Bogaci bankruci

Czy zazdrościłeś kiedyś piłkarzom, którzy są sławni, grają w europejskich klubach, zarabiają grube dziesiątki tysięcy tygodniowo, a po kilkunastu latach kariery przechodzą na emeryturę, w czasie której cieszą się życiem bez najmniejszej obawy o stan ich portfela? Szczęściarze, co? Okazuje się, że nie do końca.

Jedna z organizacji z Wielkiej Brytanii, która zajmuje się opieką nad piłkarzami po zakończeniu ich kariery, podała bardzo ciekawe informacje. Utrzymują oni, że trzech na pięciu piłkarzy z Premier League bankrutuje w ciągu pięciu lat po zakończeniu kariery. Ponad połowa piłkarzy, którzy w czasie swojej kariery w Premier League zarabiają średnio 30.000 Funtów TYGODNIOWO (grube MILIONY złotych rocznie) nie potrafi utrzymać się na powierzchni po zaledwie 5 latach emerytury! Co więcej, jedna trzecia przechodzi w tym czasie rozwód. A kto – według wspomnianej organizacji – jest temu wszystkiemu winien? Ano Ci niedobrzy doradcy inwestycyjni, którzy nakłaniają nieświadomych piłkarzy do ryzykownych inwestycji, kupowania drogich samochodów i w ogóle inkasują horrendalne stawki.

Ręce opadają… Wydawać by się mogło, że działa tu podobny mechanizm do milionerów z Lotto, którzy – nieprzyzwyczajeni do dużych pieniędzy – szybko tracą wszystko i dopiero wtedy osiągają względny spokój ducha – kiedy pieniądze przestają ich „parzyć”. Ale przecież tu sprawa wygląda inaczej – piłkarze całe swoje życie poświęcają dla sportu, nie mając żadnej gwarancji sukcesu, pracują wytrwale wiele lat, a prawdziwa kariera w wielkich klubach trwa na tyle długo, że można się „przyzwyczaić” do dużych pieniędzy. Nie jest to chwilowe zachłyśnięcie, którym milionerzy Lotto realizują marzenia. To stały, przynajmniej kilkuletni dopływ OLBRZYMICH pieniędzy. To – towarzysząca temu – opieka doradców finansowych, którzy przecież nie przystawiają pistoletu do skroni zmuszając klienta do kupna nowego ferrari.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

A więc gdzie szukać źródeł takiego a nie innego schematu, powtarzającego się w 60% przypadków ludzi wręcz obrzydliwie bogatych? Wydaje mi się, że chodzi o 2 mechanizmy które są ze sobą nierozerwalnie złączone:

inflacja stylu życia i związane z nią przyzwyczajenie do dobrego – przez co tak trudno oddać nam nabyte przez nas prawa czy przywileje. Ten sam mechanizm w naszej psychice mówi nam, że skoro ostatnio kupiliśmy nowy samochód, teraz również powinniśmy sobie na niego pozwolić; skoro nasza grupa społeczna dawno temu otrzymała 3 miesiące wakacji w roku czy uprawnienia do emerytury po 15 przepracowanych latach, to my też tego oczekujemy. Osobiście nazywam ten mechanizm „NALEŻY MI SIĘ” – jest to bardzo prosta wymówka dla uspakajania swojego sumienia kiedy chcemy podjąć lub utrzymać kosztowne przyzwyczajenia.

presja społeczna. Tak jak adwokat „musi” mieć wystawny gabinet, dobry samochód i markowy garnitur, tak samo piłkarz zarabiający prawie 150.000 zł TYGODNIOWO „musi” mieć okazały dom i samochody za miliony złotych. Środowisko, w którym się obracamy często wywiera na nas olbrzymią presję, wpływa na nasze decyzje i postępowania. Presja społeczna wręcz zmusza nas do zaadaptowania się do takiego stylu życia, jaki prowadzą współpracownicy. Jeśli – w przypadku piłkarzy – połączymy to z brakiem odpowiedniej edukacji finansowej (bardzo delikatnie powiedziane), mamy niebezpieczną mieszankę: ludzi, którzy są bogaci, ale nie są niezależni finansowo. Potrzebują oni olbrzymich, regularnych dochodów żeby utrzymać swój rozdmuchany styl życia, bez którego nie potrafią już funkcjonować.

yacht

  Wydawać by się mogło, że nas te „problemy” zupełnie nie dotyczą. Nic bardziej mylnego – sami podlegamy identycznym mechanizmom, ale w skali mikro. Tylko zamiast ferrari główną rolę odgrywa niemieckie kombi, a zamiast bankructwa „grozi nam” praca do końca swoich dni. Jakie wnioski płyną z tego dla nas?

– jak już pisałem, nie zwiększaj swojego standardu życia proporcjonalnie do wzrostu zarobków. Podejmij świadome ograniczenie, zgodnie z którym przynajmniej 50% każdej nadwyżki finansowej oszczędzisz. I bądź w tym konsekwentny.

nie adaptuj się ślepo do środowiska w jakim się obracasz. Masz własny rozum, własne potrzeby i własne cele. Jeśli masz do tego świadomość własnej wartości, nie musisz podążać za innymi – nie powinna Cię obchodzić rywalizacja o lepszy samochód czy bardziej egzotyczne wakacje.

im niższy stan posiadania będzie Ci dawał szczęście, tym mniej potrzebujesz do osiągnięcia niezależności finansowej. Znajduj szczęście w małych rzeczach, w darmowych aktywnościach, w drobnych przyjemnościach, a nie będziesz potrzebował dużo żeby utrzymać ten styl życia bez pracy zarobkowej. Wykreuj w sobie „potrzebę” nowych samochodów i wystawnego życia, a nigdy nie będzie Cię stać na przejście na emeryturę.

zdobywaj wiedzę o finansach, świadomie podejmuj decyzje finansowe, prowadź budżet domowy. Nic tak nie wpływa na przeciekanie pieniędzy przez palce jak brak wiedzy o finansach i świadomości, że każdy wybór wpływa na ostateczny rezultat.

5 komentarzy do “Bogaci bankruci”

  1. Przemek 13 marca 2013 at 11:35 pm #

    Witaj. Dopiero co odkryłem tego bloga i podoba mi się, więc masz kolejnego czytelnika. Co do tego postu, to racja, serce mi się kraje, gdy słyszę, ze koleżanki wzięły karty kredytowe, żeby uzupełnić (oczywiście przepełnione już) szafy ubrań.
    Jestem zdania, że już w podstawówce powinien być przedmiot finanse, żeby dzieciaki wiedziały, że oszczędzanie jest naprawdę ważne. W gimnazjum w ramach matematyki powinna być ‚inteligencja finansowa’, aby przyszłe pokolenie zrozumiało, że konsumpcja to nie wszystko. Ale nie wydaje mi się, aby takie czasy nadeszły…

    • wolny
      wolny 13 marca 2013 at 11:46 pm #

      Witaj – dzięki za dołączenie do niewielkiego (jak na razie) grona czytelników. Dzięki Wam czuję, że prowadzenie bloga ma sens!
      Jeśli chodzi o wiedzę o finansach, to też jakoś nie wierzę w system edukacji – a nawet jeśli odpowiednie przedmioty zostaną wprowadzone, to skutek będzie marny. Zobacz jak to wygląda na zachodzie, gdzie takie nauczanie istnieje – według mnie konsumpcja jeszcze bardziej absurdalna niż u nas. Dlatego wierzę, że przekazanie tej wiedzy – głównie przez praktykę – należy do rodziców. To naszą postawą, codziennymi decyzjami nakierowujemy nasze dzieci na właściwe tory. One nas obserwują, naśladują – dlatego zacznijmy od siebie, a przynajmniej o swoje pociechy nie będziemy musieli się martwić.

  2. Studencki Portfel 20 marca 2013 at 5:46 pm #

    Tak niestety jest, Doradcy finansowi ? Wiadomo, że to zawód i chcą jedynie na nas zarobić. Takie mam odczucie. Ostatnio byłem na szkoleniu i dopiero pod koniec zorientowałem się, że chodzi właśnie o to aby dać swoje ciężko zarobione pieniądze…

    • wolny
      wolny 20 marca 2013 at 5:56 pm #

      Sam mam bardzo mieszane odczucia na temat tego zawodu. Moje własne doświadczenia są raczej negatywne, ale jestem świadomy, że do tej pory nie spotkałem doradcy z prawdziwego zdarzenia – raczej miałem wątpliwą przyjemność być namawianym na różne produkty przez sprzedawców produktów inwestycyjnych. I tak według mnie powinna brzmieć nazwa ich stanowiska. Oni sprzedają produkty, a o prawdziwej, potwierdzonej egzaminami licencji doradcy inwestycyjnego wielu z nich nawet nie słyszało.

Trackbacks/Pingbacks

  1. Dlaczego bogaci bankrutują? – prostoofinansach - 1 lipca 2017

    […] blogu wolnym być znajdziecie parę rad, które przydadzą się […]

Dodaj komentarz