Niemobilność Polaków

Dzisiaj o pracy i elastyczności w jej szukaniu. W Polsce nadal w większości branż panuje rynek pracodawcy a nie pracownika. Często aktualna praca nie daje nam poczucia bezpieczeństwa (niska pensja, umowy śmieciowe) ani samorealizacji. Mimo to trzymamy się jej kurczowo i z różnych powodów nie szukamy zmiany. Większość z nas wybierze bezpieczne okopy, nawet jak jest w nich zimno i ‚robimy w nich pod siebie’ – przetrzymamy wszystko, żeby tylko nie musieć biec do kolejnego przyczółka, który jest już przytulniejszy. Bo przecież po wyjściu z naszego lichego schronienia łatwo zostać postrzelonym zanim okopiemy się kawałek dalej – przed nami niewiadoma, a za nami niestety spalony most. Zdradzę Wam sekret, dzięki któremu zrobicie sobie taką kamizelkę kuloodporną, że świszczące naokoło kule nie będą dla Was straszne. A więc takie cudo można utkać z… pieniędzy. To kolejne zadanie poduszki finansowej – skoro możemy jej użyć po to, żeby przetrwać kilka miesięcy po zwolnieniu, czemu nie wykorzystać jej jako rezerwy w razie niepowodzenia w nowo znalezionej pracy? Przecież najczęściej właśnie z powodu niepewności w nowej pracy boimy się podjąć wyzwania.  Mając zapewnione środki na przetrwanie kilku miesięcy będziesz w nieporównywalnie bardziej komfortowej sytuacji niż ktoś bez środków do życia, kto musi przyjąć jakąkolwiek pracę i całą swoją postawą, mową ciała wręcz krzyczy pracodawcy „wezmę cokolwiek!”. Jeśli oprócz poduszki bezpieczeństwa masz drugą połówkę która też pracuje, to przy ewentualnym potknięciu trafisz wprost na miękki materac wyłożony gęstym pierzem. A co kiedy jesteś w sytuacji, w której naprawdę nie jesteś w stanie nic odłożyć i nie ma już sposobów na ograniczanie wydatków? Porozmawiaj z rodziną, może ktoś zadeklaruje pomoc w razie niepowodzenia – przecież nie sposób przez całe życie wegetować bojąc się zmian.

dv1453015.jpg

Ok – podjąłeś decyzję o zmianie pracodawcy, nie boisz się ewentualnej porażki bo masz pieniądze na czarną godzinę. Niestety, mimo wysyłania dziesiątek CV, odzew nie oszałamia i wyczerpują się możliwości znalezienia pracy w okolicy. Co robisz – poddajesz się? BŁĄD! Nie myśl jak zdecydowana większość, która nie jest zainteresowana przeprowadzką i migracją do innego miasta (nie mówiąc już o innym państwie). Nie odrzucaj z góry setek, tysięcy firm, w których możesz się spełnić. I nie stawiaj od razu kosmicznych wymagań jak te przytoczone w artukule („ponieważ się przeprowadzam, oczekuję 1000zł więcej niż tutaj” – pracodawcę mało obchodzi to, że musisz ponieść koszty przeprowadzki jeśli ma wybór ludzi mieszkających blisko i oczekujących niższego wynagrodzenia). Oczywiście – migrując do większego miasta weź pod uwagę wyższe koszty życia i odpowiednio podnieś swoje oczekiwania, ale nie przestrzel oczekując znacznie wyższych zarobków niż lokalni. W pewnych sytuacjach możesz nawet zarabiać mniej, a mimo to będziesz w lepszej sytuacji niż dotychczas.

Pamiętaj, że Twojego pracodawcę bardziej obchodzi jego zarobek niż to, że masz kredyt do spłacania i rodzinę na utrzymaniu. Bezrobocie jest wysokie i coraz więcej firm planuje duże zwolnienia grupowe (przepraszam – dzisiaj się elegancko mówi ‚restrukturyzację’) – nie zakładaj, że Ciebie to nie dotknie. Bądź STALE przygotowany na najgorszy scenariusz – miej poduszkę finansową i regularnie analizuj sytuację w swojej branży, nawiązuj kontakty z potencjalnymi pracodawcami, korzystaj z portali zawodowych typu goldenline. Nie usypiaj czujności – to, że zostałeś pracownikiem miesiąca, albo że wypracowałeś dobry kontrakt dla Twojej firmy, nie znaczy że jesteś nietykalny. Nie ma ludzi niezastąpionych, a w biznesie nie ma sentymentów – dlatego staraj się mieć przygotowane jakieś wyjście awaryjne. Zbytnie poczucie pewności może Cię zgubić – może sprawić, że przeoczysz oznaki nadchodzącego zwolnienia, a kiedy już ono nastąpi, będzie Ci znacznie trudniej się z nim pogodzić.

delete

Miej świadomość, że odrzucając ewentualną relokację stawiasz siebie i swoją rodzinę w dużo trudniejszej sytuacji. Nawet jeśli macie mieszkanie na kredyt, dzieci w wieku szkolnym, pracującą drugą połówkę to nie odrzucaj całkowicie olbrzymiego rynku pracy – wszystkie trudności są do pokonania i w dłuższej perspektywie Ty i Twoja rodzina możecie tylko zyskać na podjęciu odważnej decyzji. W obecnych czasach ważniejsze niż kiedykolwiek jest być w odpowiednim czasie w odpowiednim miejscu – jeśli jesteś stale gotowy na podjęcie nowych wyzwań, możesz otrzymać nieporównywalnie lepszą ofertę niż kiedy zostaniesz zwolniony i będziesz musiał znaleźć pracę ‚na wczoraj’.

Rozważ też inne pomysły – być może od dawna marzysz o własnej firmie, może nawet masz jakiś dobry pomysł albo hobby, na którym mógłbyś zarobić. To również jest wyjście z sytuacji, kiedy nie chcesz zmieniać pracy, a jednocześnie zdajesz sobie sprawę, że jest ona jedynym źródłem dochodu, bez którego nie utrzymasz rodziny. Poświęć choćby godzinę dziennie na zdobywaniu informacji o tym, jak założyć działalność gospodarczą, co potrzebujesz do wystartowania ze swoim pomysłem, jaki jest rynek na Twoje produkty/usługi, skąd otrzymać dofinansowanie na Twój projekt. Kiedy będziesz już przygotowany, zacznij powoli działać, a być może po jakimś czasie wyprzedzisz ruch szefa, bo Twoje nowe zajęcie będzie Ci dawało więcej (nie tylko w aspekcie finansowym), niż aktualny etat.

3 komentarze do “Niemobilność Polaków”

  1. Nika 26 marca 2013 at 4:23 pm #

    Ja jestem zywym przykladem takiej mobilnosci. Od dwoch ponad lat pracuje gdzie indziej, a mieszkam jeszcze gdzie indziej. Gdyby mo to ktos powiedzial jeszcze z 10 lat temu, to bym sie tylko postukala w glowe.
    Sytuacja moja polepszyla sie, a przede wszystkim mam czas na zycie prywatne i rodzinne i pozbylam sie ciaglego stresu. To paradoks, ale tak jest, bo bedac caly czas na miejscu w stresujacej robocie, nieobecna bylam duchem i czulam sie jak w potrzasku.
    Ciesze sie, ze odwazylam sie , choc kosztowalo mnie to bardzo duzo wysilku.
    Pozdrawiam

    • wolny
      wolny 26 marca 2013 at 4:34 pm #

      dzięki za wartościowy wpis. Świat staje się coraz mniejszy – już nie tylko migruje się za pracą, ale coraz częstsze stają się kilkusetkilometrowe dojazdy po kilka razy w tygodniu. Sam chyba ciężko bym zniósł rezygnację z codziennego dojeżdżania rowerem, ale każdy przypadek jest warty rozważenia – czasami nawet takie ekstrema mają sens. Zwłaszcza jeśli po pracy wracamy do miejsca jak z bajki, które możemy naprawdę nazwać swoim domem.

  2. pomagam.zzl.org 17 marca 2014 at 11:59 pm #

    Wybiegłem z okopu w takiej, nie za dobrej kamizelce kuloodpornej, biegłem 3 miesiące. O mobilności nie może być mowy, bo zabiegłem ledwie kilkaset metrów. Idealnie nie jest, ale było warto.
    Dziś pewnie zdecydowałbym się nawet na desant 🙂

Dodaj komentarz