na świeżym powietrzu, wszystko ma pod ręką, jest otwarty na spotkania z innymi. Sugerując pewne inwestycje czy sposoby życia sam przestrzega przed ślepym kopiowaniem ich wszędzie – część decyzji poza USA nie ma zastosowania lub może wręcz być niebezpieczna. Sam będąc Duńczykiem krytycznie potrafi odnieść się do badań pokazujących, że są oni najszczęśliwszą nacją, pokazując w jakich warunkach to szczęście jest odczuwane (np. w warunkach sprowadzających wszystko i wszystkich do przeciętności). Np. kupując dom kupujesz system: schronienie-jedzenie-komunikacja. Np. mając dużo rzeczy ponosisz koszty nie tylko ich nabycia, ale i przechowywania (większy dom) oraz … ich ogrzewania :).
      Np. korzystając z roweru … itd.
      A już najciekawsze są jego rozdziały z matematyką finansową. Odpowiednie wyliczenia wg jego wzorów mam u siebie nawet „na ścianach” rozwieszone.
      .
      Wyżej Stock wspomniał o prof. Piotrze Zielonce i jego „Behawioralnych finansach….”, ktoś też o Taleba „Ślepym trafie”. Ciekawe jest to, że Zielonka to też fizyk, a zajął się psychologią rynków finansowych. Taleb też jest statystykiem/ekonomistą/”quantem”.
      W ogóle poznałem kilku fizyków w życiu i okazali się oni bardzo ciekawymi ludźmi, jasno i prosto patrzącymi na świat i podającymi eleganckie, proste i praktyczne rozwiązania różnych spraw ….

      • Lidka 27 stycznia 2015 at 1:20 pm #

        Dlatego własnie jego spojrzenie na świat mnie tak zaciekawiło. Bo on tak wszystko dostosowuje do aktualnych warunków a nie bajki opowiada jak Kiyosaki. Oczywiście część jego rozwiazań jest dla mnie nie do zastosowania – jego podejście jest skrajnie użytkowe (np. jak znajdziesz świetne i wytrzymałe buty, to kup jeszcze ze dwie pary, tak, aby starczyły Ci do końca życia), a ja jednak lubię od czasu do czasu też trochę wygody i estetyki. Uprawa własnych warzyw, tudzież hodowla zwierząt moga być fajne, o ile jest to dobrowolne (czyli mieszczuch wymyslający na nowo koło), ale dla mnie to już nie taka frajda, bo z dzieciństwa pamiętam, ile moja babcia musiała się narobić na gospodarstwie, jak ciężka to praca i jak niewiele pieniędzy przynosi. Ale to też Fisker postuluje jak wspomniałeś – zastanowić się, co działa dla Ciebie, dostosować rzeczy do swojeg życia, jeśli nie opłaca Ci się insourcing w jakichś tam dziedzinach, można te rzeczy kupić.

  17. Natalia 27 stycznia 2015 at 4:16 am #

    Ciekawa lista. Muszę przyznać że nie wszystkie książki czytałam, także zachowam to sobie jako inspirację, do wykorzystania w momencie gdy skończy się moja długa lista „do przeczytania!”. Z tego co zostało wymienione zapadły mi w pamięć „Sztuka prostoty” (Z tego co pamiętam, autorka pisząc iż minimalizm jest kosztowny, mówiła o samych początkach tej drogi. Podeszła do wszystkiego w sposób bardzo elegancki i trochę dziwny, rozumiem redukcję 6 niepotrzebnych torebek do 1 która spełnia nasze wszystkie wymagania, ale nie powinno to oznaczać, pozbycia się tego co mamy i kupowania na to miejsce czegoś nowego i drogiego. Czytałam tę książkę już bardzo dawno, więc mogę się mylić.), jak i oczywiście „Bogaty ojciec, biedny ojciec” (choć do tej pory mam wrażenie, że całe to opowiadanie to jakaś jedna wielka mrzonka. Dlatego tym bardziej chciałabym się dowiedzieć na czym polega ta rozsławiana na praktycznie każdej stronie gra, Cashflow bodajże). W sumie chyba najbardziej zainteresowały mnie pozycje dotyczące stoików, do umieszczenia na liście oczekujących na przeczytanie 😉
    ________

    Natalia, http://pieceofsimplicity.blogspot.com

  18. grzesiek 27 stycznia 2015 at 10:04 am #

    Edukacja finansowa jest bardzo ważna. Również polecam czytanie literatury fachowej. Zapraszam także do siebie http://www.finansemlodegopolaka.pl

    • Adam 27 stycznia 2015 at 5:20 pm #

      Że niby tak mamy wskakiwać na Twoją stroną od Wolnego?! Za grube te nitki…

  19. Roman 27 stycznia 2015 at 8:45 pm #

    Dobrze, że nie wpadłeś w pułapkę „zamiany zyciana czytanie” 🙂
    Znam wielu osób, którzy tak rozmiłowanych w czytaniu, że nie mają później siły żyć 😉
    Do całego zaproponowanego przez Ciebie i komentatorów zestawu (tylko, cześć z tego mnie „kręci”) dorzucę jeszcze „Moje bieguny” Marka Kamińskiego a także „Długa droga” Bernarda Moitessiera oraz „Nowicjusz na pokładzie” i „Niemożliwa podróż” Chaya Blytha. Trzy ostatnie „wygnały” mnie na morze, a wszystkie są dowodem na to, by siegać po nieosiągalne…

  20. Michał 28 stycznia 2015 at 8:43 am #

    Pierwsza pozycja to świetna lektura dla… każdego!
    Sekrety Amerykańskich Milionerów może nie zrobią z każdego z nas posiadacza siedmiu zer na koncie, ale w bardzo przyjazny sposób obrazuje na co zwrócić uwagę i w jakim kierunku dążyć aby osiągnąć sukces.
    Kilka z pośród wymienionych pozycji również udało mi się zgłębić, ale powiem szczerze, że ten wpis poszerzył moje plany na ten rok jeśli chodzi o „lektury do przerobienia”.

    • wolny
      wolny 29 stycznia 2015 at 2:42 pm #

      I bardzo się z tego cieszę! Pozdrawiam.

  21. Bogdan 28 stycznia 2015 at 10:16 am #

    Dziękuje Wolny, za polecenie książek.
    Ja polecam wszystkim biblioteki, warto się zapisać – przynajmniej połowa książek jest dostępna w bibliotekach w całej Polsce.

    Ps.
    „Śniadanie z Sokratesem” oraz „Podróż z Platonem” już wypożyczone z biblioteki 🙂

    • wolny
      wolny 29 stycznia 2015 at 2:40 pm #

      I super! Bardzo rozsądne podejście – to lubię 🙂

  22. Marek 28 stycznia 2015 at 12:49 pm #

    Wolny, jako ze niedlugo cie to czeka, polecam ci ksiazke pt. „Bank taty” -ktorys z czytelnikow polecal ta pozycje juz w poprzednich wpisach. Swietnie opisuje temat oszczedzania przez dzieci a takze jak w swietny sposob zachecic dzieci do inwestowania 🙂 ksiazka krotka i szybko sie ja czyta, a wyniesc mozna sporo z niej 🙂

    • wolny
      wolny 29 stycznia 2015 at 2:39 pm #

      Bardzo dziękuję i dopisuję do listy „do przeczytania” – i to mimo, że w pobliskich bibliotekach nie mają. Ale temat edukacji finansowej dzieci na pewno będę zgłębiał na poważnie, więc na pewno coś z tej pozycji wyniosę.

  23. Andrzej Leszno WLP 28 stycznia 2015 at 6:39 pm #

    Cześć z tej strony twój stały czytelnik co do czytania o finansach jak najbardziej informacje się przydają w ogóle ludzie za mało czytają ale to jakby odrębny temat Nie czytałem całego kyosakiego tylko fragmenty ale brakuje mi u niego konkretów pokazuje jakieś tam ogólniki jeszcze w dodatku w amerykańskich realiach a te są zupełnie inne niż polskie . Czytanie jest przydatne ale o wiele przydatniejsza jest praktyka liczy się tylko działanie a tego nie są w stanie nauczyć ani szkoły ,ani szkolenia,ani książki to tak samo jak bym rozmawiał o biznesie z jakimś pracownikiem etatowym owszem może udzielić jakiś opinii ale będą to tylko opinie mogą być słuszne ale niekoniecznie ,lepiej rozmawiać z kimś kto już coś prowadzi . Co do wolność finansowej niestety jest dana tylko nielicznym ale z drugiej strony myślę że większość ludzi nie potrafiło by z niej korzystać ba nawet z urlopów niektórzy nie potrafią korzystać większość ludzi niestety ma naturę niewolnika .Niewolnika etatowego lub kredytowego i jest im z tym dobrze.Lub zostali tak wytresowani przez system edukacji i mas media.Co do filozofii to nie mogę się wypowiedzieć bo nie czytam takich materiałów nie przepadam za tą dziedziną ,mam jednego filozofa w rodzinie i strasznie działa mi ten facet na nerwy nie mogę go zdzierżyć najlepiej jakby ten pan w ogóle nie przekraczał progu mojego podwórka pozdrawiam i życzę powodzenia w dalszej drodze do niezależność. Andrzej

    • wolny
      wolny 29 stycznia 2015 at 2:35 pm #

      Hej, mam nadzieję że we wpisie i komentarzach jednak znalazłeś coś dla siebie – na Kyosakim się przecież nie kończy. A jeśli chodzi o filozofię, to nie wyrabiaj sobie pochopnie zdania na takim przypadku – być może to bardziej przypadek zadufania niż filozofii? 😉

  24. Gregorito 28 stycznia 2015 at 8:37 pm #

    Książka Kiyosakiego, też mnie zainspirowała. Jednak trzeba bardzo uważać, gdyż ten pan reklamuje się, że dorobił sie fortuny na nieruchomościach i jest tego znawcą jednak nigdzie w Ameryce nie ma rekordów jego tranzakcji o czym pisze kilku autorów.

    • wolny
      wolny 29 stycznia 2015 at 2:32 pm #

      Tak jak piszę – to raczej bajeczka, ale czasami i dużym dzieciom takie bajeczki się przydają, żeby coś zmienić, prawda?

  25. Bartek 28 stycznia 2015 at 9:50 pm #

    zaglądam na Twojego bloga od jakiegoś czasu i muszę przyznać, ze jest w nim coś wyjątkowo ciekawego – nie lubię nudnych wpisów, pozbawionych emocji i jakiegoś przesłania. a na Twoim blogu znajduję coś co przyciaga i zachęca do dalszego odwiedzania!

    • wolny
      wolny 29 stycznia 2015 at 2:31 pm #

      Dzięki za tak pozytywną opinię. Nie pozostaje mi nic innego, jak zachęcić do dalszej lektury 😉

  26. Andrzej 29 stycznia 2015 at 10:22 am #

    W wielu komentarzach są opinie, że jakaś książka jest banalna lub dla początkujących. Zasady działania zazwyczaj są banalne (patrz 10 przykazań) lecz ich wprowadzenie w życie już nie.

    Z podstaw polecam : Bodo Schafer „Droga do finansowe wolności j” – zamiast typowo amerykańskiego zapału, sporo typowo niemieckiej pragmatyczności.

    „Made in America” Sama Waltona – autobiografia założyciela WAL-Martu. Świetnie pokazuje w jaki sposób ten człowiek zbudował wielkie imperium, jednocześnie ukazuje autora jako niezwykle prostego i skromnego człowieka.(jest w bibliotekach)

    „Inteligentny inwestor” – trudne jeśli ktoś chce się nauczyć inwestowania, świetne by sprowadzić na ziemię śniących o milionach z giełdy. Wystarczy doczytać na jak znikomych procentowo zyskach operował autor. Lepiej wypożyczyć.

    Coś prostszego w tym temacie ” Mała książeczka o inwestowaniu w wartość” Christopher H. Browne.

    Z filozofii czy minimalizmu jest tego po prostu za dużo ale polecam coś z literatury pięknej: „Dzieci Jerominów” Ernsta Wiecherta. Można znaleźć w bibliotekach a jak ktoś lubi na ekranie można ściągnąć za darmo i bez ograniczeń ze strony: http://www.ernst-wiechert.de/Ernst_Wiechert_Po_polsku/Ernst_Wiechert_Dzieci_Jerominow.htm

    • wolny
      wolny 29 stycznia 2015 at 2:26 pm #

      Dzięki za komentarz. Również uważam, że „banalność” książek jest względna i zależna bardziej od czytelnika niż autora.

    • Kosmatek 29 stycznia 2015 at 6:38 pm #

      Jejć, właśnie mi przypomniałeś, że dzięki „Małej książeczce …” odrobiłem straty z 2007 roku (-70% w roku 2009), mając teraz zyski z wielką nawiązką względem lokat czy obligacji.
      Ale kosztowało mnie to sporo pracy. Najważniejszy, bodajże czwarty rozdział, to przewodnik po analizie finansowej, rachunkowosci i sugestia kalkulacji ryzyka. Dzięki tej książeczce pojawiałem się nawet na WZA spółek…
      No i udało się … Mała książeczka rzeczywiście jest wielka!

  27. www.cls.pl 29 stycznia 2015 at 8:36 pm #

    Po kilka z tych pozycji chętnie bym sięgnął. Właśnie szukałem czego co mógłbym przeczytać i co by mnie czegoś nauczyło. Chyba zacznę od „Mieć czy być”.

  28. Kamil 30 stycznia 2015 at 1:19 pm #

    Ja ostatnio wciągnąłem się w książki z innej kategorii. Ale patrząc na moje finanse to przydałoby mi się kilka pozycji z tych, które tutaj umieściłeś 😉 „Jak zadbać o własne finanse” to chyba numer jeden 😉 Ciekawie zapowiada się też, „Mniej. Intymny portret zakupowy Polaków”, szczególnie, że w dzisiejszych czasach to raczej wszyscy chcą „więcej”.

  29. Marek 30 stycznia 2015 at 11:04 pm #

    A może kiedyś sam wydasz książkę? 🙂

    • wolny
      wolny 31 stycznia 2015 at 11:12 pm #

      Takich planów aktualnie nie mam. Ale… nigdy nie mów nigdy.

  30. Ben 1 lutego 2015 at 9:28 pm #

    Tak sobie pomyślałem…czy byłbyś skłonny do pożyczenia niektórych z książek opisanych powyżej? Bardzo chętnie bym sięgnął po kilka polecanych przez Ciebie pozycji. Niestety książki to droga zabawa stąd moje zapytanie. Wiem, że cenisz sobie anonimowość więc odmowną decyzję zrozumiem 🙂 Ale byłoby miło jakbyś się zgodził. W razie czego posiadam 2 książki Sławka Muturi (w tym wymienioną przez Ciebie powyżej), które oczywiście mógłbym w rewanżu również pożyczyć. Co Ty na to?

  31. Pareto 2 lutego 2015 at 1:49 pm #

    Bardzo fajna książka „Wolność finansowa dzięki inwestowaniu w nieruchomości” Sławka Muturi. Warto poczytać. Dobrze rozbudowywać wiedzę na temat finansów. Fajny blog.

  32. roman m 2 lutego 2015 at 6:45 pm #

    Zdecydowanie polecam 4 tydzień pracy. Dwa razy ją przesluchalem i jest niesamowita. Opisuje ona jak mieć super życie i skąd wziąć na nie kasę. Ja właśnie w praktyce przerabiam rozdział 1 ten o tangu w buenos aires:).
    Z książek które mogę serdecznie polecić to geografia szczęścia epicka wait era. Obecnie trudno ją dostać a szkoda bo jest znakomita. Sam 10 sztuk ro zdałem ludziom na prezenty. Opisuje ona w sposób zabawny ale niezwykle interesujący dlaczego ludzie w różnych krajach i kulturach są szczęśliwi i ile jest różnych dróg do szczęścia.
    Kolejna książkę która bym polecił osoba małymi dziećmi czyli np tobie wolny to jak wychować szczęśliwe dziecko. Książka napisana przez biologa i ojca pokazu w sposób przystępny co możemy zrobić aby nasze dzieci były szczęśliwego, inteligentne i dobre. Książka bazuje na badaniach i dotyczy okresu od ciąży do 5 roku życia.

  33. Przemysław 3 lutego 2015 at 3:45 pm #

    Sporo ciekawych tytułów, ze 2-3 z pewnością zamówię, dzięki 😉

  34. Bartek 10 lutego 2015 at 12:14 pm #

    Witam przeczytałęm tą książkę biedny ojciec bogaty ojciec. Ogólnie działam w kilku programach internetowych i z tego się utrzymuje. Każdy od kogo się uczyłem zarabiania przez internet polecał mi tą książkę. Jest tam kilka trików, dzięki którym inaczej myśli się o zarabianiu i muszę powiedzieć, że mi naprawdę pomogła ta pozycja.

  35. Wojtek 11 lutego 2015 at 9:19 am #

    Gratulacje za milion odsłon! Świetne teksty, sporo cennych przemyśleń, widzę, że blog świetnie się rozwija.

    Z finansów osobistych i z tematyki inwestycyjnej dorzuciłbym dwie warte uwagi pozycje:
    – To boli, czyli o tym, co należy wiedzieć o pieniądzach, i o tym, dlaczego jest to najważniejsze, niż się wam wydaje, Paul Knott, Linia
    – Najważniejsza rzecz, Howard Marks, MT Biznes

    Plus cztery tytuły podejmujące tematykę błędów poznawczych, o których powinniśmy mieć choćby podstawowe rozeznanie, gdy mowa o finansach osobistych:
    – Niewidzialny goryl, czyli dlaczego intuicja nas zwodzi, Christopher Chabris, Daniel Simons, Laurum
    – Pułapki myślenia, Daniel Kahneman, PWN
    – Ruletka nawyków, czyli jak przechytrzyć swój mózg, David McRaney, PWN
    -Sztuka jasnego myślenia, Rolf Dobelli, Laurum

    Na swoim blogu także sporządziłem niedawno listę książek wartych polecenia. Może kogoś z Twoich czytelników lista zainspiruje do ciekawej lektury, dlatego pozwalam sobie zalinkować:

    http://ekonomiaprzetrwania.pl/subiektywny-ranking-ksiazek-przeczytanych-w-2014-roku/

    Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów,
    Wojtek Głąbiński

  36. Piotr 11 lutego 2015 at 10:33 am #

    Witam,

    Dzięki za polecenia pozycji, ciekawy wpis, już czytam jedną z wymienionych pozycji – dobre 🙂

  37. Dana 17 lutego 2015 at 9:18 pm #

    O, widzę, że się przymierzasz do książki Sławka Muturi 🙂 Przeczytałam ją już wiele miesięcy temu, a ostatnio dokupiłam jej ciąg dalszy pt. „Zarządzanie najmem”. Bardzo podoba mi się styl pisania autora, specjalistyczną wiedzę wykłada w przystępny sposób. I taka ciekawostka – w obu książkach do czytelnika zwraca się w formie… Żeńskiej 🙂 Dla panów może to być początkowo mały szok.

    Z polecanych polskich autorów, to moim zdaniem warte uwagi są również obie książki Macieja Samcika 😉

    Pozdrawiam, Dana.

    • wolny
      wolny 17 lutego 2015 at 9:39 pm #

      A widzisz – mi również wpadła w ręce ostatnia książka Maćka. Nie będę wchodził w szczegóły, ale stwierdziłem, że do powyższego zestawienia nie wejdzie…

      • Dana 21 lutego 2015 at 6:04 pm #

        Heh, teraz to mnie zaintrygowałeś 😉

  38. Elve 14 września 2016 at 1:46 pm #

    Totalnie zakładkuję sobie tę stronę w tym momencie. Znam z zestawienia o filozofii Świat Zofii, w sumie wprowadzenie do dyscypliny mam za sobą, więc nie zamierzam czytać, ale reszta wygląda obiecująco.
    Osobiście bliższy mi był jednak, bardziej niż stoicyzm, egzystencjalizm. Nie wiem, czy nie „niestety”.

    Serdeczne pozdrowienia!

Dodaj komentarz