Minimalizm na ekranie

Dzisiaj znalazłem chwilę na to, co od jakiegoś czasu zaniedbywałem – przegląd wpisów kolegów z finansowej blogosfery. Zwykle robię to przez portal Blogi Finansowe, który agreguje posty z masy ciekawych blogów. Pozwala mi to szybko wyłapać ciekawe tematy, na które inaczej bym się nie natknął, nie będąc „przywiązanym” do części blogów. Szybkie kliknięcie na zachęcająco brzmiący tytuł „Jak myślą milionerzy?” i…

tekst1

ogarnęło mnie przerażenie. Artykuł może i zapowiada się ciekawie, ale otoczka sprawia, że zacząłem mieć wątpliwości, czy warto pokonywać napotkane trudności: okropnie małą czcionkę (i tak już używam okularów podczas korzystania z komputera – to przesada, żeby mimo to  musieć jeszcze wytężać wzrok), do tego minimalne odstępy między literami i wierszami, mocne kolory, a do tego wszystkiego dość dużo rozpraszającego tekstu w lewej i prawej kolumnie bloga. Mam nadzieję, że autor bloga nie posądzi mnie o krytykę – każdy ma swój „styl” przedstawiania owoców swojej pracy – mój jest po prostu zupełnie odmienny. Lubię spokój i możliwość łatwej koncentracji na tym, co czytam – tylko wtedy potrafię szybko zaangażować się w „trawienie treści” i jestem w stanie bez problemu nadążać za przekazem autora.

Kiedyś będąc w podobnej sytuacji pomyślałbym „byłoby wspaniale, jeśli wszystkie treści mogłyby być prezentowane w taki sposób, jak w książce”. A dzisiaj? Dzisiaj jednym kliknięciem sprawiłem, że pozornie ciężko zaprezentowany tekst wygląda tak:

tekst2b

 

Każdy z nas jest najbardziej przyzwyczajony właśnie do takiej formy prezentacji. Książka to ideał, jeśli chodzi o przejrzystość przekazu – czarne litery, białe tło, żadnych „przeszkadzaczy”. Od małego wszyscy właśnie w taki sposób przyswajaliśmy wiedzę. Od wynalezienia przemysłowych metod druku, przez setki lat nie wymyślono nic bardziej przejrzystego, więc czemu silić się na poprawianie ideału? Sam staram się przedstawiać treści na moim blogu właśnie w taki – jak najbardziej przyjazny – sposób. Tekst tylko na środkowej części ekranu, średniej wielkości czarna czcionka na białym tle, żadnych „udziwnień”.

Jeśli jeszcze tego nie wiesz, możesz bez najmniejszych problemów właśnie w taki sposób odbierać niemal każdą treść znalezioną w sieci, niezależnie od tego, jak bardzo jest „zareklamowana” (wiem wiem – są też blokady reklam) i w jak ciężki sposób jest przedstawiona. Dla każdego ta „ciężkość” jest czym innym – sam nie trawię białego tekstu na czarnym tle (strasznie szybko męczą mi się oczy), i dlatego mechanizm, o którym zaraz wspomnę pozwala mi zaglądać na lubiany przeze mnie blog Przegląd Finansowy, którego lektura w domyślnej konfiguracji jest dla mnie drogą przez mękę.

Przejdę do konkretów – ten magiczny mechanizm, który za pomocą jednego przycisku zmienia stronę internetową w książkowy, idealnie nadający się do czytania format nazywa się:

Readability, jeśli używasz przeglądarki Firefox, Safari, Chrome lub Internet Explorer. Ta wtyczka powstała również na urządzenia mobilne pracujące pod kontrolą systemów iOS czy Android – a na tak małym ekranie jaki posiada Twój smartfon, przejrzystość treści jest jeszcze ważniejsza! Wtyczka jest całkowicie darmowa i pozbawiona reklam.

– Reader, który jest wbudowany domyślnie w przeglądarkę Safari.

– iReader dla przeglądarki Chrome, który jest bliźniaczo podobny do Apple’owego Readera.

Instalacja Readability jest banalnie prosta (wystarczy kliknąć na ten link) – tak samo, jak korzystanie ze wspomnianego mechanizmu. Dla przykładu, Firefoxowy Readibility dodaje do górnego paska kilka przycisków:

tekst3

Z czego najważniejszy (i praktycznie jedyny przeze mnie używany) jest ten pierwszy – „Read now” (przeczytaj teraz”). Co ciekawe, trzeci przycisk umożliwia wysłanie przejrzyście sformatowanego tekstu na czytnik e-booków!

Co więcej, domyślne ustawienia (według mnie optymalne) można nieco dostosować do swoich potrzeb, chociażby zmieniając rozmiar czcionki:

tekst4

Readability realizuje dokładnie to, co obiecuje nazwa (tłum. read – czytać, ability – umiejętność), czyli sprawia, że nagle zyskujesz możliwość czytania nieczytelnego na pierwszy rzut oka tekstu! Gorąco zachęcam do korzystania z tej nakładki na przeglądarkę – często tylko dzięki temu nie odrzucam wartościowych wpisów, których forma nie jest dla mnie zjadliwa. Jeśli masz podobnie – lub jeśli po prostu szanujesz swój wzrok, czas i nerwy – wypróbuj ten mechanizm, a na pewno się na nim nie zawiedziesz! Podziel się w komentarzu, czy również miewasz problemy podobnej natury. Może rozwiązujesz je inaczej? A może ten wpis pomógł Ci wprowadzić nieco przejrzystości w chaotyczny świat sieciowych treści?

PS Nieco szerzej o powyższym temacie pisałem w kontekście reklam (które wyżej wymienione wtyczki również doskonale ukrywają!) we wpisie o reklamie – złodzieju wartości poznawczych 🙂

12 komentarzy do “Minimalizm na ekranie”

  1. Adam 2 września 2013 at 7:23 am #

    Parę wolnych uwag:
    – wszystko to trochę rzecz gustu oraz sposobu odczuwania prostoty;
    – czcionkę tekstu można bez trudu powiększyć (lub zmniejszyć) korzystając z przycisków ctrl+ (ctrl-);
    – jak dla mnie na tutejszym blogu za dużo jest wytłuszczeń (są za obszerne i pojawiają się w zbyt dużym zagęszczeniu);
    – dzieci od najmłodszych lat szkolnych przyzwyczajane są do rozrośniętego w lewo i w prawo tekstu (kilka narracji) oraz mnóstwa ilustracji, ciekawostek, tabelek (dobrze, że reklam w podręcznikach nie ma);
    – ja (rocznik 1976) przyzwyczajony jestem poprzez szkołę i stare czasopisma do tekstów z niewielką ilością ilustracji (na ogół czarno-białych i jako takiej jakości), ale i bez „upiększeń” chętnie się obejdę.

    • D. 2 września 2013 at 10:59 am #

      Z tym ctrl+ i – bardzo przydatna informacja, wcześniej o tym nie wiedziałem 🙂
      W przypadku wytłuszczeń to chyba też kwestia gustu – na wolnymbyć ich ilość mi odpowiada, z kolei w większości tekstów ( tak w sieci, jak i w książkach) bardzo mi ich brakuje. Gdy autor pokazuje na co warto zwrócić uwagę, oraz daje możliwość przewertowania tekstu tak, by wychwycić wszystko, co istotne – czyta się łatwiej, szybciej i przyjemniej.
      Reklam bezpośrednich w podręcznikach nie ma, ale co do braku reklam w ogóle to bym się nie zgodził 😉 Podręczniki często promują pewne teorie/poglądy, stosują tzw. „nowomowę”, kształtują postawy społeczne itd. a to może odbić się na późniejszych wyborach zakupowych. Przykładem może być GMO, niektóre książki pokazują je w bardzo pozytywnym świetle i nie trzeba się długo zastanawiać jakie będą tego skutki przy skali, na jaką podręczniki oddziaływują.

      • wolny
        wolny 2 września 2013 at 9:04 pm #

        Z tymi wytłuszczeniami to przyznam się, że to prostu „jakoś tak wyszło”. Nie było wielkich planów, testów, badania opinii. Wyszło to na podstawie podejścia, które opisał D., a które ja sam często stosuję, kiedy nie jestem do końca przekonany o wartości danego tekstu na różnych stronach www. Skanuję wtedy tekst i na tej podstawie decyduję, czy warto się w niego zagłębiać. A takie właśnie skanowanie bardzo ułatwia pogrubiona czcionka, i to nie tylko w odniesieniu do słów kluczowych, ale nieco szerzej – jak u mnie. Tylko to znowu kwestia gustu 🙂

    • wolny
      wolny 2 września 2013 at 9:01 pm #

      Zgadzam się – sporo w tym wszystkim osobistych odczuć, jak „powinno być”. Mimo to, chaotycznie wyglądające strony nie sprzyjają łatwemu odbiorowi tekstu i przyciski zwiększające / zmniejszające czcionkę często nie są wystarczające – bo nie tylko czcionka wprowadza ten brak przejrzystości całej strony www.

  2. Adam 2 września 2013 at 7:22 pm #

    <>

    Tak, to pewnie prawda. Ale sam proces tego kształtowania jest chyba nieprzenikniony. Nastolatki oraz wieczni kontestatorzy – na przekór właśnie nie „kupią” danej postawy czy produktu, właśnie dlatego, że się go promuje.

    • Adam 2 września 2013 at 7:24 pm #

      PS. Odnosiłem się do wypowiedzi D. o tym, że podręczniki kształtują postawy (ale wcięło cytat).

  3. Michał 3 września 2013 at 10:17 am #

    Hej Wolny,

    Ważny temat i miło się czyta. A skrytykuj proszę pod tym względem mój blog (adres znasz :)). Co byś poprawił? Trochę starałem się poprawić, ale ciekawy jestem Twojej opinii.

    A swoją drogą polecam świetny moim zdaniem blog Pawła Opydo: http://www.zombiesamurai.pl/ , który promuje właśnie estetykę na blogach.

    A szczególnie polecam tą prezentację Pawła: http://www.zombiesamurai.pl/post/56239769337/jak-stworzyc-piekny-blog

    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    • wolny
      wolny 3 września 2013 at 10:57 am #

      Witaj Michale,
      Absolutnie nie czuję się ekspertem w temacie layoutu stron www, więc moja „krytyka” może być jedynie z pozycji „laika amatora prostoty prezentowanych treści” 🙂 Potraktuj ją więc z dużym przymrużeniem oka.
      Na początek powiem tak: jest dobrze! Jeszcze nie miałem sytuacji, kiedy zastanawiałem się, czy warto przeczytać Twój wpis ze względu na przejrzystość przekazu – zawsze wiem, że warto! Powiem więcej – sprawę zaznaczania/wyróżniania fragmentów tekstu rozwiązałeś chyba lepiej ode mnie – robisz to w sposób pomagający czytelnikowi i rzeczywiście pomagający zwrócić uwagę na najbardziej istotne szczegóły. Jeśli mam się do czegoś przyczepić, to będą to 3 rzeczy:
      – reklamy w „środku” treści, które przeszkadzają nawet, jeśli są zablokowane i nie widzę ich treści. Ale rozumiem, że jest to Twój świadomy wybór i akurat mi nie musisz tłumaczyć, że również ta forma wynagrodzenia absolutnie Ci się należy za wartościowe treści, które prezentujesz za darmo.
      – wyskakujące okienka w prawym dolnym rogu „Przeczytaj kolejny wpis” – traktuję je jako mało szkodliwe „przeszkadzacze”, które na moment każą mi oderwać się od treści. Według mnie to takie mniej szkodliwe „pop-upy”, których po prostu nie trawię
      – i najważniejszy „zarzut”: layout strony głównej nie jest do końca spójny. O ile pierwsze 2 nagłówki wpisów są prezentowane w klarowny sposób, to kolejne wpisy nieco ten obraz rozmazują – nagle pojawiają się „kafelki” i zagęszczenie nagłówków. Nie do końca jasna jest kolejność czytania (nie ma dat przy tych mniejszych nagłówkach), czasami miniaturka jest z lewej, a czasami z prawej strony, a do tego za każdym razem prezentowana jest nieco inna długość tekstu. Klikając na kolejne strony Twojego bloga widzimy już same „kafelki” i nie jest to tak przejrzyste, jak – według mnie – powinno być. Domyślam się, że taką formę prezentacji wymusiła na Tobie „skórka” bloga, którą wybrałeś.

      To tyle z mojej strony. Pamiętaj, że opisane przeze mnie „błędy” to tylko moje subiektywne odczucia, z którymi absolutnie nie musisz się zgadzać 🙂 Czy w ramach rewanżu mógłbym Cię prosić o podobną „analizę” mojego bloga? W ferworze walki (pisania kolejnych tekstów 🙂 ) nie myślę zbytnio o poprawie formy ich prezentacji, a być może jakieś zmiany by się przydały?
      Pozdrawiam i cieszę się, że „wróciłeś do żywych” i znowu zaczniesz publikować wpisy. Mam nadzieję, że długie wakacje pozwoliły Ci naładować akumulatory.

    • Czytelnik 3 września 2013 at 12:42 pm #

      Jako czytelnik muszę powiedzieć, że Pański blog wydaje mi się być przeładowany, co przy długości artykułów czasem po prostu zniechęca do czytania. Pod tym względem Zombie Samurai jest wręcz genialny. Jeden z fajniejszych wyglądów ma „Wolnym Być”. Uporządkowałbym tu tylko odnośniki pod logiem bloga, pilnował zgodności tytułu artykułów z tymi wyświetlanymi w pasku przeglądarki i ograniczył pogrubienia.

      • wolny
        wolny 3 września 2013 at 12:50 pm #

        Uwagi przyjęte – odnośniki chciałem uporządkować na początku, ale skórka bloga nieco to utrudnia – muszę znaleźć na to chwilę. Uwagi o zbyt wielu pogrubieniach przyjęte – będę starał się nieco je ograniczyć. A tytuł artykułu często sam nazywam inaczej z tego względu, żeby nieco dokładniejszy opis pojawił się w podsumowaniu wyszukiwań w google.

  4. Tom 5 września 2013 at 11:44 am #

    Witaj Wolny,

    jeszcze i ja dorzucę swoje trzy grosze jako osoba zawodowo związana ze stronami 🙂 idea minimalizmu i czytelności na stronie – popieram obiema rękoma! To co jednak poprawiłbym na Twoim blogu to zdecydowanie za wąska kolumna przeznaczona na treść artykułu a więc tak naprawdę najważniejsza część.

    Mając większy ekran (teraz standardem są panoramiczne) można byłoby ogarnąć zdecydowanie więcej tekstu naraz (Twoje artykuły są długie za co oczywiście duży plus), tylko teraz męczy potrzeba częstego przewijania.

    Domyślam się że chciałeś zachować odpowiednią szerokość dla urządzeń mobilnych – w tym jednak wypadku zalecam zajrzenie do tematu responsywności stron i używanie procentów zamiast stałych szerokości 🙂 Pozdrawiam serdecznie!

    • wolny
      wolny 6 września 2013 at 7:40 am #

      Ta wąska kolumna według mnie ułatwia czytanie – na pewno nie chciałbym, żeby tekst był na całą szerokość strony. Być może rzeczywiście mógłby być nieco szerszy, ale szczerze mówiąc, taki layout wymusiła na mnie nakładka (skórka?) na wordpressa, której używam. Dlatego nie było to do końca zamierzone – raczej chodziło o przyjęcie całości rozwiązania, w którym pasuje mi 99% elementów, a tylko kilka budzi zastrzeżenia.

      Dziękuję Ci za opinię – ale nawet, jeśli się z nią zgodzę, to obawiam się, że nie będę w stanie wprowadzić tych zmian…

      Dodam po raz kolejny, że jestem amatorem w tym temacie i dopasowanie szerokości strony dla urządzeń mobilnych nawet nie przyszło mi do głowy 🙂

Dodaj komentarz